środa, 19 września 2012


Rozdział 8

Wielka przygoda dzień 9


     Gdy obudziłam się rano i wyjrzałam przez okno, okazało się, że jest piękna pogoda. To był naprawdę specjalny dzień. Wydawało się, że wszystko pójdzie genialnie, gdy nagle schodząc do kuchni, zleciałam ze schodów. Czułam jak pęka mi kość w nodze, nie wiedziałam która, ale bolało jak cholera.
 -ALEEX!-krzyknęłam
 -Śpię!-ryknęła 
 -To pośpij jeszcze z dwie, trzy godziny, a ja poczekam-wkurzyłam się-może mi się kość zrośnie
 -Co?!-zawołała i przybiegła do mnie. 
Zaprowadziła mnie do salonu, to była męczarnia. Nigdy więcej, dobrą pielęgniarką to ona nie jest, ot co. Posadziła mnie na kanapie i zadzwoniła po taksówkę. Przyjechała w pięć minut, chociaż dla mnie to była wieczność. Jakoś dojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że pękł mi piszczel. Ajajajajajajj! Założyli mi gips, i pozwolili wrócić do domu. Byłam cała posiniaczona, obolała i zmarznięta (byłam w piżamie). Ludzie gapili się na mnie, wracaliśmy autobusem. W domu byliśmy około 12. Do przedpokoju wleciała Julli
 -Gdzie wyście były! I co jest z Ann?!
 -Wiesz, tak dla zwały założyli mi gips-uśmiechnęłam się
 -Achh..-westchnęła-a już myślałam, że coś  Ci się stało..
 -Ty debilu-zaśmiałam się-mam złamaną nogę
 -O nie!-zawołała z udawaną rozpaczą-a co z Harrym czy on wie?
 -Zapewne śpi-mruknęłam-leniuszek
Dziwnie było się tak do niego zwracać, wciąż wolałam Lou. Jednak El.. Ogar, An. Może i jest trochę zarozumiała, ale to dlatego, że ledwie ją znasz... Zdążyłam się ubrać w ciuchy, gdy nagle ktoś zapukał. Alex poleciała otworzyć drzwi, ale nie zdążyła. Bydło, a dokładniej cały zespół 1D wparował nam do chaty.
 -To dzisiaj impreza!-krzyczeli wszyscy
 -Eeem?!-zająknęła się Alex-jaka impreza?
 -Aaa.. Wy jeszcze nie wiecie-uśmiechnął się Zayn-robimy imprezę, ale nie mamy jeden problem..
 -Gdzie będzie-zapytałam zaciekawiona wchodząc do kuchni i chowając się za ladą.
 -To jest ten problem-powiedział Zayn
 -Ale ja go rozwiązałem-uśmiechnął się Harry i wypiął dumnie pierś-a będzie ona... famfary poproszę!
Stałam zniecierpliwiona, noga mnie bolała, a druga zaczęła mi drętwieć.
 -Impreza odbędzie się-zaczął-U was. Najpierw posłuchaj-powiedział Hazza, gdy zauważył, że otwierałam usta-macie przeogromny dom, dużo pokoi, wielki ogród, ogółem wypas. A i Ann ma wygodne łóżko, jeszcze, powtarzam JESZCZE niezarwane. Ale nie długo.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja stałam jak wryta. Myślałam co odpowiedzieć, moje przemyślenia przerwał Harry
 -Nie wstydź się kochanie. Damy radę.
 -Mnie chyba nie będzie-zawołał Lou-El i ja wylatujemy do Francji.
 -Taak-powiedziałam z poirytowaniem w głosie-El musi lecieć..
 -Ja wiem co ty czujesz do mnie An-powiedział Loueh, tak żebym tylko ja mogła to usłyszeć-muszę Ci powiedzieć, że jedyną przeszkodą jest Ela. Niczego Ci nie brakuje, kocham Cię, ale to El jest tą jedyną. Masz Hazzę
 -Nie mam-odpowiedziałam-nie jesteśmy razem...
 -Na razie-powiedział i odszedł
Podszedł do mnie Harry, niechcący zahaczył o gips, spojrzał w dół, a wtedy 
 -Co to?!
 -Eee-zająknęłam się-nic?
 -Angela!-krzyknął Harry-kotku co Ci jest?
 -Złamałam nogę, nie widać ?
 -Nie irytuj mnie dziewczyno
 -Co się stało An?-zapytał Niall, wchodząc do kuchni
Postanowiłam iść do salonu, żeby nie musieć opowiadać to każdemu z osobna. Gdy skończyłam mówić wstałam i zapytałam
 -Lou, mógłbyś iść ze mną do mnie do pokoju, na chwilkę?
 -Eee..-spojrzał na Hazzę-jasne..
Poszliśmy na górę. Zamknęłam nas w pokoju, chciałam z nim pogadać szczerze.
 -Bo widzisz chciałabym coś sprawdzić, bo wiesz podobasz mi się od kilku dobrych miesięcy. Chciałabym, żebyś mnie pocałował...
 -Eee?..-powiedział z niedowierzaniem-Czemu?
Wstałam podeszłam do ściany, i powiedziałam do niej
 -Bo po prostu chcę..
Odwróciłam się przodem do Lou, który stał tuż przede mną. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, i rozpłynęłam się. On uśmiechnął się, oparł rękę o ścianę, tuż nad moją głową i namiętnie rzucił się na moje usta. Pocałunek był tak nagły, że nagle leżeliśmy na łóżku. Lou przygniatał mnie, jednak pokochałam to. Gdy całowaliśmy się i macaliśmy po różnych miejscach przez dobre pięć minut i Lou chciał skończyć, usiadł na łóżku, wtedy ja rzuciłam się na niego. Lou zdjął mi koszulkę i spodnie. Ja zaś zdjęłam mu koszulę. Było ekstra! Gdy miało już do czegoś dojść, Lou wstał i usiadł na łóżku
 -To nie jest w porządku
 -Wiem. Ale to jest coś. Zazdroszczę Eli..
Lou ubrał koszulę, poczekał aż się ubiorę  otworzył drzwi. Zeszliśmy na dół.
 -Coś długo was nie było-powiedział Zayn
Spojrzałam na zegar, była godzina 17, czyli nie było nas z 20 minut
 -Achh.. taa-uśmiechnęłam się-rozmawialiśmy
 -Okk-powiedział Harry-my już się zwijamy, impreza już jutro trzeba zaplanować wszystko. Ann, chodź do Ciebie na sekundę
I znowu, wchodzenie po schodach. Weszłam do pokoju, dopiero teraz zobaczyłam ten bałagan na łóżku pozostawiony przeze mnie i Lou.
 -Zapomniałam posprzątać rano
 -Nie szkodzi
Hazza podszedł do mnie i ściącnął mi bluzkę
 -Zaraz, zaraz-powiedziałam-co robisz?
 -Chcę to teraz zrobić
 -Nie!-powiedziałam-nie teraz, nie dziś..
Harry, nie zważając na moje protesty zdjął mi spodnie, próbował stanik, ale mu nie wyszło. Sam zdjął koszulę i spodnie
 -Jak ty to sobie wyobrażasz z gipsem-zapytałam
 -Ochh, zapomniałem..
 -Ahaa?-powiedziałam z uśmiechem
Pocałowaliśmy się, i ubraliśmy. Harry zszedł na dół i poszedł do domu. Ja nie wytrzymując bólu nogi poszłam spać.

sobota, 8 września 2012

Rozdział 7 

Wielka przygoda dzień 7


 Gdy się obudziłam nie mogłam uwierzyć, że spędziłam taki romantyczny wieczór z Harry'm. Ktoś zapukał, 
 -Proszę-powiedziałam i owinęłam się kocem
 -Cześć An-uśmiechnęła się Alex
Alex była ciekawa wczorajszego wieczoru. Opowiedziałam jej wszystko. Była naprawdę dobrym słuchaczem, wiedziała kiedy się uśmiechnąć, kiedy zachować spokój lub piszczeć jak jakiś debil. Gdy skończyłam pomyślała przez chwilę i zapytała
 -To jak?
 -Co jak?-odpowiedziałam
 -To oficjalnie jesteście parą?
 -Niee-prawie krzyknęłam-to był przyjacielski wieczór
 -Ciekawią mnie te błyski-zauważyła Alex
 -Może na pogodę się błyskało
Ojj, jak bardzo się myliłam. Poszłam się ubrać, w jakieś stylowe ciuchy. Postanowiłam iść dzisiaj na zakupy, do jakiegoś sklepu odzieżowego. Julii poleciała od rana do schroniska, a Alex została obiecując, że ugotuje coś pysznego. Gdy wyszłam za drzwi, już poczułam się jakoś dziwnie, zjechało się więcej paparazzi. Spojrzałam na nich z niechęcią i wyszłam na ulicę, podleciało kilku i zaczęło robić mi zdjęcia
 -O co chodzi?-zapytałam
 -Jak masz na imię piękna-zaczął jakiś starszy facet, podtykając mi pod nos mikrofon
 -Eeem..-zająkałam się-Angela, tylko nie rozumiem o co to całe zamieszanie, jestem zwykłą dziewczyną
 -No już nie taką zwykłą
 -Co masz na myśli?-zapytałam
 -Jak to jest być dziewczyną Harry'ego Styles'a?-zapytała jakaś kobieta podchodząc do mnie z kamerą.
 -Nie jestem jego dziewczyną!-wydarłam się-a teraz wybaczcie, ale idę na zakupy
Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Do miasta doszłam w pięć minut. Cały czas chodzili za mną paparazzi, nie mogłam się od nich uwolnić. Poszłam do butów z szpileczkami, zauważyłam jakąś dziewczynę z chłopakiem w kapturach. Spod bluzy, chłopakowi wystawała bluzka w paski. Złapałam za kaptur i zerwałam mu z głowy
 -Co ty robisz?!-zawołał Lou
 -Gówno!-powiedziałam z uśmieszkiem
 -Ooo!-ucieszył się-Angela!
 -Znasz ją?!-wkurzyła się dziewczyna mu towarzysząca
 -Ty jesteś Ela?-powiedziałam chłodno
 -Taa-odpowiedziała ozięble-Lou chodź idziemy stąd
 -No już-uśmiechnął się smutno
 -Pa kocie-uśmiechnęłam się złośliwie, patrząc jak El rozpiera wściekłość
Odeszli, a ja trzęsąc się ze śmiechu, poszłam w stronę sklepu. Nie kupiłam żadnych butów, czułam się strasznie ze względu na paparazzi. Postanowiłam, że pocieszę się lodami.
 -Co podać śliczna-zapytał jakiś przystojniak
 -Może Ciebie-uśmiechnęłam się-Jeżeli nie jesteś na sprzedaż to poproszę dwie kulki truskawkowych
 -Ja mam wolne dopiero o 18-uśmiechnął się pokazując białe ząbki-To będzie 2 euro, a to jest mój numer
 -Zadzwonię-powiedziałam i odeszłam
Czułam jego wzrok na plecach, odprowadzał mnie wzrokiem. Miły był, może kiedyś coś. Nie o czym to gadasz?! Masz Harry'ego, Ann! Zauważyłam niedaleko ławkę, poszłam i usiadłam, wtedy podleciał do mnie ten sam chłopak
 -Nie zapytałem jak masz na imię?
 -Angela, a ty ?-uśmiechnęłam się
 -Śliczne imie!-powiedział-Jestem Dave. Do zobaczenia śliczna
Chłopak odszedł. Wstałam i skierowałam się do domu. I znowu przed drzwiami ujrzałam paparazzi.
 -Kiedy się odczepicie?-zapytałam 
 -Kiedy za pozujesz do zdjęcia z Harry'm-powiedział jeden z nich
 -Nie!-krzyknęłam i poszłam do domu
Gdy weszłam do domu nie było nikogo. Na stole leżał list, zapewne od Alex:

            "Ann, poszłam z Julli na plażę, twój pyszny, ugotowany przeze mnie obiadek jest w mikrofali                              
                                     wystarczy go odgrzać. Wrócimy późno. Kocham<3"

Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni. Zaczęłam odgrzewać obiadek, gdy nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Zaczęło się poszukiwanie go, latałam jak jakaś porąbana po całym mieszkaniu. Znalazłam go w toalecie, chociaż nie pamiętam jak się tam znalazł, a no tak przecież byłam się ogarnąć. Sms był od numeru nie znanego:

                                 "Witaj śliczna! Kiedy razem pójdziemy na lody truskawkowe?"

Następny był od Harry'ego:

            "Angel?! Czytałaś dzisiaj gazetę! Co oni wymyślili, chociaż nawet nie wiesz jakbym chciał 
                                                 żeby to była prawda. Uwielbiam Cię!"


Zdziwiło mnie co oni mogli też takiego napisać, ale na razie miałam to w dupie. Odpisałam nieznanemu:

       "Siemasz David! Bardzo chętnie, co myślisz o sobocie wieczorem?"

Odpisał:

                         "Bardzo chętnie! Spotkajmy się w parku"

Następnie odpisałam Harry'emu :

                          "Mam się bać ? Na razie nie mam czasu. Ja Ciebie również "

Nie wiedziałam o co chodziło Hazzie. Zjadłam obiad i poszłam do salonu oglądać telewizor. Leciały wiadomości, miałam już przełączyć gdy nagle, ktoś wypowiedział Harry'ego imię,zainteresowało mnie co o nim mówią.

 -"Od niedawna wiadomo, że Harry Styles z boysband'u One Direction znalazł swoją miłość. Chodziło wiele plotek, jednak dopiero od wczoraj wiadomo, kto ukradł idolowi serce,na imię ma Angela Drake. Wiele fanek może jej zazdrościć, to ona i tylko ona może być tak blisko jego, że każda oddałaby za to wszystko. Dziewczyna pochodzenia polskiego, wszystkie informacje uzyskaliśmy z jej profilu na Facebooku i Twitterze. To dziwne, że zwykła dziewczyna, która przyleciała do Anglii, tak szybko wkręciła się w życie gwiazd. Będzie to dla niej trudne przeżycie, ale cóż. Teraz wszystkie fanki krzyczą "Gdzie ten Harry. który stwierdził, że nie będzie miał dziewczyny, żeby nie urazić żadnej z nas!" Tak woła każda.."

Nie wytrzymałam i wyłączyłam telewizor. Przestraszyłam się, nawet nie wiem czego. Przecież kiedyś trzeba było to ujawnić światu, jednak czułam się z tym źle. Złamałam wiele serc innych fanek. Poszłam i zamknęłam się w pokoju, weszłam na twittera, przybyło mi obserwujących, ale wiele fanek mnie hejtowało. Zaczęłam ryczeć, ryczałam z godzinę. Nie wiedziałam co ze sobą począć. Rozległo się pukanie do drzwi. Wszedł Harry
 -Co się stało kochanie?
 -Ty, Londyn i idioci-krzyknęłam-wracam do domu!
 -Nie!-ryknął-Czekałem na Ciebie tyle czasu, szukałem miłości i znalazłem. A ty teraz zachowujesz się jak małe dziecko! Chcesz się poddać i wyjechać. Nie pozwolę na to, weź wszystko na klatę w twoim wypadku na cycki-uśmiechnął się-Czego się boisz, jesteś ze mną
 -Wiem-powiedziałam-ale to jest dla mnie coś wielkiego strasznego, jak olbrzymi pająk!
 -To ja Cię przed nim obronię-powiedział szeptem i złożył delikatny pocałunek na moich ustach
Uśmiechnęłam się i wstałam:
 -co robisz?-zapytał
 -Idziemy na dwór tam mnie pocałujesz-powiedziałam
Wyszliśmy przed dom, podleciała do nas grupka ludzi, wtedy ja spojrzałam na Harry'ego i zaczęłam się do niego zbliżać. Wtedy Harry odsunął się ode mnie i powiedział:
 -Jeżeli robisz to dla sławy, to...
 -Chyba nie chcesz mi wmówić, że chodzę z Tobą dla pieniędzy, drogich ciuszków
 -No nie wiem..
 -Co?!-krzyknęłam i się cofnęłam-jak możesz! Sam mi mówiłeś, żebym była silna! Spierdalaj!
Poleciałam do domu, zaryglowałam się w pokoju. Ryczałam i ryczałam. Nazajutrz wstałam i poszłam do kuchni
 -Alex i Julii?!-zawołałam-muszę wam coś powiedzieć
 -BOZIU!-powiedziała Juli na przywitanie-wyglądasz strasznie
 -Zgadzam się-poparła ją Alex
Musiałam się z nimi zgodzić, ale przecież wyłam całą noc. Co poradzić
 -Wracamy do Polski-powiedziałam nie patrząc im w oczy
 -CO! NIE!-krzyknęła Alex-teraz? Jak dobrze mi się układa z Niall'em?!
 -Bo widzisz..-wtedy opowiedziałam im całą historię z Harry'm-Ja go kocham, ale nie pozwolę, żeby mówił, że robię to tylko dla sławy-i znowu morze słonych łez zalało mi twarz
 -Masz racje źle postąpił, ale żeby wracać..-zaczęła Alex
Usłyszałam dźwięk sms'a:

                                        "David: To już dzisiaj! Czekam o 8:00!"

 -Dobra jeszcze nie jedziemy
Chciałam utrzeć Hazzie nosa. Mam w niego wyjebane już po całości. Około 7:30 ubrałam się w sukienkęszpilki i wyszłam z domu. Zerknęłam na okno w pokoju Harry'ego i ktoś w nim stał. Rozpoznałam loczka. Zniknął nagle i pojawił się na dworze 
 -Chciałem ..
 -Odejść-powiedziałam i wyminęłam go
 -Cię przeprosić-stanął naprzeciwko mnie-Byłem głupi.. Żałuje.. Nie chciałem
 -Przynajmniej sam na to wpadłeś-powiedziałam sucho-teraz wybacz idę na kolacje z kolegą
 -Nie będziesz mnie zdradzać!
 -Jak można zdradzać osobę z którą nic mnie nie wiąże?-zapytałam-Prócz przyjaźni, oczywiście.. Nie chce sławy, blasku flash'u czy drogich kreacji. Chciałam, i tu podkreślam CHCIAŁAM z Tobą chodzić, było, minęło.
 -Nie-powiedział twardo-Ann kocham Cię i nigdy nie przestanę. Mówiąc Ci te wcześniejsze słowa, byłem głupi. Pisząc Ci sms'y z końcówką "Uwielbiam Cię" też byłem głupi, powinno być "Kocham Cię"! Miałem nadzieję, że będę mógł się budzić przy Tobie codziennie. Kłaść się z Tobą i spędzać erotyczne i rozkoszne noce!-podleciało kilku paparazzi-Ann rozumiesz kocham Cię, całym sobą! Nigdy nie przestanę!
 -Tyle, że ja..-zająkałam się
 -Tyle, że Ty, co..
 -Ja też Cię kocham, ale nie mogę..-powiedziałam ze łzami w oczach-po tym co powiedziałeś...
 -Byłem głupi wiem..
 -Wiem, że byłeś-powiedziałam hardo-nie zmienisz przeszłości, kocham Cię, cholernie mocno, ale mam randkę...wybacz
Powiedziałam i odeszłam. Wiedziałam, że złamałam mu serce, czułam się podle. Nie miałam ochoty iść, ale poszłam. Zobaczyłam chłopaka z różą w ręku. Na twarzy pojawił się przymuszony uśmiech 
 -Chodźmy do jakiejś restauracji-powiedziałam
 -Jak dobrze, że założyłem koszulę-uśmiechnął się
 -Tak bardzo dobrze..-powiedziałam i poszliśmy w stronę najbliższej restauracji.
Była genialna, miejsce do tańca i wiele świec. Dodawały one nastroju. Usiedliśmy w stoliku dwuosobowym. Wtedy łzy zebrały się w moich oczach. Pomyślałam o Hazzie. 
 -Coś się stało-zapytał-Chodzi o tą sprawę, z tym chłopakiem?
 -Skąd wiesz?-zapytałam
 -Kobieto-powiedział-Jesteś wspaniałą, szkoda, że nie moją dziewczyną. Jednak wiem, że twoje serce należy do kogoś innego. Nie potrafię patrzeć na Ciebie w takim stanie. Znam Cię jeden dzień, a wiem, że twoim wybrankiem jest ktoś inny. Proszę weź się w garść i idź do niego..
 -Jesteś naprawdę wspaniałym chłopakiem-uśmiechnęłam się-znajdziesz sobie kogoś.. Twoje słowa dały mi dużo do myślenia. Zostańmy przyjaciółmi.
 -Mam nadzieję-powiedział-Idź, nie zwlekaj.
Spojrzałam na niego z wdzięcznością i wybiegłam z restauracji. Dobiegłam do ulicy na której mieszkałam i zauważyłam Harry'ego smutnego na chodniku. Gdy usłyszał dźwięk moich korków spojrzał na mnie i coś chciał powiedzieć, lecz nie zdążył, bo pocałowałam go namiętnie.
 -Przepraszam-powiedziałam
Wtedy Hazza przyssał się do moich ust. To było zniewalające uczucie, czułam, że pustka została wypełniona. 
 -Ja też przeprasza-powiedział w końcu-Jutro jedziemy nad jeziorko. Porobią nam zdjęcia. Chcę się tobą pochwalić.
Zgodziłam się. Poszłam do domu. Zjadłam kolacje, umyłam się i poszłam spać..