niedziela, 10 marca 2013


Rozdział 14

Wielka przygoda dzień 15


  -Na spanie? Of course!
  -Ochh sweetie
 -Od kiedy ty mnie tak nazywasz?
 -Od dzisiaj-uśmiechnął się
 -Jestem zmęczona Haroldzie
 -Angelaa!
 -Nie przeszkadzaj innym, pewnie się dobrze bawią-mówiłam to specjalnie, wiedziałam, czego chce Harry
 -To pobawmy się tak jak oni-nalegał
 -Momencik-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki
Wróciłam i dałam Harry'emu bokserki. Pewnie się zastanawiacie skąd je mam. Otóż kiedyś, jakoś na początku mojej znajomości z Stylesem, on po prostu mi ja dał, mówiąc, że kiedyś na pewno się przydadzą. Miał racje skubany..
 -Masz 20 minut kochanie i gaszę światło. 
Harry wyszedł z naburmuszoną miną. Ej no przepraszam, jestem z nim od niedawna. Hahaha, aż przypomniał mi się tekst mojego kolegi ' idziesz się ruchać, czy trzeba z Tobą chodzić' ten to był gościu. Te 20 minut się ciągnie w nieskończoność, a może An przyzwyczaiłaś się do Stylesa? Zamknij się głosiku! Ruchaj się z nim! Nieee będziesz mną rządzić! Będę przecież jestem z Tobą! Fuck. Jaką trzeba mieć pustą banie, żeby rozmawiać ze sobą, nieee ja mam tak zajebistą osobowość, że można z nią rozmawiać.. taa dodawaj sobie..
 -O czym myślisz?
 -W duupę! Przestraszyłeś mnie!-wstałam z podłogi i zaczęłam rozmasowywać sobie pośladki
 -I'm sorry bunny!
 -I love u
 -Idziemy spać-zapytał cały czas na mnie zły
 -Masz mi za złe, że wszyscy się ruchają tylko nie my?
 -yy.. Tak!
 -Wiesz gdzie jest wycieraczka?
 -A co ma wycieraczka do tej sprawy?
 -A to, że tam dzisiaj śpisz!
 -Bunny
 -Nope
 -sweetie
 -Fuck you!
 -Honey 
 -Ok. You  sleep with me, my little tiger. 
Uśmiechnął się i wgramolił do łóżka. Poczułam jego ciepło. 
 -Miłoo-zamruczałam 
 -Byłoby przyjemnie gdybyś pozwoliła mi..
 -Dobranoc. 
 -Wrrrr
 -Zamknij się
 -Zmuś mnie-uśmiechnął się
Wtedy mój mądry mózg zaczął szybko kalkulować moje szanse. Począwszy od zaklejenia mu ust taśmą, kończąc na .. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek wybrać Hazza odwrócił się do mnie dupą i zgasił lampkę stojącą koło łóżka. 
 -Nie będziesz się ode mnie odwracał
 -Dobranoc
 -Oo, ale oschle
 -Powiedziałem dobranoc
Dałam mu soczystego kopniaka w dupcie, niby miękka, a noga tak mnie boli. Mój kopniak był tak silny (tssss.. mhmm, nie oszukujmy się, moje 'maleństwo' leżało na brzegu mego łoża), że Hazz zleciał prosto na klate!
 -Ejj!
 -Kocham. Wskakuj do mnie
 -Niee!
 -Nie daj się prosić
 -Nie, śpię dzisiaj na podłodze! 
Postanowiłam wciągnąć go na łóżko. Łapałam za wszystko
 -Ty chcesz mnie wciągnąć czy obmacać?-mówiąc to tak dziwnie ruszał brwiami.
 -I to i to, uwielbiam twoje ciało!
 -Too wiesz co i jak-i znowu brwi
 -Kochanie, weź daj sobie spokój
 -Ale to jest idealny moment!
 -Tak jednak mamy jeszcze czas-powiedziałam lekko zniecierpliwiona 
 -Teraz nikt nie będzie się przejmował odgłosami, przecież inni..
 -Harold, ogarnij się
 -Honey
 -Spadówa
 -Ale obiecujesz, że jeszcze kiedyś będę miał z tobą dziecko?
 -Nawet kilka!
Dostałam soczystego buziaka od przyszłego ojca moich dzieci. Wtuliłam się w jego tors. Jak ja lubię wtulić się w niego. I że kiedyś uznawałam ich za panienki, którzy mieli szczęście. Gorzej, nawet beztalencie.. Teraz ja Angela, chodzę, a nawet rozmawiam o dzieciach z Haroldem Edwardem Stylesem! OMG! W DUPĘ OWCY! Teraz uważam ich za naprawdę, wspaniałe osoby, nie za gwiazdki.. Po prostu za przyjaciól.
Rozmyślając usłyszałam spokojny i zrównoważony oddech Harry'ego. Podniosłam się, zapaliłam lampkę i wstałam. Postanowiłam iść posłuchać jak zabawiają się inni. A nie chciałam słuchać narzekań Hazzy. Gdy tylko wyszłam z pokoju, zaatakowała mnie Goja, wylizała mi twarz. Moje maleństwo kochane. Zeszłam na dół i wsypałam jej karmy. Gdy tylko wychodziłam z kuchni, poczułam coś miękkiego pod stopą i MEOOOOOOOOOOOW! FUCK! Zamknij ryj kocioro! Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do kuchni, by następnie wlać jej trochę mleka do miski. 
 Skierowałam się na piętro. Podeszłam do pokoju Alex, ale tam słychać było tylko wymianę kilku zdań.
 -Było super!
 -Już widzę jutrzejszą minę Hazzy-zawołał Niall
 -A czemu?
 -Bo tak długo czekał na taki moment
Zapukałam i otworzyłam drzwi. Alex wskoczyła pod koc, a Niall przycisnął sobie poduszkę do.. no sami wiecie. 
 -To tylko ja-zaśmiałam się-wiem, że się zabawialiście, słychać było
Horan spalił buraka. 
 -Was też było słychać!-Alex chciała, abym i ja poczuła się niezręcznie
 -Chyba naszą kłótnie. Nie, nie ruchałam się z Harrym, nie jestem gotowa..
 -Ale on tak długo na to czekał!-zawołał Niall
 -To poczeka jeszcze chwile!
 -Żałuj, to wspaniałe uczucie-zachwycała się Alex
 -A ty co. Się ciesz, że Ci pozwoliłam-zaśmiałam się
 -Mam 17 lat, złotko
 -A wyszczekana to ty też jesteś..
 -Wyjdź z mojego pokoju.
Wytknęłam język i wstałam z łóżka.
 -Zajmij się w końcu tym kotem, bo pod koła go rzucę.
 -A Goja to co?!
 -Właśnie ją nakarmiłam, teraz jest w ogrodzie i po nią idę
 -Krzyż na drogę, chuj pod nogę
 -Fuck you! I love you. 
 -Bay
Zbiegłam szybko po schodach, niczym wyścigówka! Podleciałam do drzwi, które prowadziły do ogrodu. Zawołałam psa. 
Po pięciu minutach znowu leżałam koło Harry'ego
 -Gdzie byłaś?-zapytał
 -Siku
 -Tak długo?
 -No i psa nakarmiłam, wyprowadziłam i wróciłam do Ciebie.
 -Dobranoc, kocham Cię 
Wtuliłam się. Poczułam jego ciepło. Nie wiedząc kiedy zasnęłam.
OMG, ale sen. Śniło mi się, że goniła mnie wielka głowa dziecka! Leżałam chyba z 4 razy, a śmiał się z tego Harry.. 
Uciekaj uciekaj An! Od dzisiaj biegasz codziennie, o ile przeżyjesz.. Spręż dupę. Od kiedy ja mam takie krótkie nogi! Ja przecież biegam szybciej..
 -Harry ratuj!
 -hahahahahahahahahahahaha
 -No sweetie!
 -hahahahahahahahahahahaha
 -Osz ty głupia suczo!
O nie przejebał sobie, obrażam się forever! 
Otworzyłam oczy, przytuliłam się do Harry'ego, ale zaraz on jest większy i mniej włochaty. LOL jak to głupio brzmi. Przytulałam się nie do kogo innego jak do psa.. Hazz spał na podłodze, jedyny błąd jaki zrobił to zabrał mi kołdrę i nie zapominajmy o tym, że nie pomógł mi w walce z wielką głową niemowlaka. Wstałam położyłam mu stopy na plecach i zrobiłam kilka delikatnych kroczków. Zamruczał. 
Pięć sekund i leżał na plecach, kolejne pięć i leżałam na nim. Goja zawarczała
 -Uważaj, mam ochronę tak jak ty!
 -Ale twoja jest krwiożercza! 
Pocałowałam Hazzę w czoło i wstałam. Psina zaraz podleciała się przywitać. Zeszłam do kuchni, zastałam tam Lou
 -HEJ!-wydarłam się
 -Aaaaa!-zapiszczał jak mała dziewczynka-zawał, o boźe! Dajcie mi żyć!
 -hahahahahahahah, omg Lou..
 -A to ty ślicznoto! Pamiętasz jak mieliśmy się witać
 -Masz dziewczyne-powiedziałam szybko, Tommo niebezpiecznie się zbliżał
 -To co-dostałam soczystego całusa w polik. 
W tym momencie do kuchni wparowała Alex
 -Dajcie mi żreeeeeeeeeć! Ohh przeszkodziłam?-podniosła brew
 -Niee! Ja i Lou się.. jak przyjaciele!-tłumaczyłam się
 -To był przyjacielski buziak w policzka, a too..-pocałował mnie w usta-nazywa się miłość, jak brat z siostrą
 -Nie pamiętam żeby jakikolwiek brat całował się ze swoją siostrą
 -Bo my się kochamy bardziej-mówił to tak spokojnie, tymczasem ja paliłam takiego burola, że masakra!
 -No powiedzmy..


sobota, 9 marca 2013


Rozdział 13

Wielka przygoda dzień 14


 No więc jak się okazało El nie jest wcale taka jak o niej mówią. Była godzina 16, kiedy to postanowiłam iść z nią na zakupy. No więc, gdy wyszliśmy z domu pierwsze co to zauważyłam coś naprawdę głupiego. Przed drzwiami spał jakiś nieznany mi chłopak, owinięty papierem toaletowym. Szturchnęłam go nogą
 -mamo daj sobie siana! Obudź mnie za dwie godziny!
Mrugnęłam do El i powiedziałam spokojnie
 -Ale kochanie dzisiaj przyjeżdża ciocia
 -Ta od Adama?
 -Yyy.. Yep
 -Nieeeee! Adam wybiera mi coraz lepsze zabawki!
 -Buhahahahahahahahahahahaha!-wybuchnęłyśmy śmiechem
Chłopak przebudził się i spojrzał na nas zażenowany. 
 -Yyy, joke!
 -Mhmm.uśmiechnęła się Elka
 -No mhmm-powiedział cały czas czerwony jak burak
 -Nie pamiętam żebym cię wczoraj poznała
 -Jestem Jake
 -Miło mi, Angela
 -Dziewczyna Stylesa?
 -Mhmm 
 -A to z nim się tak zabawiałaś w nocy-uśmiechnął się-miałaś otwarte okno w pokoju 
 -Yyy..
 -Przecież spałaś z Lou!-wzburzyła się El-wiedziałam!
 -Niee!-zaczęłam gorączkowo myśleć- kładłam się z Hazzą, a po miłym seksie z nim, Lou przyszedł i wywalił Harry'ego na korytarz. A sam położył się ze mną. Byliśmy pijani, ale do niczego nie doszło!
-Mam nadzieję-powiedziała, ale spokojniej.
-Idziemy?
 -Jasne!
Tak więc zadzwoniłam po taxi. Czekałyśmy dobre 10 minut! Bo jak to powiedział kierowca, 'były korki'. Patrz, bo ci uwierzę! Pewnie jakieś dziewczynki stały gdzieś przy drodze.. Nygus jebany RUCHACZ PIERDOLONY! W mieście byłyśmy ok. 17. Pierwsze gdzie pognałyśmy to sklep z butami. Było trochę przepychania się drzwiach, ciągnięcie za włosy i gryzienie (dla zabawy oczywiście). Przy ladzie stał no normalnie facet, cud, miód, malina. Ślinka leci, cycki do przodu, głowa wysoko i..
 -Heeeej-na wydechu
 -Witam dziewczyny, w czymś pomóc?-pokazał białe ząbki
 -bumznxk-tylko to potrafiłam powiedzieć.
 -Haha-zaśmiała się Elka-szukamy jakiś ładnych, niekoniecznie tanich, szpilek
 -Ooo-powiedział-dobrze trafiłyście
 -Wiem-powiedziałam wreszcie
 -Jestem Jacob
 -Angela-uśmiechnęłam się
 -Eleanor, to co z tymi szpilkami?
Ja nie chciałam nigdzie iść, mogłam się gapić na niego. Moje oczy nie potrzebowały niczego więcej. Serce biło mi jak oszalałe, zachowywało się nie normalnie. Przy Harrym było podobnie, może nawet gorzej. Na widok jego ciała, to wogóle ślinotok był masakryczny (potrafiłam to jednak powstrzymać) chcąc nie chcą, chodziłam koło niego wyprostowana (CYCKI DO PRZODU!) Miałam ochotę go zgwałcić, ale bałam się seksu z Haroldem. I have no idea why! 
Jake (jakie ładny skrót od imiona, sama na nie wpadłam) zaprowadził nas do stoiska z butkami. Zaraz poleciałam do znakomitych, nie do podrobienia SZPILEK! Eleanor kupiła sobie słodziaszne buciki. Następnie sobie o tak, poszłyśmy do sklepu z bielizną, a El postanowiła, że idziemy popatrzyć na erotyczne przebrania. 
 NORMALNIE OMG! W DUPE OWCY! TYLE TOGO I WOGÓLE TAKIE RÓŻNE STROJE! ŻYJE WŚRÓD ZBOCZEŃCÓW. MUSZĘ WYBUDOWAĆ SCHRON!
Postanowiłyśmy kupić sobie po jednym. Jednak plan był taki, że damy je naszym chłopakom! Się zabawimy (nie zapominając również o Alex! wkońcu jest u mnie może się ruchać)
 Hazzie kupiłam (to znaczy sobie) króliczka, Eleanor :sprzątaczkę (chyba), i Alex kuchareczkę. Było już późno, postanowiłyśmy wrócić do domu.
 -Poczekaj zadzwonię do Harry'ego. Powiem, żeby zebrał wszystkich u mnie w domu
 -Dobrze-powiedziała Elka

 -Cześć, kocie
 -Mrrr
 -Nie mrucz-zaśmiałam się-posłuchaj
 -Zawsze!
 -Mam dla Ciebie niespodziankę!
 -Jupii!
 -Zbierz wszystkich u mnie w domu, zaraz będziemy
 -Ale ja chcę sam na sam!
 -Nie narzekaj! Proooszę
 -Ok. Czekam
 -I love you !
 -I love you too!

 -Boje się ich reakcji, zboki to są w końcu!
 -Lou się ucieszy-zawołała-później zrobimy pokaz mody
 -Hahahahaha
 -I'm not kidding
 -Fuck.
Wchodząc do domu, zabolał mnie brzuch. Pewnie przeraziła mnie opcja przebieranki! Zawołałam Alex
 -Tak?-zapytała wchodząc
 -Masz-podałam jej ładnie zapakowany strój
 -Ooo! Nie musiałaś!
 -Nie otwieraj! Daj to Niall'owi!
 -Ok-powiedziała podnosząc brwi
Weszliśmy do salonu. Siedzieli tam prawie wszyscy. Zayn na kanapie z Lou, Niall był w kuchni, Harry czekał na mnie przy drzwiach, Liam stał koło komody, oglądając zdjęcia. Weszłam tyłem, Harold podleciał do mnie i złapał w tali, składając z milion pocałunków na mojej szyi. Wywołało to ciarki i gęsią skórkę. 
 -Co masz?-zapytał, a oczy mu się lśniły. OMG jakie one śliczne! Chwila ślina!!
 -Niall! Chodź tu! Wszyscy siadają!
Zrobili tak jak chciałam. Wtedy wszystkie trzy podarowałyśmy naszym chłopakom pakunki. Zaczęło się darcie papieru. Po chwili wszyscy ujrzeli nasze stroje
 Zaczęły się docinki, gwizdanie. A Niall rzucił się łapczywie na Alex, która stała przerażona i zdezorientowana. 
 Harry złapał mnie za rękę i już chciał wybiec z pokoju, gdy nagle Eleanor zawołała
 -Chwila moment! Co myślicie o małym pokazie?!
 -taaaaak!-zawołali wszyscy
 -Ja się w tym nie pokażę!-zawołała Alex
 -Przecież my też się przebierzemy! 
 -Ohh.. No dobra!
Poszliśmy do łazienki. Przebierałam się pierwsza. Szpilki nie pasowały mi do ubioru. Musiałam skoczyć po czarne. Jak dobrze, że takie miałam. Wyszłam i zaraz chciałam się cofnąć. Wyglądałam jak typowa tirówa! Nawet gorzej, gwiazda playboy'a. DZIWKA! El, złapała mnie za rękę i sama poszła się przebrać. Następnie weszła Alex i zawołała
 -Ej! Gdzie tu są majtki?!
 -To te trzy sznureczki-zaśmiałam się
 -Nie założę tego!
 -Ubieraj!
 -Daj mi inne, proszę!
 -Ochh!-poleciała do pokoju, po ładne czarne koronkowe majtki-masz
 -Dziękuje!
Zeszłyśmy na dół. Pierwsza weszła Elka, usłyszałam gwizdy, klaskanie i cisza. Następnie zaczęła się walka kto pójdzie drugi. Po pięciu minutach wyczerpującej walki, wypchnęłam Alex z pokoju. I znowu gwizdy, oklaski i cisza. No dobra, teraz ja! O kurwa, ale wstyd.. Ale nie cicho Angela! Wyjdź jak prawdziwa modelka.. Mhmm raczej jak dziwka! Przestań ty wstrętny głosiku w mojej głowie! hihihihih! nigdy! NARA! Dobra wychodzę!
 -Uwaga idę!
 -No dalej!-usłyszałam głos Hazzy
Wyszłam, okazało się, że chłopacy uszykowali prawdziwy pokaz mody! Szło się po czerwonym czymś, Liam stał na jednym końcu z latarką, światła były przygaszone.Zayn stał z aparatem. Starałam się iść jak modelka. Gdy doszłam do końca czerwonego 'dywanu' Malik zaczął krzyczeć
 -Pozuj maleńka. Ooo taak!
Zrobiłam minę WTF, ale zaczęłam pozować. Już się boje co to wyszło. Chłopacy gwizdali, normalnie beka w chuj! Pod koniec jedno z dziewczynami i po jednym z chłopcami. Pokaz się skończył. Było późno. Zayn i Liam poszli do domu. W domu panowała cisza
 -Harry?
 -Mmmm?
 -Podobała się niespodzianka?
 -Oczywiście, króliczku!
Alex poszła z Horanem do swojego pokoju, a El z Lou do pokoju Julli. 
Moje i Harry'ego usta złączyły się w pełnym namiętności i pożądania pocałunku. Harold wziął mnie na ręce, a ja owinęłam nogi wokół jego bioder. Zaniósł mnie na górę, położył na łóżku, zamknął drzwi na klucz.
 -Jesteś gotowa?
 -Yyy...

______________________________________
Sprężyłam dupę i napisałam w jeden dzień.
Serio przepraszam, że rzadko dodaję, ale nauka..
Jebane nygusy, tyle zadają!


wtorek, 5 lutego 2013


Rozdział 12

Wielka przygoda dzień 13


   "OciePierun! Boli mnie głowa! Dużo chyba nie wypiłam? Moje nogi ałłł! O jaki piękny jednorożec! Nie Gabrysiu to MÓJ jednorożec! Nie! Spierdalaj! Nie ucinaj mu głowy! Kurwa!"
  
   No więc już oficjalnie po zabawie, było miło, ale się skończyło. Jestem jak również oficjalnie z Harrym. Nie wiem co mi do głowy strzeliło, ale.. Łotewe!
 Chyba nie było źle bo obudziłam się u mnie w pokoju, trochę dziwniej w łóżku na Lou. Ochh nawet jak jestem pijana potrafię wybierać ciasteczka! Chciałam wstać, jednak Loueh (jak on pięknie wygląda w rozczochranych włoskach, w podartej bluzce na klacie, w... zaraz, zaraz w śladach mojej pomadki tak w okolicach pępka i niżej? Co KURWA?! Czemu jego pasek jest  rozpięty, a w spodniach brakuje guzika. Nie to pewnie El. Ale skąd Ela by miała moją pomadkę, a co do niej ciekawe czy wygodnie spało się jej na wycieraczce hihi..) Noo Lou obejmował mnie w talii. Szturchnęłam go. Przebudził się i dał mi soczystego buziaka U W A G A! w usta!!! Omg! Umrę, brak oddechu, ból, cierpienie, ekstaza ORGAZM!
 -Heej  kochanie!-uśmiechnął się ledwie widząc
 -Ty wiesz do kogo mówisz?-zaśmiałam się
 -Angela!?
 -Nie misiu GoGo!-powiedziałam strzelając się w czoło
 -Przepraszam!
 -Ochh..-mrugnęłam-nic się nie stało, zawsze możemy się tak witać
 -Mhmm-uśmiechnął się-Co się stało? Czemu śpimy razem
 -Ty mi wytłumacz lepiej, ślady mojej szminki na twoim ciele, od pasa w dół
Obejrzał się dokładnie, uśmiechnął i powiedział
 -Nie wiem, ale musisz być cholernie dobra, bolą mnie plecy. Masz połamane paznokcie i czy to nie czasami prezerwatywa pływa z rybkami?
 -Co? Nie to Harry'ego-zauważyłam podniesioną brew-ale to dłuższa historia
Lou rozłożył się na łóżku, cały czas trzymając mnie w talii
 -Mamy czas-powiedział
 -Nie, nie mamy. Zaraz chwila, konie stop, wróć! Hazzowa pływająca prezerwatywa była świecąca, a ta jest  chyba zwykła. Lou boje się!
 -Spokojnie ważne, że chociaż była. Nie jestem pewien czy chciałbym być ojcem.
Wtulił się we mnie
 -Ochh, ale ty ładnie pachniesz
 -Taaa.. Wiesz Lou, nie pamiętam czy się wczoraj myłam
 -To co! Ochh, jak ja chciałbym być z Tobą nawet nie wiesz!
Szybko wstałam i spojrzałam na niego
 -Co?! Miałeś tyle okazji i nic, zero?
 -No Harry nie kazał mu Cię odbierać.
 -Jebana męska solidarność. 
 -Kocham Cię
 -Idę się ogarnąc!
Poszłam do łazienki, wyglądałam mniej więcej tak. Jak ja mogłam tak stać przed Lou i jak to możliwe, że on nie wybuchnął śmiechem nie wiem! Ubrałam się w zestawik. Cały dzień mieliśmy sprzątać więc pff nie muszę wyglądać jak modelka. Wyszłam i zauważyłam pożądliwy wzrok Lou
 -Miałeś szanse, zawaliłeś!
Zauważyłam też aparat  fotograficzny. I OMG, koniec świata... Na większości zdjęć wychodziłam super, ale na kilku to pożal się Boże. Na jednym mniej więcej tak, na jeszcze jednym tak. Zaraz wracam idę się utopić! Nie no spokojnie Angela, można to usunąć. Poszłam do pokoju Alex, jednak zabiłabym się o Harry'ego, Zayn'a, Liam'a i Niall'a, którzy spali tak! Alex spała tak, wtulona w dmuchanego banana. Zeszłam po cichu do salonu, było czysto. Zauważyłam El śpiącą w pozycji z ścierkami w rękach. Zrobiło mi się jej żal, bo ja jej zrobiłam grandę, a ona sama posprzątała. Ugotuje coś dla niej. O ja nawet na głos nie powiedziałam, dwa małe słowa, a smak wymiotny uhh ohyda! Ugotowałam bliżej niezidentyfikowane mi danie (z telewizji) pachniało wyśmienicie, obudziłam El
 -Heej-powiedziałam nieśmiało
 -Ochh, posprzątałam, bo się nudziłam. Mam nadzieję, że się nie obrazisz
 -Co? Nie chodź do mnie dam Ci jakieś ciuchy, pozwolę skorzystać z łazienki. A później zjemy śniadanie z telewizji, więc nie wiem jak smakuje, dobre czy nie.. hmmm. idziemy?
 -Pewnie
Wybrałam Eli coś ładnego, wiem że przywiązywała dużą wagę go ubioru. Pozwoliłam się ogarnąć i razem zeszliśmy do kuchni. Okazała się zajebista, umówiłyśmy się nawet na zakupy! Zeszła reszta zespołu, i Alek odziana w to.
 -Już posprzątane?
 -Ochh, ulżyło mi nie chciało mi się tego robić-powiedział Zayn
 -Chwila, chwila gdzie dziewczyny?-zapytałam
 -Ale jakie?-zapytał Liam
 -Twoja i Zaynowa żona!
Zaczęło się poszukiwanie, okazało się, że Dan spała w pokoju Julli z psem, a Perrie w wannie w Alex łazience. Dałam Dan strój taki, a Perrie taki. Wszystko było znakomicie. Podszedł do mnie Harry i pocałował w usta
 -Zdradziłaś mnie-powiedział
 -Co? Ja niee-zaczęłam się tłumaczyć gorączkowo
 -Spałaś Lou, a ja na korytarzu
 -Frajer. Myślałam, że coś poważnego
 -A powinienem się bać?
 -HAHAHAHAHAHAHAHA-zawszę jak się boję powiedzieć prawdę, atakuje mnie śmiech, a to Ci dopiero..
 Cały dzień, starałam się być miła dla Eli, naprawdę porządna z niej dziewczyna..

Rozdział 11

Wielka przygoda dzień 12


  Otworzyłam oczy, popatrzyłam w sufit i po 15 minutach poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam się i uczesałam się. Było bardzo wcześnie, nie wiem, coś koło 11:00. Zeszłam do kuchni. 
 -An..
 -Mhmm?
 -Czy to nie dziś mają zdjąć Ci gips-zapytała Alex
 -Serio?!
 -Taaak!
 -Jeaaa!
Szybko pojechałam do szpitala. Czekałam jakoś 30 minut. gdy wróciłam do domu (już bez gipsu)wszystko było już ustrojone na zabawę. Fioletowe i srebrne balony, serpentyna, a tam gdzie powinien być żyrandol, kula dyskotekowa. Fotele były pod ścianą poustawiane w trójeczki i dwójeczki, były też jakieś podostawiane. Telewizor gdzieś zniknął, przed kominkiem stały ogromne głośniki. Wypuściłam psa do ogrodu, a sama poszłam do Alex, która siedziała w kuchni.
 -O której zabawa?
 -Zaczyna się o 16-odpowiedziała Alex-ciekawe czy Niall wreszcie...-pomyślała i wyszła
 -Ej!-zawołałam-nie zostawiaj mnie samej
 -Idę kupić jedzonko na zabawę i jakieś super ciuszki idziesz?
 -Raczej
Wyszliśmy, chodziliśmy po centrum i chodziliśmy. Alex kupiła sobie świetną sukienkę i super buty (wybrała sobie chyba najdroższe! Jak dobrze, że pieniędzy mamy sporo) zaś ja kupiłam sobie zestaw. Później poszliśmy na lody, zanim się zorientowałam była 14:50 dzwonił Harry
  

   -Tu Ann.
 -Hej kochanie! Gdzie jesteście trzeba wszystko przygotować?!
 -Byłyśmy wszystko kupić, spokojnie wracamy w ślimaczym tempie tyle tych paczek, że masakra!
 -Streszczajcie się proszę!
 -Zaraz będziemy, obiecuję
 -Ok, kocham Cię
 -Ja Ciebie również
 -Do zobaczenia
 -Taa.

Alex patrzyła na mnie pytająco
 -To Harry, mamy się streszczać.
 -Jak?
 -Normalnie-powiedziałam i zagwizdałam, momentalnie pojawiła się taksówka
Podałyśmy adres i w 10 minut byłyśmy pod domem. Harold zaraz do nas podleciał i pocałował mnie w policzek wziął połowę pakunków i podszedł do drzwi ja i Alex wzięliśmy resztę i zanieśliśmy do domu.  Zaczęło się rozkładanie jedzenia. Zajęło nam to ok. 30 minut. Przyszli chłopacy, a ja i Alex poszłyśmy się ubrać. Uczesałam się. I zeszłam na dół. Alex uczesała się podobnie, ona miała włosy z tyłu lekko podpięte. Chłopacy zagwizdali, była Perrie, i Daniel. Jednak ja szukałam wzrokiem Lou. Stał przy kuchence, ale był sam. podeszłam do niego
 -A El. To ona skradła mi chłopaka-mrugnęłam zadziornie-chciałam ją poznać
 -Taa-powiedział zrezygnowanym tonem-a ona was nie, zrobiła mi wielką awanturę o to, że mam się nie zbliżać do dziewczyn, bo będę miał kłopoty! Sama zaś nie chciała przychodzić, bo ona nie wejdzie nigdy w progi tego domu! Ja uważam, że i tak przyjdzie, El jest zazdrosna o Ciebie, Angela-uśmiechnął się
 -Miło mi-zawołałam-boi się, przyjdzie zobaczysz-i uściskałam go
Zbliżała się 16, wszystko było gotowe. Pięć minut przed zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyłam drzwi, a tam o dziwo Eleanor
 -O hej!-chciałam być miła
 -Posłuchaj-zaczęła-nie chcę tu być, ale słyszałam, że podoba Ci się Lou. Przyszłam na zabawę, tylko po to żebyś ty się do niego nie zbliżała. Było nam dobrze kiedy Cię nie znał. Zbliż się do niego, a pożałujesz
 -Posłuchaj kochanie, nie miałam zamiaru..-chciałam coś powiedzieć ale zabrakło mi słów-no w każdym bądź razie, ty nie przeszkodzisz mi w rozmawianiu czy nawet tańczeniu z nim!
 -Taak?-podniosła brew-zobaczymy
 -Ty!-ściągnęłam jednego buta, już ściągałam drugiego, miałam się na nią rzucić, ale ktoś mnie złapał w pasie. Wisiałam w powietrzu, ale i tak chciałam się wyrwać. El stała wryta i przerażona. Uspokoiłam się i spojrzałam za siebie, to Harry mnie trzymał.
 -Kochanie-powiedział, patrząc mi w oczy-miałaś się z nią zaprzyjaźnić, a nie wydrapywać jej oczy
 -Ale..-zaczęłam-ona! Arghh! Nie ma prawa przekroczyć progu tego domu!
 -Angel-powiedział-dla Lou
Spojrzałam na nią z odrazą, postałam chwilę w drzwiach, założyłam buty i weszłam do domu, krzycząc
 -Niech wejdzie, ale pierwszego wolnego tańczę z Lou! A i po zabawie jedzie do domu, albo śpi na wycieraczce!
 -To ta twoja miła strona?-zapytał Harry
 -A chcesz jej towarzyszyć?
Oparłam się o framugę drzwi do salonu, zrobiłam to specjalnie, bo z tego miejsca znakomicie widziałam Louisa. Podeszłą do niego El. Zauważyłam, że się uśmiechnął. Zrobiło mi się smutno, chciałam jej najebać, a Lou tak bardzo ją kochał. Trudno trzeba znaleźć z nią jeden wspólny język. 
Impreza się zaczynała, zjeżdżali się ludzie, było podawanie rąk, małych, dużych, twardych, delikatnych. Poznałam wielu ludzi, nawet nie wiedziałam, że tyle ich może być. Dom był pełen. Zabawa była super. Ale ciągle nie puszczali wolnego. Zauważyłam, że Lou się do mnie zbliża, a El siedzi i się na mnie patrzy z oddali. 
 -Ann-powiedział-dziękuję Ci, że pozwoliłaś jej wejść
 -Wieszz..-powiedziałam-gdyby to ode mnie zależało, nie było by jej tu.
 -Taak.. Ale jest i dziękuje Ci za to-uśmiechnął się-przytuliłbym Cię, ale zapewne na nas patrzy
Akurat puścili wolny kawałek. Dziękuje Ci Boże!
 -Powiedziałam jej, że pierwszy wolny tańczysz ze mną-mrugnęłam
 -A więc chodź-powiedział, wziął mnie za rękę na parkiet
Wtedy to zaczęła się poważna rozmowa
 -Powiedz mi, co powiedziała Ci El na wejściu?
 -Wiesz..-zająkałam się-z tego co pamiętam, mówiła, że jak zbliżę się lub Cię dotknę, to mnie zabije
 -Przepraszam z nią-powiedział-bo kiedyś powiedziałem jej, że jesteś ładna i od tego czasu..
 -Powiedziałeś..Myślisz..Uważasz, że jestem ładna?-zapytałam
 -Oczywiście! Elka uważa to jednak za zdradę.. Myśli, że przy pierwszej chwili, no wiesz..
 -Co?
 -To jest śmieszne-zawołał-nie powiem tego!
 -Powiedz
 -Nie-uśmiechnął się
 -Och, no dalej!-zniecierpliwiłam się
 -No dobra, ale się nie śmiej-powiedział-że porwę Cię... Do łóżka
Przystanęłam, przekrzywiłam głowę i wybuchnęłam śmiechem
 -Serio?!
 -An!
 -No dobra, dobra-przysunęła się i znowu zaczęliśmy tańczyć-To trochę dziwne, bo z tego co pamiętam prawie się.. Ale czemu.. Nie ufa Ci?
 -Mi tak-zmieszał się-tobie nie
 -Ale przecież wystarczy, że ufa Tobie!
 -Niby tak
 -Lou, zdobądź się na odwagę, bo musisz z nią o tym porozmawiać. Tyle razy spotkałam się z osobami, które wyzywały El. Nie jestem z takich co to robią, ale ona nie jest taka jak myślałam..Myślałam, że będzie miła, czy coś. A tu zonk! Porozmawiajcie sobie, proszę!
 -Mówi to ta, co z Hazzą ma problemy-uśmiechnął się
 -Ja nie mam z nim problemów, po prostu.. Zrozum, że.. On chce, abym była mu w chuj wierna, a skąd mam wiedzieć, że na tych wszystkich koncertach, on jest wierny mi. To mnie boli. Wiem, powinnam mu ufać, tyle Ci o tym mówiłam, ale ja sama nie wiem czy potrafię.
 -Harry to Harry. Nic nie poradzisz. Zmienił się, bo niejedna dziewczyna dawała mu kosza, mówił wtedy "nie ta, to inna". Z Tobą tak nie jest, mówił, że nie ważne jak długo i jak będzie trudno, wywalczy twe serce..
 -To słodkie.. Ja jednak cały czas wolę Ciebie-przeczesałam palcami jego włosy
 -Angela-zaśmiał się-ale wiesz, że nasz związek jest nie realny?
 -Taak-uśmiechnęłam się. Akurat skończyła się piosenka-dziękuje za tą rozmowę, jakoś rzadko tak rozmawiamy ze sobą-uściskałam go na pożegnanie
 -To najwyraźniej trzeba częściej-a on pocałował mnie w rękę-dobra trzeba poszukać mej ukochanej.
Odszedł. Pomyśleć tyle się z nim nagadałam, a nic nie wywnioskowałam.
Zabił zegar. Była o dziwo 22. Poszukałam wzrokiem Alex, która miziała się z Niall'em na fotelu. Pociągnęłam ją za rękaw, a ona poszła za mną do kuchni. Opowiedziałam jej moją rozmowę z Lou, wtedy ona:
 -An, zastanów się-zastukała się w czoło-Ty kochasz Lou, Lou kocha El, a Harry ciebie. To błędne koło! Bądź z Harrym
 -Tak dla Ciebie to łatwe, bo zawsze chciałaś Nialla!
 -Tak-uśmiechnęła się-a ty nigdy nie byłaś zdecydowana!
Wyszła z kuchni, po chwili wszedł Harry, a ja udawałam, że robię sobie chleba.
 -Hej myszko!-złapał mnie od tyłu w talii
 -Ochh.. Hej
 -Powiedz mi, czemu jeszcze nie miałem okazji zatańczyć z Tobą?
 -Bo nie lubię tańczyć. Zatańczę z tobą następną wolną piosenkę. Ok?
 -Pewnie-ucieszył się. Schylił się, żeby mnie pocałować. Odsunęłam się- co-coś się stało?
 -W pewnym sensie-złapałam jego dłoń-chodź do mnie do pokoju
 -A jesteś pijana?-zapytał
 -Co? nie-uśmiechnęłam się-chcę porozmawiać
Poszliśmy do mnie do pokoju, w między czasie zamknęłam Goję w pokoju Julli (nie obrazi się, chyba)
Harry jak to Harry, rozłożył mi się na łóżku
 -A więc.. Jeżeli obiecasz mi być wiernym do bólu, a wiedz, że będzie bolało jeśli wierny nie będziesz! Ja się zgodzę być twoim króliczkiem.
 -Serio?!-momentalnie się wyprostował-skąd taka nagła zmiana?
 -Rozmowa z pewnym kolegą
 -Lou?
 -Mhmm.
 -Tak!-zeskoczył z łóżka i mnie pocałował. Co do czego, nieźle całował. Uwielbiałam jego pocałunki, ciepłe, romantyczne, namiętne, a czasami i dzikie-obiecuję Ci wierność! I mnóstwo dzieci
 -Co-zaśmiałam się-dzieci to później!
 -Ale ważne, że z tobą-pocałował mnie jeszcze raz
 -Chwila, ale my jeszcze nie jesteśmy razem-zauważyłam jego zdziwioną minę i dodałam-nie poprosiłeś mnie jeszcze
 -Ochh, tak! A więc. Czy Ty śliczna, zgrabna i już nie długo ma żona Angela Drake chcesz, chwilowo oczywiście, zostać mą lubą?
 -Chwilowo?-zapytałam
 -No bo do ślubu, to jeszcze trochę trzeba czekać!
 -Achh, a więc tak!
Harry tak się ucieszył, że wziął mnie w ramiona i okręcił, co spowodowało podniesienie się sukienki i ukazanie czerwonych koronkowych  majtek. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to możliwe. Szybko poprawiłam sukienkę, wytykając język i wybiegając z pokoju. Byliśmy w salonie.
Pod koniec zabawy byłam trochę pijana. No dobra, trochę bardzo. Jednak nie aż tak, żeby zgodzić się na sex z Harrym...

Ciąg dalszy nastąpi..




_____________________________________________________________________
Sorki, za takie opóźnienie, ale jakoś brak czasu na pisanie.
Nauka i nauka, wkońcu egzaminy, bo trzecia gimnazjum
Ale postaram się dodawać częściej!