niedziela, 10 marca 2013


Rozdział 14

Wielka przygoda dzień 15


  -Na spanie? Of course!
  -Ochh sweetie
 -Od kiedy ty mnie tak nazywasz?
 -Od dzisiaj-uśmiechnął się
 -Jestem zmęczona Haroldzie
 -Angelaa!
 -Nie przeszkadzaj innym, pewnie się dobrze bawią-mówiłam to specjalnie, wiedziałam, czego chce Harry
 -To pobawmy się tak jak oni-nalegał
 -Momencik-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki
Wróciłam i dałam Harry'emu bokserki. Pewnie się zastanawiacie skąd je mam. Otóż kiedyś, jakoś na początku mojej znajomości z Stylesem, on po prostu mi ja dał, mówiąc, że kiedyś na pewno się przydadzą. Miał racje skubany..
 -Masz 20 minut kochanie i gaszę światło. 
Harry wyszedł z naburmuszoną miną. Ej no przepraszam, jestem z nim od niedawna. Hahaha, aż przypomniał mi się tekst mojego kolegi ' idziesz się ruchać, czy trzeba z Tobą chodzić' ten to był gościu. Te 20 minut się ciągnie w nieskończoność, a może An przyzwyczaiłaś się do Stylesa? Zamknij się głosiku! Ruchaj się z nim! Nieee będziesz mną rządzić! Będę przecież jestem z Tobą! Fuck. Jaką trzeba mieć pustą banie, żeby rozmawiać ze sobą, nieee ja mam tak zajebistą osobowość, że można z nią rozmawiać.. taa dodawaj sobie..
 -O czym myślisz?
 -W duupę! Przestraszyłeś mnie!-wstałam z podłogi i zaczęłam rozmasowywać sobie pośladki
 -I'm sorry bunny!
 -I love u
 -Idziemy spać-zapytał cały czas na mnie zły
 -Masz mi za złe, że wszyscy się ruchają tylko nie my?
 -yy.. Tak!
 -Wiesz gdzie jest wycieraczka?
 -A co ma wycieraczka do tej sprawy?
 -A to, że tam dzisiaj śpisz!
 -Bunny
 -Nope
 -sweetie
 -Fuck you!
 -Honey 
 -Ok. You  sleep with me, my little tiger. 
Uśmiechnął się i wgramolił do łóżka. Poczułam jego ciepło. 
 -Miłoo-zamruczałam 
 -Byłoby przyjemnie gdybyś pozwoliła mi..
 -Dobranoc. 
 -Wrrrr
 -Zamknij się
 -Zmuś mnie-uśmiechnął się
Wtedy mój mądry mózg zaczął szybko kalkulować moje szanse. Począwszy od zaklejenia mu ust taśmą, kończąc na .. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek wybrać Hazza odwrócił się do mnie dupą i zgasił lampkę stojącą koło łóżka. 
 -Nie będziesz się ode mnie odwracał
 -Dobranoc
 -Oo, ale oschle
 -Powiedziałem dobranoc
Dałam mu soczystego kopniaka w dupcie, niby miękka, a noga tak mnie boli. Mój kopniak był tak silny (tssss.. mhmm, nie oszukujmy się, moje 'maleństwo' leżało na brzegu mego łoża), że Hazz zleciał prosto na klate!
 -Ejj!
 -Kocham. Wskakuj do mnie
 -Niee!
 -Nie daj się prosić
 -Nie, śpię dzisiaj na podłodze! 
Postanowiłam wciągnąć go na łóżko. Łapałam za wszystko
 -Ty chcesz mnie wciągnąć czy obmacać?-mówiąc to tak dziwnie ruszał brwiami.
 -I to i to, uwielbiam twoje ciało!
 -Too wiesz co i jak-i znowu brwi
 -Kochanie, weź daj sobie spokój
 -Ale to jest idealny moment!
 -Tak jednak mamy jeszcze czas-powiedziałam lekko zniecierpliwiona 
 -Teraz nikt nie będzie się przejmował odgłosami, przecież inni..
 -Harold, ogarnij się
 -Honey
 -Spadówa
 -Ale obiecujesz, że jeszcze kiedyś będę miał z tobą dziecko?
 -Nawet kilka!
Dostałam soczystego buziaka od przyszłego ojca moich dzieci. Wtuliłam się w jego tors. Jak ja lubię wtulić się w niego. I że kiedyś uznawałam ich za panienki, którzy mieli szczęście. Gorzej, nawet beztalencie.. Teraz ja Angela, chodzę, a nawet rozmawiam o dzieciach z Haroldem Edwardem Stylesem! OMG! W DUPĘ OWCY! Teraz uważam ich za naprawdę, wspaniałe osoby, nie za gwiazdki.. Po prostu za przyjaciól.
Rozmyślając usłyszałam spokojny i zrównoważony oddech Harry'ego. Podniosłam się, zapaliłam lampkę i wstałam. Postanowiłam iść posłuchać jak zabawiają się inni. A nie chciałam słuchać narzekań Hazzy. Gdy tylko wyszłam z pokoju, zaatakowała mnie Goja, wylizała mi twarz. Moje maleństwo kochane. Zeszłam na dół i wsypałam jej karmy. Gdy tylko wychodziłam z kuchni, poczułam coś miękkiego pod stopą i MEOOOOOOOOOOOW! FUCK! Zamknij ryj kocioro! Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do kuchni, by następnie wlać jej trochę mleka do miski. 
 Skierowałam się na piętro. Podeszłam do pokoju Alex, ale tam słychać było tylko wymianę kilku zdań.
 -Było super!
 -Już widzę jutrzejszą minę Hazzy-zawołał Niall
 -A czemu?
 -Bo tak długo czekał na taki moment
Zapukałam i otworzyłam drzwi. Alex wskoczyła pod koc, a Niall przycisnął sobie poduszkę do.. no sami wiecie. 
 -To tylko ja-zaśmiałam się-wiem, że się zabawialiście, słychać było
Horan spalił buraka. 
 -Was też było słychać!-Alex chciała, abym i ja poczuła się niezręcznie
 -Chyba naszą kłótnie. Nie, nie ruchałam się z Harrym, nie jestem gotowa..
 -Ale on tak długo na to czekał!-zawołał Niall
 -To poczeka jeszcze chwile!
 -Żałuj, to wspaniałe uczucie-zachwycała się Alex
 -A ty co. Się ciesz, że Ci pozwoliłam-zaśmiałam się
 -Mam 17 lat, złotko
 -A wyszczekana to ty też jesteś..
 -Wyjdź z mojego pokoju.
Wytknęłam język i wstałam z łóżka.
 -Zajmij się w końcu tym kotem, bo pod koła go rzucę.
 -A Goja to co?!
 -Właśnie ją nakarmiłam, teraz jest w ogrodzie i po nią idę
 -Krzyż na drogę, chuj pod nogę
 -Fuck you! I love you. 
 -Bay
Zbiegłam szybko po schodach, niczym wyścigówka! Podleciałam do drzwi, które prowadziły do ogrodu. Zawołałam psa. 
Po pięciu minutach znowu leżałam koło Harry'ego
 -Gdzie byłaś?-zapytał
 -Siku
 -Tak długo?
 -No i psa nakarmiłam, wyprowadziłam i wróciłam do Ciebie.
 -Dobranoc, kocham Cię 
Wtuliłam się. Poczułam jego ciepło. Nie wiedząc kiedy zasnęłam.
OMG, ale sen. Śniło mi się, że goniła mnie wielka głowa dziecka! Leżałam chyba z 4 razy, a śmiał się z tego Harry.. 
Uciekaj uciekaj An! Od dzisiaj biegasz codziennie, o ile przeżyjesz.. Spręż dupę. Od kiedy ja mam takie krótkie nogi! Ja przecież biegam szybciej..
 -Harry ratuj!
 -hahahahahahahahahahahaha
 -No sweetie!
 -hahahahahahahahahahahaha
 -Osz ty głupia suczo!
O nie przejebał sobie, obrażam się forever! 
Otworzyłam oczy, przytuliłam się do Harry'ego, ale zaraz on jest większy i mniej włochaty. LOL jak to głupio brzmi. Przytulałam się nie do kogo innego jak do psa.. Hazz spał na podłodze, jedyny błąd jaki zrobił to zabrał mi kołdrę i nie zapominajmy o tym, że nie pomógł mi w walce z wielką głową niemowlaka. Wstałam położyłam mu stopy na plecach i zrobiłam kilka delikatnych kroczków. Zamruczał. 
Pięć sekund i leżał na plecach, kolejne pięć i leżałam na nim. Goja zawarczała
 -Uważaj, mam ochronę tak jak ty!
 -Ale twoja jest krwiożercza! 
Pocałowałam Hazzę w czoło i wstałam. Psina zaraz podleciała się przywitać. Zeszłam do kuchni, zastałam tam Lou
 -HEJ!-wydarłam się
 -Aaaaa!-zapiszczał jak mała dziewczynka-zawał, o boźe! Dajcie mi żyć!
 -hahahahahahahah, omg Lou..
 -A to ty ślicznoto! Pamiętasz jak mieliśmy się witać
 -Masz dziewczyne-powiedziałam szybko, Tommo niebezpiecznie się zbliżał
 -To co-dostałam soczystego całusa w polik. 
W tym momencie do kuchni wparowała Alex
 -Dajcie mi żreeeeeeeeeć! Ohh przeszkodziłam?-podniosła brew
 -Niee! Ja i Lou się.. jak przyjaciele!-tłumaczyłam się
 -To był przyjacielski buziak w policzka, a too..-pocałował mnie w usta-nazywa się miłość, jak brat z siostrą
 -Nie pamiętam żeby jakikolwiek brat całował się ze swoją siostrą
 -Bo my się kochamy bardziej-mówił to tak spokojnie, tymczasem ja paliłam takiego burola, że masakra!
 -No powiedzmy..


sobota, 9 marca 2013


Rozdział 13

Wielka przygoda dzień 14


 No więc jak się okazało El nie jest wcale taka jak o niej mówią. Była godzina 16, kiedy to postanowiłam iść z nią na zakupy. No więc, gdy wyszliśmy z domu pierwsze co to zauważyłam coś naprawdę głupiego. Przed drzwiami spał jakiś nieznany mi chłopak, owinięty papierem toaletowym. Szturchnęłam go nogą
 -mamo daj sobie siana! Obudź mnie za dwie godziny!
Mrugnęłam do El i powiedziałam spokojnie
 -Ale kochanie dzisiaj przyjeżdża ciocia
 -Ta od Adama?
 -Yyy.. Yep
 -Nieeeee! Adam wybiera mi coraz lepsze zabawki!
 -Buhahahahahahahahahahahaha!-wybuchnęłyśmy śmiechem
Chłopak przebudził się i spojrzał na nas zażenowany. 
 -Yyy, joke!
 -Mhmm.uśmiechnęła się Elka
 -No mhmm-powiedział cały czas czerwony jak burak
 -Nie pamiętam żebym cię wczoraj poznała
 -Jestem Jake
 -Miło mi, Angela
 -Dziewczyna Stylesa?
 -Mhmm 
 -A to z nim się tak zabawiałaś w nocy-uśmiechnął się-miałaś otwarte okno w pokoju 
 -Yyy..
 -Przecież spałaś z Lou!-wzburzyła się El-wiedziałam!
 -Niee!-zaczęłam gorączkowo myśleć- kładłam się z Hazzą, a po miłym seksie z nim, Lou przyszedł i wywalił Harry'ego na korytarz. A sam położył się ze mną. Byliśmy pijani, ale do niczego nie doszło!
-Mam nadzieję-powiedziała, ale spokojniej.
-Idziemy?
 -Jasne!
Tak więc zadzwoniłam po taxi. Czekałyśmy dobre 10 minut! Bo jak to powiedział kierowca, 'były korki'. Patrz, bo ci uwierzę! Pewnie jakieś dziewczynki stały gdzieś przy drodze.. Nygus jebany RUCHACZ PIERDOLONY! W mieście byłyśmy ok. 17. Pierwsze gdzie pognałyśmy to sklep z butami. Było trochę przepychania się drzwiach, ciągnięcie za włosy i gryzienie (dla zabawy oczywiście). Przy ladzie stał no normalnie facet, cud, miód, malina. Ślinka leci, cycki do przodu, głowa wysoko i..
 -Heeeej-na wydechu
 -Witam dziewczyny, w czymś pomóc?-pokazał białe ząbki
 -bumznxk-tylko to potrafiłam powiedzieć.
 -Haha-zaśmiała się Elka-szukamy jakiś ładnych, niekoniecznie tanich, szpilek
 -Ooo-powiedział-dobrze trafiłyście
 -Wiem-powiedziałam wreszcie
 -Jestem Jacob
 -Angela-uśmiechnęłam się
 -Eleanor, to co z tymi szpilkami?
Ja nie chciałam nigdzie iść, mogłam się gapić na niego. Moje oczy nie potrzebowały niczego więcej. Serce biło mi jak oszalałe, zachowywało się nie normalnie. Przy Harrym było podobnie, może nawet gorzej. Na widok jego ciała, to wogóle ślinotok był masakryczny (potrafiłam to jednak powstrzymać) chcąc nie chcą, chodziłam koło niego wyprostowana (CYCKI DO PRZODU!) Miałam ochotę go zgwałcić, ale bałam się seksu z Haroldem. I have no idea why! 
Jake (jakie ładny skrót od imiona, sama na nie wpadłam) zaprowadził nas do stoiska z butkami. Zaraz poleciałam do znakomitych, nie do podrobienia SZPILEK! Eleanor kupiła sobie słodziaszne buciki. Następnie sobie o tak, poszłyśmy do sklepu z bielizną, a El postanowiła, że idziemy popatrzyć na erotyczne przebrania. 
 NORMALNIE OMG! W DUPE OWCY! TYLE TOGO I WOGÓLE TAKIE RÓŻNE STROJE! ŻYJE WŚRÓD ZBOCZEŃCÓW. MUSZĘ WYBUDOWAĆ SCHRON!
Postanowiłyśmy kupić sobie po jednym. Jednak plan był taki, że damy je naszym chłopakom! Się zabawimy (nie zapominając również o Alex! wkońcu jest u mnie może się ruchać)
 Hazzie kupiłam (to znaczy sobie) króliczka, Eleanor :sprzątaczkę (chyba), i Alex kuchareczkę. Było już późno, postanowiłyśmy wrócić do domu.
 -Poczekaj zadzwonię do Harry'ego. Powiem, żeby zebrał wszystkich u mnie w domu
 -Dobrze-powiedziała Elka

 -Cześć, kocie
 -Mrrr
 -Nie mrucz-zaśmiałam się-posłuchaj
 -Zawsze!
 -Mam dla Ciebie niespodziankę!
 -Jupii!
 -Zbierz wszystkich u mnie w domu, zaraz będziemy
 -Ale ja chcę sam na sam!
 -Nie narzekaj! Proooszę
 -Ok. Czekam
 -I love you !
 -I love you too!

 -Boje się ich reakcji, zboki to są w końcu!
 -Lou się ucieszy-zawołała-później zrobimy pokaz mody
 -Hahahahaha
 -I'm not kidding
 -Fuck.
Wchodząc do domu, zabolał mnie brzuch. Pewnie przeraziła mnie opcja przebieranki! Zawołałam Alex
 -Tak?-zapytała wchodząc
 -Masz-podałam jej ładnie zapakowany strój
 -Ooo! Nie musiałaś!
 -Nie otwieraj! Daj to Niall'owi!
 -Ok-powiedziała podnosząc brwi
Weszliśmy do salonu. Siedzieli tam prawie wszyscy. Zayn na kanapie z Lou, Niall był w kuchni, Harry czekał na mnie przy drzwiach, Liam stał koło komody, oglądając zdjęcia. Weszłam tyłem, Harold podleciał do mnie i złapał w tali, składając z milion pocałunków na mojej szyi. Wywołało to ciarki i gęsią skórkę. 
 -Co masz?-zapytał, a oczy mu się lśniły. OMG jakie one śliczne! Chwila ślina!!
 -Niall! Chodź tu! Wszyscy siadają!
Zrobili tak jak chciałam. Wtedy wszystkie trzy podarowałyśmy naszym chłopakom pakunki. Zaczęło się darcie papieru. Po chwili wszyscy ujrzeli nasze stroje
 Zaczęły się docinki, gwizdanie. A Niall rzucił się łapczywie na Alex, która stała przerażona i zdezorientowana. 
 Harry złapał mnie za rękę i już chciał wybiec z pokoju, gdy nagle Eleanor zawołała
 -Chwila moment! Co myślicie o małym pokazie?!
 -taaaaak!-zawołali wszyscy
 -Ja się w tym nie pokażę!-zawołała Alex
 -Przecież my też się przebierzemy! 
 -Ohh.. No dobra!
Poszliśmy do łazienki. Przebierałam się pierwsza. Szpilki nie pasowały mi do ubioru. Musiałam skoczyć po czarne. Jak dobrze, że takie miałam. Wyszłam i zaraz chciałam się cofnąć. Wyglądałam jak typowa tirówa! Nawet gorzej, gwiazda playboy'a. DZIWKA! El, złapała mnie za rękę i sama poszła się przebrać. Następnie weszła Alex i zawołała
 -Ej! Gdzie tu są majtki?!
 -To te trzy sznureczki-zaśmiałam się
 -Nie założę tego!
 -Ubieraj!
 -Daj mi inne, proszę!
 -Ochh!-poleciała do pokoju, po ładne czarne koronkowe majtki-masz
 -Dziękuje!
Zeszłyśmy na dół. Pierwsza weszła Elka, usłyszałam gwizdy, klaskanie i cisza. Następnie zaczęła się walka kto pójdzie drugi. Po pięciu minutach wyczerpującej walki, wypchnęłam Alex z pokoju. I znowu gwizdy, oklaski i cisza. No dobra, teraz ja! O kurwa, ale wstyd.. Ale nie cicho Angela! Wyjdź jak prawdziwa modelka.. Mhmm raczej jak dziwka! Przestań ty wstrętny głosiku w mojej głowie! hihihihih! nigdy! NARA! Dobra wychodzę!
 -Uwaga idę!
 -No dalej!-usłyszałam głos Hazzy
Wyszłam, okazało się, że chłopacy uszykowali prawdziwy pokaz mody! Szło się po czerwonym czymś, Liam stał na jednym końcu z latarką, światła były przygaszone.Zayn stał z aparatem. Starałam się iść jak modelka. Gdy doszłam do końca czerwonego 'dywanu' Malik zaczął krzyczeć
 -Pozuj maleńka. Ooo taak!
Zrobiłam minę WTF, ale zaczęłam pozować. Już się boje co to wyszło. Chłopacy gwizdali, normalnie beka w chuj! Pod koniec jedno z dziewczynami i po jednym z chłopcami. Pokaz się skończył. Było późno. Zayn i Liam poszli do domu. W domu panowała cisza
 -Harry?
 -Mmmm?
 -Podobała się niespodzianka?
 -Oczywiście, króliczku!
Alex poszła z Horanem do swojego pokoju, a El z Lou do pokoju Julli. 
Moje i Harry'ego usta złączyły się w pełnym namiętności i pożądania pocałunku. Harold wziął mnie na ręce, a ja owinęłam nogi wokół jego bioder. Zaniósł mnie na górę, położył na łóżku, zamknął drzwi na klucz.
 -Jesteś gotowa?
 -Yyy...

______________________________________
Sprężyłam dupę i napisałam w jeden dzień.
Serio przepraszam, że rzadko dodaję, ale nauka..
Jebane nygusy, tyle zadają!


wtorek, 5 lutego 2013


Rozdział 12

Wielka przygoda dzień 13


   "OciePierun! Boli mnie głowa! Dużo chyba nie wypiłam? Moje nogi ałłł! O jaki piękny jednorożec! Nie Gabrysiu to MÓJ jednorożec! Nie! Spierdalaj! Nie ucinaj mu głowy! Kurwa!"
  
   No więc już oficjalnie po zabawie, było miło, ale się skończyło. Jestem jak również oficjalnie z Harrym. Nie wiem co mi do głowy strzeliło, ale.. Łotewe!
 Chyba nie było źle bo obudziłam się u mnie w pokoju, trochę dziwniej w łóżku na Lou. Ochh nawet jak jestem pijana potrafię wybierać ciasteczka! Chciałam wstać, jednak Loueh (jak on pięknie wygląda w rozczochranych włoskach, w podartej bluzce na klacie, w... zaraz, zaraz w śladach mojej pomadki tak w okolicach pępka i niżej? Co KURWA?! Czemu jego pasek jest  rozpięty, a w spodniach brakuje guzika. Nie to pewnie El. Ale skąd Ela by miała moją pomadkę, a co do niej ciekawe czy wygodnie spało się jej na wycieraczce hihi..) Noo Lou obejmował mnie w talii. Szturchnęłam go. Przebudził się i dał mi soczystego buziaka U W A G A! w usta!!! Omg! Umrę, brak oddechu, ból, cierpienie, ekstaza ORGAZM!
 -Heej  kochanie!-uśmiechnął się ledwie widząc
 -Ty wiesz do kogo mówisz?-zaśmiałam się
 -Angela!?
 -Nie misiu GoGo!-powiedziałam strzelając się w czoło
 -Przepraszam!
 -Ochh..-mrugnęłam-nic się nie stało, zawsze możemy się tak witać
 -Mhmm-uśmiechnął się-Co się stało? Czemu śpimy razem
 -Ty mi wytłumacz lepiej, ślady mojej szminki na twoim ciele, od pasa w dół
Obejrzał się dokładnie, uśmiechnął i powiedział
 -Nie wiem, ale musisz być cholernie dobra, bolą mnie plecy. Masz połamane paznokcie i czy to nie czasami prezerwatywa pływa z rybkami?
 -Co? Nie to Harry'ego-zauważyłam podniesioną brew-ale to dłuższa historia
Lou rozłożył się na łóżku, cały czas trzymając mnie w talii
 -Mamy czas-powiedział
 -Nie, nie mamy. Zaraz chwila, konie stop, wróć! Hazzowa pływająca prezerwatywa była świecąca, a ta jest  chyba zwykła. Lou boje się!
 -Spokojnie ważne, że chociaż była. Nie jestem pewien czy chciałbym być ojcem.
Wtulił się we mnie
 -Ochh, ale ty ładnie pachniesz
 -Taaa.. Wiesz Lou, nie pamiętam czy się wczoraj myłam
 -To co! Ochh, jak ja chciałbym być z Tobą nawet nie wiesz!
Szybko wstałam i spojrzałam na niego
 -Co?! Miałeś tyle okazji i nic, zero?
 -No Harry nie kazał mu Cię odbierać.
 -Jebana męska solidarność. 
 -Kocham Cię
 -Idę się ogarnąc!
Poszłam do łazienki, wyglądałam mniej więcej tak. Jak ja mogłam tak stać przed Lou i jak to możliwe, że on nie wybuchnął śmiechem nie wiem! Ubrałam się w zestawik. Cały dzień mieliśmy sprzątać więc pff nie muszę wyglądać jak modelka. Wyszłam i zauważyłam pożądliwy wzrok Lou
 -Miałeś szanse, zawaliłeś!
Zauważyłam też aparat  fotograficzny. I OMG, koniec świata... Na większości zdjęć wychodziłam super, ale na kilku to pożal się Boże. Na jednym mniej więcej tak, na jeszcze jednym tak. Zaraz wracam idę się utopić! Nie no spokojnie Angela, można to usunąć. Poszłam do pokoju Alex, jednak zabiłabym się o Harry'ego, Zayn'a, Liam'a i Niall'a, którzy spali tak! Alex spała tak, wtulona w dmuchanego banana. Zeszłam po cichu do salonu, było czysto. Zauważyłam El śpiącą w pozycji z ścierkami w rękach. Zrobiło mi się jej żal, bo ja jej zrobiłam grandę, a ona sama posprzątała. Ugotuje coś dla niej. O ja nawet na głos nie powiedziałam, dwa małe słowa, a smak wymiotny uhh ohyda! Ugotowałam bliżej niezidentyfikowane mi danie (z telewizji) pachniało wyśmienicie, obudziłam El
 -Heej-powiedziałam nieśmiało
 -Ochh, posprzątałam, bo się nudziłam. Mam nadzieję, że się nie obrazisz
 -Co? Nie chodź do mnie dam Ci jakieś ciuchy, pozwolę skorzystać z łazienki. A później zjemy śniadanie z telewizji, więc nie wiem jak smakuje, dobre czy nie.. hmmm. idziemy?
 -Pewnie
Wybrałam Eli coś ładnego, wiem że przywiązywała dużą wagę go ubioru. Pozwoliłam się ogarnąć i razem zeszliśmy do kuchni. Okazała się zajebista, umówiłyśmy się nawet na zakupy! Zeszła reszta zespołu, i Alek odziana w to.
 -Już posprzątane?
 -Ochh, ulżyło mi nie chciało mi się tego robić-powiedział Zayn
 -Chwila, chwila gdzie dziewczyny?-zapytałam
 -Ale jakie?-zapytał Liam
 -Twoja i Zaynowa żona!
Zaczęło się poszukiwanie, okazało się, że Dan spała w pokoju Julli z psem, a Perrie w wannie w Alex łazience. Dałam Dan strój taki, a Perrie taki. Wszystko było znakomicie. Podszedł do mnie Harry i pocałował w usta
 -Zdradziłaś mnie-powiedział
 -Co? Ja niee-zaczęłam się tłumaczyć gorączkowo
 -Spałaś Lou, a ja na korytarzu
 -Frajer. Myślałam, że coś poważnego
 -A powinienem się bać?
 -HAHAHAHAHAHAHAHA-zawszę jak się boję powiedzieć prawdę, atakuje mnie śmiech, a to Ci dopiero..
 Cały dzień, starałam się być miła dla Eli, naprawdę porządna z niej dziewczyna..

Rozdział 11

Wielka przygoda dzień 12


  Otworzyłam oczy, popatrzyłam w sufit i po 15 minutach poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam się i uczesałam się. Było bardzo wcześnie, nie wiem, coś koło 11:00. Zeszłam do kuchni. 
 -An..
 -Mhmm?
 -Czy to nie dziś mają zdjąć Ci gips-zapytała Alex
 -Serio?!
 -Taaak!
 -Jeaaa!
Szybko pojechałam do szpitala. Czekałam jakoś 30 minut. gdy wróciłam do domu (już bez gipsu)wszystko było już ustrojone na zabawę. Fioletowe i srebrne balony, serpentyna, a tam gdzie powinien być żyrandol, kula dyskotekowa. Fotele były pod ścianą poustawiane w trójeczki i dwójeczki, były też jakieś podostawiane. Telewizor gdzieś zniknął, przed kominkiem stały ogromne głośniki. Wypuściłam psa do ogrodu, a sama poszłam do Alex, która siedziała w kuchni.
 -O której zabawa?
 -Zaczyna się o 16-odpowiedziała Alex-ciekawe czy Niall wreszcie...-pomyślała i wyszła
 -Ej!-zawołałam-nie zostawiaj mnie samej
 -Idę kupić jedzonko na zabawę i jakieś super ciuszki idziesz?
 -Raczej
Wyszliśmy, chodziliśmy po centrum i chodziliśmy. Alex kupiła sobie świetną sukienkę i super buty (wybrała sobie chyba najdroższe! Jak dobrze, że pieniędzy mamy sporo) zaś ja kupiłam sobie zestaw. Później poszliśmy na lody, zanim się zorientowałam była 14:50 dzwonił Harry
  

   -Tu Ann.
 -Hej kochanie! Gdzie jesteście trzeba wszystko przygotować?!
 -Byłyśmy wszystko kupić, spokojnie wracamy w ślimaczym tempie tyle tych paczek, że masakra!
 -Streszczajcie się proszę!
 -Zaraz będziemy, obiecuję
 -Ok, kocham Cię
 -Ja Ciebie również
 -Do zobaczenia
 -Taa.

Alex patrzyła na mnie pytająco
 -To Harry, mamy się streszczać.
 -Jak?
 -Normalnie-powiedziałam i zagwizdałam, momentalnie pojawiła się taksówka
Podałyśmy adres i w 10 minut byłyśmy pod domem. Harold zaraz do nas podleciał i pocałował mnie w policzek wziął połowę pakunków i podszedł do drzwi ja i Alex wzięliśmy resztę i zanieśliśmy do domu.  Zaczęło się rozkładanie jedzenia. Zajęło nam to ok. 30 minut. Przyszli chłopacy, a ja i Alex poszłyśmy się ubrać. Uczesałam się. I zeszłam na dół. Alex uczesała się podobnie, ona miała włosy z tyłu lekko podpięte. Chłopacy zagwizdali, była Perrie, i Daniel. Jednak ja szukałam wzrokiem Lou. Stał przy kuchence, ale był sam. podeszłam do niego
 -A El. To ona skradła mi chłopaka-mrugnęłam zadziornie-chciałam ją poznać
 -Taa-powiedział zrezygnowanym tonem-a ona was nie, zrobiła mi wielką awanturę o to, że mam się nie zbliżać do dziewczyn, bo będę miał kłopoty! Sama zaś nie chciała przychodzić, bo ona nie wejdzie nigdy w progi tego domu! Ja uważam, że i tak przyjdzie, El jest zazdrosna o Ciebie, Angela-uśmiechnął się
 -Miło mi-zawołałam-boi się, przyjdzie zobaczysz-i uściskałam go
Zbliżała się 16, wszystko było gotowe. Pięć minut przed zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyłam drzwi, a tam o dziwo Eleanor
 -O hej!-chciałam być miła
 -Posłuchaj-zaczęła-nie chcę tu być, ale słyszałam, że podoba Ci się Lou. Przyszłam na zabawę, tylko po to żebyś ty się do niego nie zbliżała. Było nam dobrze kiedy Cię nie znał. Zbliż się do niego, a pożałujesz
 -Posłuchaj kochanie, nie miałam zamiaru..-chciałam coś powiedzieć ale zabrakło mi słów-no w każdym bądź razie, ty nie przeszkodzisz mi w rozmawianiu czy nawet tańczeniu z nim!
 -Taak?-podniosła brew-zobaczymy
 -Ty!-ściągnęłam jednego buta, już ściągałam drugiego, miałam się na nią rzucić, ale ktoś mnie złapał w pasie. Wisiałam w powietrzu, ale i tak chciałam się wyrwać. El stała wryta i przerażona. Uspokoiłam się i spojrzałam za siebie, to Harry mnie trzymał.
 -Kochanie-powiedział, patrząc mi w oczy-miałaś się z nią zaprzyjaźnić, a nie wydrapywać jej oczy
 -Ale..-zaczęłam-ona! Arghh! Nie ma prawa przekroczyć progu tego domu!
 -Angel-powiedział-dla Lou
Spojrzałam na nią z odrazą, postałam chwilę w drzwiach, założyłam buty i weszłam do domu, krzycząc
 -Niech wejdzie, ale pierwszego wolnego tańczę z Lou! A i po zabawie jedzie do domu, albo śpi na wycieraczce!
 -To ta twoja miła strona?-zapytał Harry
 -A chcesz jej towarzyszyć?
Oparłam się o framugę drzwi do salonu, zrobiłam to specjalnie, bo z tego miejsca znakomicie widziałam Louisa. Podeszłą do niego El. Zauważyłam, że się uśmiechnął. Zrobiło mi się smutno, chciałam jej najebać, a Lou tak bardzo ją kochał. Trudno trzeba znaleźć z nią jeden wspólny język. 
Impreza się zaczynała, zjeżdżali się ludzie, było podawanie rąk, małych, dużych, twardych, delikatnych. Poznałam wielu ludzi, nawet nie wiedziałam, że tyle ich może być. Dom był pełen. Zabawa była super. Ale ciągle nie puszczali wolnego. Zauważyłam, że Lou się do mnie zbliża, a El siedzi i się na mnie patrzy z oddali. 
 -Ann-powiedział-dziękuję Ci, że pozwoliłaś jej wejść
 -Wieszz..-powiedziałam-gdyby to ode mnie zależało, nie było by jej tu.
 -Taak.. Ale jest i dziękuje Ci za to-uśmiechnął się-przytuliłbym Cię, ale zapewne na nas patrzy
Akurat puścili wolny kawałek. Dziękuje Ci Boże!
 -Powiedziałam jej, że pierwszy wolny tańczysz ze mną-mrugnęłam
 -A więc chodź-powiedział, wziął mnie za rękę na parkiet
Wtedy to zaczęła się poważna rozmowa
 -Powiedz mi, co powiedziała Ci El na wejściu?
 -Wiesz..-zająkałam się-z tego co pamiętam, mówiła, że jak zbliżę się lub Cię dotknę, to mnie zabije
 -Przepraszam z nią-powiedział-bo kiedyś powiedziałem jej, że jesteś ładna i od tego czasu..
 -Powiedziałeś..Myślisz..Uważasz, że jestem ładna?-zapytałam
 -Oczywiście! Elka uważa to jednak za zdradę.. Myśli, że przy pierwszej chwili, no wiesz..
 -Co?
 -To jest śmieszne-zawołał-nie powiem tego!
 -Powiedz
 -Nie-uśmiechnął się
 -Och, no dalej!-zniecierpliwiłam się
 -No dobra, ale się nie śmiej-powiedział-że porwę Cię... Do łóżka
Przystanęłam, przekrzywiłam głowę i wybuchnęłam śmiechem
 -Serio?!
 -An!
 -No dobra, dobra-przysunęła się i znowu zaczęliśmy tańczyć-To trochę dziwne, bo z tego co pamiętam prawie się.. Ale czemu.. Nie ufa Ci?
 -Mi tak-zmieszał się-tobie nie
 -Ale przecież wystarczy, że ufa Tobie!
 -Niby tak
 -Lou, zdobądź się na odwagę, bo musisz z nią o tym porozmawiać. Tyle razy spotkałam się z osobami, które wyzywały El. Nie jestem z takich co to robią, ale ona nie jest taka jak myślałam..Myślałam, że będzie miła, czy coś. A tu zonk! Porozmawiajcie sobie, proszę!
 -Mówi to ta, co z Hazzą ma problemy-uśmiechnął się
 -Ja nie mam z nim problemów, po prostu.. Zrozum, że.. On chce, abym była mu w chuj wierna, a skąd mam wiedzieć, że na tych wszystkich koncertach, on jest wierny mi. To mnie boli. Wiem, powinnam mu ufać, tyle Ci o tym mówiłam, ale ja sama nie wiem czy potrafię.
 -Harry to Harry. Nic nie poradzisz. Zmienił się, bo niejedna dziewczyna dawała mu kosza, mówił wtedy "nie ta, to inna". Z Tobą tak nie jest, mówił, że nie ważne jak długo i jak będzie trudno, wywalczy twe serce..
 -To słodkie.. Ja jednak cały czas wolę Ciebie-przeczesałam palcami jego włosy
 -Angela-zaśmiał się-ale wiesz, że nasz związek jest nie realny?
 -Taak-uśmiechnęłam się. Akurat skończyła się piosenka-dziękuje za tą rozmowę, jakoś rzadko tak rozmawiamy ze sobą-uściskałam go na pożegnanie
 -To najwyraźniej trzeba częściej-a on pocałował mnie w rękę-dobra trzeba poszukać mej ukochanej.
Odszedł. Pomyśleć tyle się z nim nagadałam, a nic nie wywnioskowałam.
Zabił zegar. Była o dziwo 22. Poszukałam wzrokiem Alex, która miziała się z Niall'em na fotelu. Pociągnęłam ją za rękaw, a ona poszła za mną do kuchni. Opowiedziałam jej moją rozmowę z Lou, wtedy ona:
 -An, zastanów się-zastukała się w czoło-Ty kochasz Lou, Lou kocha El, a Harry ciebie. To błędne koło! Bądź z Harrym
 -Tak dla Ciebie to łatwe, bo zawsze chciałaś Nialla!
 -Tak-uśmiechnęła się-a ty nigdy nie byłaś zdecydowana!
Wyszła z kuchni, po chwili wszedł Harry, a ja udawałam, że robię sobie chleba.
 -Hej myszko!-złapał mnie od tyłu w talii
 -Ochh.. Hej
 -Powiedz mi, czemu jeszcze nie miałem okazji zatańczyć z Tobą?
 -Bo nie lubię tańczyć. Zatańczę z tobą następną wolną piosenkę. Ok?
 -Pewnie-ucieszył się. Schylił się, żeby mnie pocałować. Odsunęłam się- co-coś się stało?
 -W pewnym sensie-złapałam jego dłoń-chodź do mnie do pokoju
 -A jesteś pijana?-zapytał
 -Co? nie-uśmiechnęłam się-chcę porozmawiać
Poszliśmy do mnie do pokoju, w między czasie zamknęłam Goję w pokoju Julli (nie obrazi się, chyba)
Harry jak to Harry, rozłożył mi się na łóżku
 -A więc.. Jeżeli obiecasz mi być wiernym do bólu, a wiedz, że będzie bolało jeśli wierny nie będziesz! Ja się zgodzę być twoim króliczkiem.
 -Serio?!-momentalnie się wyprostował-skąd taka nagła zmiana?
 -Rozmowa z pewnym kolegą
 -Lou?
 -Mhmm.
 -Tak!-zeskoczył z łóżka i mnie pocałował. Co do czego, nieźle całował. Uwielbiałam jego pocałunki, ciepłe, romantyczne, namiętne, a czasami i dzikie-obiecuję Ci wierność! I mnóstwo dzieci
 -Co-zaśmiałam się-dzieci to później!
 -Ale ważne, że z tobą-pocałował mnie jeszcze raz
 -Chwila, ale my jeszcze nie jesteśmy razem-zauważyłam jego zdziwioną minę i dodałam-nie poprosiłeś mnie jeszcze
 -Ochh, tak! A więc. Czy Ty śliczna, zgrabna i już nie długo ma żona Angela Drake chcesz, chwilowo oczywiście, zostać mą lubą?
 -Chwilowo?-zapytałam
 -No bo do ślubu, to jeszcze trochę trzeba czekać!
 -Achh, a więc tak!
Harry tak się ucieszył, że wziął mnie w ramiona i okręcił, co spowodowało podniesienie się sukienki i ukazanie czerwonych koronkowych  majtek. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to możliwe. Szybko poprawiłam sukienkę, wytykając język i wybiegając z pokoju. Byliśmy w salonie.
Pod koniec zabawy byłam trochę pijana. No dobra, trochę bardzo. Jednak nie aż tak, żeby zgodzić się na sex z Harrym...

Ciąg dalszy nastąpi..




_____________________________________________________________________
Sorki, za takie opóźnienie, ale jakoś brak czasu na pisanie.
Nauka i nauka, wkońcu egzaminy, bo trzecia gimnazjum
Ale postaram się dodawać częściej!




wtorek, 23 października 2012


Rozdział 10

Wielka przygoda dzień 11


  "Julli tęsknię! Wracaj!"

      Obudziłam się rano. Był pochmurny dzień, dobrze odzwierciedlał mój nastrój. Byłam smutna, roztargniona a dodatkowo bolała mnie noga. Są jednak plusy gips ściągną mi już nie długo. Noga wraca do zdrowia szybko. Tak właściwie to co mnie obudziło? Achh tak budzik. Ale czemu go nastawiłam? Hmmm. Dupa nie wiem.. Ubrałam się w ciuszki i zbiegłam do kuchni.. Bynajmniej chciałam zbiec, ale gips mi na to za bardzo nie pomagał. Chwilaa.. Wiem czemu nastawiłam budzik! Bo miałam iść na plażę. Oglądałam wczoraj prognozę pogody i albo ja źle zrozumiałam albo ona mówiła coś o placku.. A co do czego zjadłabym sobie szarlotkę, trzeba iść na zakupy, oo taak. O kurde, rozmarzyłam się. Miałam iść na plażę, ale zaczęło padać, i to jak padać. Wlewałam sobie soku pomarańczowego, gdy Alex wpadła do kuchni:
 -Cześć Angela!
 -Bdwuum-powiedziałam
 -Nie gadaj jak pijesz bo plujesz
Rzeczywiście oplułam blat. 
 -Co dzisiaj robimy?
 -Melanż?-zapytała Alex
 -Ty niedobra, jesteś nieletnia. Chcesz pić Piccolo?-zapytałam z uśmiechem-Pomyślałaś kogo zaprosimy, nikogo nie znamy!
 -Ale chłopacy znają-zawołała Alex-poczekaj zadzwonię do misia
Ten ostatni wyraz spowodował, że znowu oplułam się sokiem. Wybuchnęłam śmiechem
 -A on jak do Ciebie mówi? Kiełbasko, paróweczko czy malinko-i znowu śmiech.
 -Chuj Ci do tego-wytknęła język-dzwonić czy nie?
 -No jak nie-zawołałam-ostry melanż się przyda!
Alex wybrała numer, zauważyłam, że ma Niall'a podpisanego "Kochanie".  Zawyłam ze śmiechu, śmiałam się i śmiałam.  Usłyszałam tylko "No to za pięć minut" Alex rozłączając się weszła do kuchni:
 -Z czego się śmiałaś?
 -Z kocham Cię Kochanie moje!-zaśpiewałam
Ktoś zapukał, ja wyjąc ze śmiechu poszłam otworzyć. W drzwiach stał Niall, Harry Zayn i jakaś blondynka.
 -Heej?-zapytałam, zerkając pytająco na blondynkę, która trzymała Zayn'a za rękę
 -To jest..-zaczął Zayn
 -Perrie-dokończyła owa blondynka
 -Miło mi, ja jestem Angela-uśmiechnęłam się-wejdźcie
Chłopaki i Perrie skierowali się do kuchni, a ja  za nimi.  
 -A więc i ty tu jesteś-powiedziałam do Harry'ego
 -Chwila bez Ciebie to chwila stracona-powiedział na wydechu
 -Ooochh-zawyła Perrie-Zayn czemu ty nie jesteś taki romantyczny?
 -Ja jestem ten przystojny-uśmiechnął się
 -I ten skromny-powiedziałam
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. 
 -Do rzeczy-powiedziałam, wycierając łzę-chciałybyśmy poznać nowych ludzi, dlatego chcemy zrobić imprezę
 -A my jesteśmy zaproszeni-powiedział Niall
 -Musicie nam pomóc
 -Jak-zapytał Zayn
 -Zaprosicie waszych znajomych?-Alex zrobiła słodkie oczy
Niall spojrzał na nią i rzucił się łapczywie na jej usta
 -Łeeee-zakrył oczy Hazza
 -Dorośnij-uśmiechnęłam się
 -To mi pomóż-mrugnął do mnie Harold
 -Ani mi się śni-powiedziałam
 -Kiedy "oficjalnie" będziemy parą?-zapytał Harry, ruszając palcami
Udawałam, że nie słyszę
 -To jeszcze nie jesteście?-zdziwiła się Perrie
 -No nie-powiedział skrępowany Harry
 -Angel?-zapytała-czemu?
 -Nie jestem typem kochającej dziewczynki-powiedziałam-wolę flirtować
 -Ale..
 -Nie Harry, nie zmienisz mnie-powiedziałam-zawsze tak było, odkąd pamiętam. Próbowałam to zmienić, nie potrafię
W kuchni zaległa cisza. Wszystkie oczy skierowane były na mnie. Zaczerwieniłam się
  -Uda mi się-powiedział hardo
  -pfff-prychnęłam i wyszłam z pokoju
Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać, czy potrafię się zmienić. Postanowiłam zadzwonić do Julli

 -Heej
 -An! Co tam słychać!?
 -No wiesz-zamyśliłam się-n-normalnie
 -Zająkałaś się! Czemu?
 -Bo mam mały problem..
 -Jaki?-zapytała
 -No wieesz..
 -Harry?
 -Mhmm
 -Co on zrobił?
 -Próbował mnie zmienić, uważasz, że to możliwe?
 -Wiesz.. Jeżeli się postarasz, to dokonać możesz nawet niemożliwego.. Mówią, że kobieta zmienną jest, dlaczego więc nie spróbujesz się zmienić?
 -Problem w tym, że starałam się już dawno temu
 -Nie załamuj się, próbuj, ciągle próbuj!
 -Postaram się. Jak tam w polsce?
 -U nas dobrze, za jakieś pięć minut przyjeżdżają twoi rodzice z Grace i Szymonem.
 -Ooo pozdrów ich..
 -Ok. Powiedz mi jak tam chłopaki i Alex?
 -Super! Robimy jutro imprę ! Poznamy nowych ludzi 
Przez chwilę nie było odpowiedzi. Ciekawe co się stało. 
 -Ann! Wiesz mamy szczeniaki!
 -Co ?! Super. Zastanawiałam się czy kupić psiaka, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł.
 -Czemu nie?
 -Spacery..
 -Masz ogród
 -Gubi sierść
 -I tak musisz sprzątać
 -Karma
 -To jedyna rzecz, którą trzeba robić
 -Masz rację, KUPIĘ PSIAKA-ucieszyłam się-Kończę paa
 -Do usłyszenia

Rozłączyłam się i akurat drzwi mojego pokoju otworzyły się. Weszła Perrie
 -Czemu nie chcesz chodzić z Hazzą?
 -To trudne
 -To wcale nie jest trudne. Chodzi Ci o rozgłos?
 -Tak, mniej więcej
 -Posłuchaj, jeżeli czujesz coś do Harry'ego to ta jego sława nie powinna wam przeszkadzać-powiedziała
 -Ty nie masz tego kłopotu, ty już byłaś sławna
 -Taak, ale to mi nie przeszkadza, paparazzi zawsze będą wiedzieli o tobie więcej niż twoi najlepsi przyjaciele.
 -Teraz jak tak o tym mówisz, to coś zrozumiałam. Bo widzi...
 -Nie mów mi teraz.. Postaraj się coś zrobić. Proooooszę!-zrobiła słodkie oczy
 - No dobrze.
 -Hurra-uśmiechnęła się
Uściskała mnie. Podeszła do drzwi i odwróciła się
 -Może zejdziemy razem do kuchni?
 -No dobrze
 -Pogadaj z Harry'm proszę
 -Ok ok
Zeszliśmy do kuchni. Zauważyłam Hazzę siedzącego w salonie na fotelu. Podeszłam od niego od tyłu i zakryłam mu oczy. Poczułam jak się uśmiecha. Samowolnie też się uśmiechnęłam.
 -Emm
 -Emm.. Słucham?-powiedział Harry z udawaną obojętnością
 -No wiesz..
 -No wiem co?-powiedział patrząc w inną stronę
 -Harry..
Udawał że nie słyszy
 -Hazza
I znowu
 -Hazzuś
I znowu
 -Harold!
 -Nie mów tak do mnie-powiedział uśmiechając się-Nie lubię tego 
Zaśmiałam się. Próbowałam go przytulić, ale mnie odepchnął. Spojrzałam na niego wstałam, udawałam, że odchodzę, a tak naprawdę oddalałam się by zabrać rozpęd. Zatrzymałam się, Harry patrzył na mnie z ciekawością. Wtedy ja puściłam mu oczko i zaczęłam biec rzuciłam się na niego przytuliłam, wtedy wraz z fotelem polecieliśmy do tyłu
 -Ajajajajj-uśmiechnął się-ty drapieżny tygrysie
 -Rawr-zawołałam
Pocałowałam go, poczułam rękę Hazzy pod bluzką. Wtedy oderwałam się od niego i spojrzałam pytająco
 -Mogę? Prooszę!
Uśmiechnęłam się
 -Nie jestem pijana, narazie
Już wiedziałam o czym myśli. Przez ten czas Alex i inni ugadali się co do imprezy. Było popołudnie, chłopacy i Perrie poszli do domu, a ja postanowiłam iść do schroniska przygarnąć psa. Najpierw  jednak poszłam kupić mu posłaniezabawki,  obrożę i smycz. Następnie poleciałam do schroniska i przygarnęłam suczkę o imieniu Goja. Pochodziłam jeszcze z nią po parku,  nie było mi za wygodnie przez te wszystkie pakunki. Doszłam do domu i przygotowałam się na krzyk Alex
 -Co to KURWA ma być ?!
 -Kupiłam psa
 -Kurwa! Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja też chce mieć zwierzę!
 -Mamy psa-wkurzyłam się
 -Ja chcę kota!
 -Nie! Nie lubię kotów!
 -A ja nie lubię psów. Idę kupić kota!
I wyleciała z domu. Po chwili wróciła się, poszła do kuchni i wzięła portfel. Ja poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam posłanie. Zamknęłam dom na klucz, wzięłam Goję i poszłam do sklepu zoologicznego kupić karmę. Wracając zauważyłam, że psinka trzyma się mojej nogi jakby się bała, że ją zostawię. Kochana psinka. Wróciłam do domu, a tam w progu stał kociak. Na szczęście Goja nie zareagowała agresywnie.
 -Jak się nazywa?-wzięłam go/ją na ręce
 -Agnes
 -Pchh-prychnęłam, już miałam zacząć się śmiać kiedy zauważyłam wzrok Alex-to naprawdę śliczne imię
 -Taaa...
Poszłam wziąć prysznic, weszłam do swojego pokoju ubrana w piżamę. Sunia już leżała w kojcu. Zgasiłam światło i weszłam na i'pada. Na Facebook'u nic się nie działo, więc weszłam na twitter'a. Przybyło mi follow. No cóż, takie moje życie.. Zgasiłam światło i położyłam się spać. Poczułam wtedy, że Goja wpycha mi się do łóżka. Przytuliła się do mojego brzucha. Czułam jak oddycha,zasnęłam.

sobota, 6 października 2012


Rozdział 9

Wielka przygoda dzień 10


 "BOOOOZIU! Jak taki gips ma mi pomóc? Cały czas mi ciąży! Jeszcze tylko dwa tygodnie, Ann dwa tygodnie.. CO ja wygaduje, to jest Kupa, taak KUPA czasu! A jak złamie sobie drugi piszczel, to będą dwa tygodnie do kwadratu? Jezu Ann ogarnij, nigdy więcej alkoholu, bierz tabletki!"
       No więc, Alex nie miała tabletek na tą pieprzoną nogę, więc dała mi kieliszek wódki. To dziwne, że tabletek w domu nie ma, a jest wóda! No w każdym bądź razie, nigdy więcej. Więc wstałam i ubrałam się w  ciuchy, zrobiłam sobie mocny makijaż bo miałam wory i wogóle wyglądałam strasznie. Zeszłam na dół, Julii siedziała na kanapie, była smutna.
 -O co chodzi kochanie?
 -Wracam-powiedziała przez łzy-mama dzwoniła, mam wracać
 -Posłuchaj kochanie-uśmiechnęłam się-przecież my też kiedyś wracamy
 -Tak pod koniec wakacji!
 -Ale wrócimy, a jeżeli nie-powiedziałam-to przyjedziesz na ferie.
 -Przecież masz szkołe!-zawołała-Alex też
 -Ja już skończyłam szkołę, byłam w technikum, zawód mam, a o Alex się nie przejmuj, będzie się uczyła.
Kurwa! Po co ja to mówiłam, żeby się nie rozryczała, poczłapałam się po telefon i każdemu z chłopaków, napisałam takiego sms:
               
           "Te ludzie, Julli WYLATUJE do Polski! Za 2h ma samolot, jak chcecie się żegnać to 
                                        teraz, bo następna okazja dopiero w lutym!"

Nikt jednak nie przychodził, po półtora godziny czekania na nich, stwierdziłam, że nie mamy już czasu. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechaliśmy na lotnisko. Na którym o dziwno nie było ludzi! Czekaliśmy na samolot 10 minut, gdy nagle na lotnisko wszedł Niall, w ręku miał gitarę i na niej grał. Za nim szli chłopcy i śpiewali piosenkę: 
    " But it has already been and will not come back for more
And even though it happened so forward
Still pulls a silly heart"

 Zdziwiłam się, w końcu to polska piosenka. W ich wykonaniu, brzmiało to cudownie. Julli się rozryczała, nawet mi się zakręciła łezka w oku. Uśmiechnęłam się do każdego z nich
 -Jesteście niesamowici-zawołała Julli-kocham was!
Przytuliła każdego z osobna
 -To nic wielkiego-uśmiechnął się Liam-jesteś jak młodsza siostra, ukochana młodsza siostra. Będzie nam Cię brakować, czemu tak krótko byłaś?
 -Ja mam szkołę-powiedziała oschle-edukacja  panowie, edukacja!
 -Julli SAMOLOT!-zawołałam
Julli zdążyła w ostatniej sekundzie wsiąść do samolotu, dopiero teraz zauważyłam, że jest pełno ludzi na lotnisku. Wiele kobiet płakało bądź uśmiechało się przez łzy. Ja również się poryczałam. Nie sądziłam, że tak trudno będzie mi się z nią rozstać. Tak mało rzeczy z nią zrobiłam, a nie wiedziałam kiedy znów ją ujrzę. Schowałam głowę w ręce.Poczułam uścisk, spojrzałam w górę, to Harry. Zauważył, że płaczę.. Ochh moje kochanie, wie co i jak. Samolot odleciał, czułam się źle, nie było jej pięć minut, a już mi jej brakowało
 -Może chodźmy już-powiedział Zayn-Fanki!
Spojrzeliśmy za siebie, ku nam biegł tabun fanek. Zaczęliśmy uciekać
 -Gdzie ochrona!-zawołałam
 -Kurczę, wiedziałem, że o czymś zapomniałem-powiedział Niall, rycząc ze śmiechy
 -Niall!-zaczęliśmy się śmiać
 -Auu! Kolka-zawołałam
Liam wziął mnie na barana. 
 -Jak dobrze, że mam kondycję-zawołał-A co do czego, musisz przytyć!
 -Eej!-zawołałam-nie, jestem idealnie proporcjonalna!
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Dobiegliśmy do samochodu Hazzy, wpakowaliśmy się i już mieliśmy odjeżdżać, gdy nagle otoczyły nas fanki. Chłopacy zadzwonili po ochronę. Krzyczały, piszczały, a niektóre płakały zapewne ze szczęścia.
Wysiadłam, pomimo tego co mówili chłopacy. 
 -Jeżeli się nie odczepicie, zadzwonię po policję-powiedziałam-zresztą zaraz będzie tu ochrona. Jednak spełnię marzenie jednej. Którą by tu wybrać, proszę się ustawić w ogonku i być spokojną!
Dziewczyny mnie posłuchały, było cicho i spokojnie. Byłam z siebie, dumną. Na samym końcu zauważyłam grupkę kłócących się dziewczyn. Podkradłam się i posłuchałam
 -Spierdalaj szczeniaku!-zawołała jakaś 17 latka, do małej dziewczynki, miała na oko z 10 lat
 -Czemu?-powiedziała przez łzy
 -Bo nie jesteś niczego warta, zresztą i tak ledwie wystajesz znad ziemi i Cię nie widać.
Uśmiechnęłam się mściwie. Podjechała ochrona i otoczyła dziewczyny, wtedy ja zawołałam
 -Dokonałam wyboru. Ta dziewczyna, którą wskażę podejdzie do mnie i poprosi o cokolwiek związane z chłopakami, a ja postaram się to spełnić. A więc-wskazałam palcem, na te dziewczyny co się kłóciły. Ta starsza podskoczyła i zaczęła płakać-Nie ty! Ta mała, podejdź kochanie.
Dziewczynka podeszła, cała się trzęsła
 -Jak masz na imię?-zapytałam
 -Olivia-powiedziała
 -Miło mi Cię poznać-uśmiechnęłam się-Ja jestem Angel, dzi..-o kurcze prawie powiedziałam dziewczyna-przyjaciółka chłopaków, jakie jest twoje największe marzenie?
 -Jesteś dziewczyną Harry'ego!-zawołała mała-chciałabym się z nimi przyjaźnić, tak jak ty!
 -No więc chodź, zawieziemy Cię do domu-uśmiechnęłam się-daleko mieszasz?
 -Nie-powiedziała-89 kilometrów stąd. 
 -Tak, bardzo blisko-powiedziałam-podasz Harry'emu adres, a w drodze was poznam ze sobą
Olivka, promieniowała szczęściem. Powiedziała Hazzie gdzie mieszka i odjechaliśmy. 
 -No więc chłopcy, gdyby nie mój geniusz, nadal stalibyśmy na lotnisku-zawołałam-ta oto tu dziewczynka, to  Olivia, zapewne słyszeliście co mówiłam tam na lotnisku, spełniam jej marzenie. Słodka co nie?
 -Taak-uśmiechnął się Harry
 -Prowadź i nie gadaj-powiedziałam-jesteś mój
Spojrzałam w lusterko, i Harry mrugnął do mnie. Odezwał się Liam
 -A więc, ja jestem Liam, to jest..-chciał przedstawić każdego
 -Ale ja was znam-zawołała maluda-jesteście ekstra! Normalnie nie wierzę, że was poznałam!
Podróż była przyjemna, żałowałam, że nie było z nami Alex, ale było wcześnie jak wyjechałam z Julli na lotnisko, ona jeszcze spała. Olivia mało mówiła, wolała słuchać o nich. Postanowiłam ją zabrać kiedyś do wesołego miasteczka
 -Oliv, może miałabyś ochotę przejechać się ze mną kiedyś do wesołego miasteczka?
 -Oczywiście! A chłopacy też będą?
 -Oni mają dużo pracy, kochanie
 -Ochh, szkoda-zawołała-no trudno, ważne, że ty będziesz
Dojechaliśmy do jej domu, poszłam ją odprowadzić. Otworzyła nam drzwi jakaś kobieta, zapewne jej matka
 -Olivia-zawołała-tak się martwiłam!
 -Nic mi nie jest, Angela mnie odwiozła, nie zgadniesz kto jest w samochodzie!
Matka się przeraziła i chwyciła ją za rękę:
 -KTO?!
 -One Direction! Mój ukochany zespół!
 -Dziękuje Ci Angel-uśmiechnęła się do mnie
 -Proszę bardzo-powiedziałam-mogłabym zabrać kiedyś małą do wesołego miasteczka, jest taka słodka, aż szkoda się z nią rozstawać
 -Oczywiście-powiedziała-masz mój numer
Wzięła kawałek kartki i zapisała ciąg cyferek. Wzięłam kartkę, pożegnałam się i wsiadłam do samochodu. Było popołudnie, dojechaliśmy do domu po czwartej p.m. Weszłam do domu napadła mnie Alex
 -Gdzie Julli, przeszukałam cały dom nie ma jej!-zawołała
 -Poleciała do domu-powiedziałam i znowu łzy
 -Uchh.. Szkoda..-powiedziała-przyzwyczajałam się..
Poszłam do pokoju Julli, zostawiła pamiętnik. Chcąc nie chcąc przeczytałam ostatnią zapisaną stronę: 

                "Kochany pamiętniku!
To były wspaniałe dni, kiedy spotkałam się z 1D, Alex i An. Muszę niedługo wracać, szkoda. Tu jest wspaniale! Czuję się wolna. Kocham ten kraj, czuję się super, właśnie w nim. Najgorsze jest to, że ja muszę wracać, a one zostają i mogą się cieszyć życiem tu z nimi! No cóż, przynajmniej wiem jak to jest znać Zayn'a, Harry'ego, Liam'a Lou i Niall'a..."


   PS. Angel, jeżeli to czytasz, a czytasz na pewno, to zostawiłam pamiętnik celowo, żebyś mi go wysłała, dodaj jeszcze autografy chłopaków. Przeczytaj sobie dwa rozdziały wcześniejsze, proszę! Kocham Julietta!

Czytałam i czytałam, łzy napłynęły mi do oczy, Julli opisywała jak to fajnie tu jest, i że chciała tu zostać na zawsze! Nie wytrzymałam, założyłam piżamę i poszłam spać..

środa, 19 września 2012


Rozdział 8

Wielka przygoda dzień 9


     Gdy obudziłam się rano i wyjrzałam przez okno, okazało się, że jest piękna pogoda. To był naprawdę specjalny dzień. Wydawało się, że wszystko pójdzie genialnie, gdy nagle schodząc do kuchni, zleciałam ze schodów. Czułam jak pęka mi kość w nodze, nie wiedziałam która, ale bolało jak cholera.
 -ALEEX!-krzyknęłam
 -Śpię!-ryknęła 
 -To pośpij jeszcze z dwie, trzy godziny, a ja poczekam-wkurzyłam się-może mi się kość zrośnie
 -Co?!-zawołała i przybiegła do mnie. 
Zaprowadziła mnie do salonu, to była męczarnia. Nigdy więcej, dobrą pielęgniarką to ona nie jest, ot co. Posadziła mnie na kanapie i zadzwoniła po taksówkę. Przyjechała w pięć minut, chociaż dla mnie to była wieczność. Jakoś dojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że pękł mi piszczel. Ajajajajajajj! Założyli mi gips, i pozwolili wrócić do domu. Byłam cała posiniaczona, obolała i zmarznięta (byłam w piżamie). Ludzie gapili się na mnie, wracaliśmy autobusem. W domu byliśmy około 12. Do przedpokoju wleciała Julli
 -Gdzie wyście były! I co jest z Ann?!
 -Wiesz, tak dla zwały założyli mi gips-uśmiechnęłam się
 -Achh..-westchnęła-a już myślałam, że coś  Ci się stało..
 -Ty debilu-zaśmiałam się-mam złamaną nogę
 -O nie!-zawołała z udawaną rozpaczą-a co z Harrym czy on wie?
 -Zapewne śpi-mruknęłam-leniuszek
Dziwnie było się tak do niego zwracać, wciąż wolałam Lou. Jednak El.. Ogar, An. Może i jest trochę zarozumiała, ale to dlatego, że ledwie ją znasz... Zdążyłam się ubrać w ciuchy, gdy nagle ktoś zapukał. Alex poleciała otworzyć drzwi, ale nie zdążyła. Bydło, a dokładniej cały zespół 1D wparował nam do chaty.
 -To dzisiaj impreza!-krzyczeli wszyscy
 -Eeem?!-zająknęła się Alex-jaka impreza?
 -Aaa.. Wy jeszcze nie wiecie-uśmiechnął się Zayn-robimy imprezę, ale nie mamy jeden problem..
 -Gdzie będzie-zapytałam zaciekawiona wchodząc do kuchni i chowając się za ladą.
 -To jest ten problem-powiedział Zayn
 -Ale ja go rozwiązałem-uśmiechnął się Harry i wypiął dumnie pierś-a będzie ona... famfary poproszę!
Stałam zniecierpliwiona, noga mnie bolała, a druga zaczęła mi drętwieć.
 -Impreza odbędzie się-zaczął-U was. Najpierw posłuchaj-powiedział Hazza, gdy zauważył, że otwierałam usta-macie przeogromny dom, dużo pokoi, wielki ogród, ogółem wypas. A i Ann ma wygodne łóżko, jeszcze, powtarzam JESZCZE niezarwane. Ale nie długo.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja stałam jak wryta. Myślałam co odpowiedzieć, moje przemyślenia przerwał Harry
 -Nie wstydź się kochanie. Damy radę.
 -Mnie chyba nie będzie-zawołał Lou-El i ja wylatujemy do Francji.
 -Taak-powiedziałam z poirytowaniem w głosie-El musi lecieć..
 -Ja wiem co ty czujesz do mnie An-powiedział Loueh, tak żebym tylko ja mogła to usłyszeć-muszę Ci powiedzieć, że jedyną przeszkodą jest Ela. Niczego Ci nie brakuje, kocham Cię, ale to El jest tą jedyną. Masz Hazzę
 -Nie mam-odpowiedziałam-nie jesteśmy razem...
 -Na razie-powiedział i odszedł
Podszedł do mnie Harry, niechcący zahaczył o gips, spojrzał w dół, a wtedy 
 -Co to?!
 -Eee-zająknęłam się-nic?
 -Angela!-krzyknął Harry-kotku co Ci jest?
 -Złamałam nogę, nie widać ?
 -Nie irytuj mnie dziewczyno
 -Co się stało An?-zapytał Niall, wchodząc do kuchni
Postanowiłam iść do salonu, żeby nie musieć opowiadać to każdemu z osobna. Gdy skończyłam mówić wstałam i zapytałam
 -Lou, mógłbyś iść ze mną do mnie do pokoju, na chwilkę?
 -Eee..-spojrzał na Hazzę-jasne..
Poszliśmy na górę. Zamknęłam nas w pokoju, chciałam z nim pogadać szczerze.
 -Bo widzisz chciałabym coś sprawdzić, bo wiesz podobasz mi się od kilku dobrych miesięcy. Chciałabym, żebyś mnie pocałował...
 -Eee?..-powiedział z niedowierzaniem-Czemu?
Wstałam podeszłam do ściany, i powiedziałam do niej
 -Bo po prostu chcę..
Odwróciłam się przodem do Lou, który stał tuż przede mną. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, i rozpłynęłam się. On uśmiechnął się, oparł rękę o ścianę, tuż nad moją głową i namiętnie rzucił się na moje usta. Pocałunek był tak nagły, że nagle leżeliśmy na łóżku. Lou przygniatał mnie, jednak pokochałam to. Gdy całowaliśmy się i macaliśmy po różnych miejscach przez dobre pięć minut i Lou chciał skończyć, usiadł na łóżku, wtedy ja rzuciłam się na niego. Lou zdjął mi koszulkę i spodnie. Ja zaś zdjęłam mu koszulę. Było ekstra! Gdy miało już do czegoś dojść, Lou wstał i usiadł na łóżku
 -To nie jest w porządku
 -Wiem. Ale to jest coś. Zazdroszczę Eli..
Lou ubrał koszulę, poczekał aż się ubiorę  otworzył drzwi. Zeszliśmy na dół.
 -Coś długo was nie było-powiedział Zayn
Spojrzałam na zegar, była godzina 17, czyli nie było nas z 20 minut
 -Achh.. taa-uśmiechnęłam się-rozmawialiśmy
 -Okk-powiedział Harry-my już się zwijamy, impreza już jutro trzeba zaplanować wszystko. Ann, chodź do Ciebie na sekundę
I znowu, wchodzenie po schodach. Weszłam do pokoju, dopiero teraz zobaczyłam ten bałagan na łóżku pozostawiony przeze mnie i Lou.
 -Zapomniałam posprzątać rano
 -Nie szkodzi
Hazza podszedł do mnie i ściącnął mi bluzkę
 -Zaraz, zaraz-powiedziałam-co robisz?
 -Chcę to teraz zrobić
 -Nie!-powiedziałam-nie teraz, nie dziś..
Harry, nie zważając na moje protesty zdjął mi spodnie, próbował stanik, ale mu nie wyszło. Sam zdjął koszulę i spodnie
 -Jak ty to sobie wyobrażasz z gipsem-zapytałam
 -Ochh, zapomniałem..
 -Ahaa?-powiedziałam z uśmiechem
Pocałowaliśmy się, i ubraliśmy. Harry zszedł na dół i poszedł do domu. Ja nie wytrzymując bólu nogi poszłam spać.

sobota, 8 września 2012

Rozdział 7 

Wielka przygoda dzień 7


 Gdy się obudziłam nie mogłam uwierzyć, że spędziłam taki romantyczny wieczór z Harry'm. Ktoś zapukał, 
 -Proszę-powiedziałam i owinęłam się kocem
 -Cześć An-uśmiechnęła się Alex
Alex była ciekawa wczorajszego wieczoru. Opowiedziałam jej wszystko. Była naprawdę dobrym słuchaczem, wiedziała kiedy się uśmiechnąć, kiedy zachować spokój lub piszczeć jak jakiś debil. Gdy skończyłam pomyślała przez chwilę i zapytała
 -To jak?
 -Co jak?-odpowiedziałam
 -To oficjalnie jesteście parą?
 -Niee-prawie krzyknęłam-to był przyjacielski wieczór
 -Ciekawią mnie te błyski-zauważyła Alex
 -Może na pogodę się błyskało
Ojj, jak bardzo się myliłam. Poszłam się ubrać, w jakieś stylowe ciuchy. Postanowiłam iść dzisiaj na zakupy, do jakiegoś sklepu odzieżowego. Julii poleciała od rana do schroniska, a Alex została obiecując, że ugotuje coś pysznego. Gdy wyszłam za drzwi, już poczułam się jakoś dziwnie, zjechało się więcej paparazzi. Spojrzałam na nich z niechęcią i wyszłam na ulicę, podleciało kilku i zaczęło robić mi zdjęcia
 -O co chodzi?-zapytałam
 -Jak masz na imię piękna-zaczął jakiś starszy facet, podtykając mi pod nos mikrofon
 -Eeem..-zająkałam się-Angela, tylko nie rozumiem o co to całe zamieszanie, jestem zwykłą dziewczyną
 -No już nie taką zwykłą
 -Co masz na myśli?-zapytałam
 -Jak to jest być dziewczyną Harry'ego Styles'a?-zapytała jakaś kobieta podchodząc do mnie z kamerą.
 -Nie jestem jego dziewczyną!-wydarłam się-a teraz wybaczcie, ale idę na zakupy
Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Do miasta doszłam w pięć minut. Cały czas chodzili za mną paparazzi, nie mogłam się od nich uwolnić. Poszłam do butów z szpileczkami, zauważyłam jakąś dziewczynę z chłopakiem w kapturach. Spod bluzy, chłopakowi wystawała bluzka w paski. Złapałam za kaptur i zerwałam mu z głowy
 -Co ty robisz?!-zawołał Lou
 -Gówno!-powiedziałam z uśmieszkiem
 -Ooo!-ucieszył się-Angela!
 -Znasz ją?!-wkurzyła się dziewczyna mu towarzysząca
 -Ty jesteś Ela?-powiedziałam chłodno
 -Taa-odpowiedziała ozięble-Lou chodź idziemy stąd
 -No już-uśmiechnął się smutno
 -Pa kocie-uśmiechnęłam się złośliwie, patrząc jak El rozpiera wściekłość
Odeszli, a ja trzęsąc się ze śmiechu, poszłam w stronę sklepu. Nie kupiłam żadnych butów, czułam się strasznie ze względu na paparazzi. Postanowiłam, że pocieszę się lodami.
 -Co podać śliczna-zapytał jakiś przystojniak
 -Może Ciebie-uśmiechnęłam się-Jeżeli nie jesteś na sprzedaż to poproszę dwie kulki truskawkowych
 -Ja mam wolne dopiero o 18-uśmiechnął się pokazując białe ząbki-To będzie 2 euro, a to jest mój numer
 -Zadzwonię-powiedziałam i odeszłam
Czułam jego wzrok na plecach, odprowadzał mnie wzrokiem. Miły był, może kiedyś coś. Nie o czym to gadasz?! Masz Harry'ego, Ann! Zauważyłam niedaleko ławkę, poszłam i usiadłam, wtedy podleciał do mnie ten sam chłopak
 -Nie zapytałem jak masz na imię?
 -Angela, a ty ?-uśmiechnęłam się
 -Śliczne imie!-powiedział-Jestem Dave. Do zobaczenia śliczna
Chłopak odszedł. Wstałam i skierowałam się do domu. I znowu przed drzwiami ujrzałam paparazzi.
 -Kiedy się odczepicie?-zapytałam 
 -Kiedy za pozujesz do zdjęcia z Harry'm-powiedział jeden z nich
 -Nie!-krzyknęłam i poszłam do domu
Gdy weszłam do domu nie było nikogo. Na stole leżał list, zapewne od Alex:

            "Ann, poszłam z Julli na plażę, twój pyszny, ugotowany przeze mnie obiadek jest w mikrofali                              
                                     wystarczy go odgrzać. Wrócimy późno. Kocham<3"

Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni. Zaczęłam odgrzewać obiadek, gdy nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Zaczęło się poszukiwanie go, latałam jak jakaś porąbana po całym mieszkaniu. Znalazłam go w toalecie, chociaż nie pamiętam jak się tam znalazł, a no tak przecież byłam się ogarnąć. Sms był od numeru nie znanego:

                                 "Witaj śliczna! Kiedy razem pójdziemy na lody truskawkowe?"

Następny był od Harry'ego:

            "Angel?! Czytałaś dzisiaj gazetę! Co oni wymyślili, chociaż nawet nie wiesz jakbym chciał 
                                                 żeby to była prawda. Uwielbiam Cię!"


Zdziwiło mnie co oni mogli też takiego napisać, ale na razie miałam to w dupie. Odpisałam nieznanemu:

       "Siemasz David! Bardzo chętnie, co myślisz o sobocie wieczorem?"

Odpisał:

                         "Bardzo chętnie! Spotkajmy się w parku"

Następnie odpisałam Harry'emu :

                          "Mam się bać ? Na razie nie mam czasu. Ja Ciebie również "

Nie wiedziałam o co chodziło Hazzie. Zjadłam obiad i poszłam do salonu oglądać telewizor. Leciały wiadomości, miałam już przełączyć gdy nagle, ktoś wypowiedział Harry'ego imię,zainteresowało mnie co o nim mówią.

 -"Od niedawna wiadomo, że Harry Styles z boysband'u One Direction znalazł swoją miłość. Chodziło wiele plotek, jednak dopiero od wczoraj wiadomo, kto ukradł idolowi serce,na imię ma Angela Drake. Wiele fanek może jej zazdrościć, to ona i tylko ona może być tak blisko jego, że każda oddałaby za to wszystko. Dziewczyna pochodzenia polskiego, wszystkie informacje uzyskaliśmy z jej profilu na Facebooku i Twitterze. To dziwne, że zwykła dziewczyna, która przyleciała do Anglii, tak szybko wkręciła się w życie gwiazd. Będzie to dla niej trudne przeżycie, ale cóż. Teraz wszystkie fanki krzyczą "Gdzie ten Harry. który stwierdził, że nie będzie miał dziewczyny, żeby nie urazić żadnej z nas!" Tak woła każda.."

Nie wytrzymałam i wyłączyłam telewizor. Przestraszyłam się, nawet nie wiem czego. Przecież kiedyś trzeba było to ujawnić światu, jednak czułam się z tym źle. Złamałam wiele serc innych fanek. Poszłam i zamknęłam się w pokoju, weszłam na twittera, przybyło mi obserwujących, ale wiele fanek mnie hejtowało. Zaczęłam ryczeć, ryczałam z godzinę. Nie wiedziałam co ze sobą począć. Rozległo się pukanie do drzwi. Wszedł Harry
 -Co się stało kochanie?
 -Ty, Londyn i idioci-krzyknęłam-wracam do domu!
 -Nie!-ryknął-Czekałem na Ciebie tyle czasu, szukałem miłości i znalazłem. A ty teraz zachowujesz się jak małe dziecko! Chcesz się poddać i wyjechać. Nie pozwolę na to, weź wszystko na klatę w twoim wypadku na cycki-uśmiechnął się-Czego się boisz, jesteś ze mną
 -Wiem-powiedziałam-ale to jest dla mnie coś wielkiego strasznego, jak olbrzymi pająk!
 -To ja Cię przed nim obronię-powiedział szeptem i złożył delikatny pocałunek na moich ustach
Uśmiechnęłam się i wstałam:
 -co robisz?-zapytał
 -Idziemy na dwór tam mnie pocałujesz-powiedziałam
Wyszliśmy przed dom, podleciała do nas grupka ludzi, wtedy ja spojrzałam na Harry'ego i zaczęłam się do niego zbliżać. Wtedy Harry odsunął się ode mnie i powiedział:
 -Jeżeli robisz to dla sławy, to...
 -Chyba nie chcesz mi wmówić, że chodzę z Tobą dla pieniędzy, drogich ciuszków
 -No nie wiem..
 -Co?!-krzyknęłam i się cofnęłam-jak możesz! Sam mi mówiłeś, żebym była silna! Spierdalaj!
Poleciałam do domu, zaryglowałam się w pokoju. Ryczałam i ryczałam. Nazajutrz wstałam i poszłam do kuchni
 -Alex i Julii?!-zawołałam-muszę wam coś powiedzieć
 -BOZIU!-powiedziała Juli na przywitanie-wyglądasz strasznie
 -Zgadzam się-poparła ją Alex
Musiałam się z nimi zgodzić, ale przecież wyłam całą noc. Co poradzić
 -Wracamy do Polski-powiedziałam nie patrząc im w oczy
 -CO! NIE!-krzyknęła Alex-teraz? Jak dobrze mi się układa z Niall'em?!
 -Bo widzisz..-wtedy opowiedziałam im całą historię z Harry'm-Ja go kocham, ale nie pozwolę, żeby mówił, że robię to tylko dla sławy-i znowu morze słonych łez zalało mi twarz
 -Masz racje źle postąpił, ale żeby wracać..-zaczęła Alex
Usłyszałam dźwięk sms'a:

                                        "David: To już dzisiaj! Czekam o 8:00!"

 -Dobra jeszcze nie jedziemy
Chciałam utrzeć Hazzie nosa. Mam w niego wyjebane już po całości. Około 7:30 ubrałam się w sukienkęszpilki i wyszłam z domu. Zerknęłam na okno w pokoju Harry'ego i ktoś w nim stał. Rozpoznałam loczka. Zniknął nagle i pojawił się na dworze 
 -Chciałem ..
 -Odejść-powiedziałam i wyminęłam go
 -Cię przeprosić-stanął naprzeciwko mnie-Byłem głupi.. Żałuje.. Nie chciałem
 -Przynajmniej sam na to wpadłeś-powiedziałam sucho-teraz wybacz idę na kolacje z kolegą
 -Nie będziesz mnie zdradzać!
 -Jak można zdradzać osobę z którą nic mnie nie wiąże?-zapytałam-Prócz przyjaźni, oczywiście.. Nie chce sławy, blasku flash'u czy drogich kreacji. Chciałam, i tu podkreślam CHCIAŁAM z Tobą chodzić, było, minęło.
 -Nie-powiedział twardo-Ann kocham Cię i nigdy nie przestanę. Mówiąc Ci te wcześniejsze słowa, byłem głupi. Pisząc Ci sms'y z końcówką "Uwielbiam Cię" też byłem głupi, powinno być "Kocham Cię"! Miałem nadzieję, że będę mógł się budzić przy Tobie codziennie. Kłaść się z Tobą i spędzać erotyczne i rozkoszne noce!-podleciało kilku paparazzi-Ann rozumiesz kocham Cię, całym sobą! Nigdy nie przestanę!
 -Tyle, że ja..-zająkałam się
 -Tyle, że Ty, co..
 -Ja też Cię kocham, ale nie mogę..-powiedziałam ze łzami w oczach-po tym co powiedziałeś...
 -Byłem głupi wiem..
 -Wiem, że byłeś-powiedziałam hardo-nie zmienisz przeszłości, kocham Cię, cholernie mocno, ale mam randkę...wybacz
Powiedziałam i odeszłam. Wiedziałam, że złamałam mu serce, czułam się podle. Nie miałam ochoty iść, ale poszłam. Zobaczyłam chłopaka z różą w ręku. Na twarzy pojawił się przymuszony uśmiech 
 -Chodźmy do jakiejś restauracji-powiedziałam
 -Jak dobrze, że założyłem koszulę-uśmiechnął się
 -Tak bardzo dobrze..-powiedziałam i poszliśmy w stronę najbliższej restauracji.
Była genialna, miejsce do tańca i wiele świec. Dodawały one nastroju. Usiedliśmy w stoliku dwuosobowym. Wtedy łzy zebrały się w moich oczach. Pomyślałam o Hazzie. 
 -Coś się stało-zapytał-Chodzi o tą sprawę, z tym chłopakiem?
 -Skąd wiesz?-zapytałam
 -Kobieto-powiedział-Jesteś wspaniałą, szkoda, że nie moją dziewczyną. Jednak wiem, że twoje serce należy do kogoś innego. Nie potrafię patrzeć na Ciebie w takim stanie. Znam Cię jeden dzień, a wiem, że twoim wybrankiem jest ktoś inny. Proszę weź się w garść i idź do niego..
 -Jesteś naprawdę wspaniałym chłopakiem-uśmiechnęłam się-znajdziesz sobie kogoś.. Twoje słowa dały mi dużo do myślenia. Zostańmy przyjaciółmi.
 -Mam nadzieję-powiedział-Idź, nie zwlekaj.
Spojrzałam na niego z wdzięcznością i wybiegłam z restauracji. Dobiegłam do ulicy na której mieszkałam i zauważyłam Harry'ego smutnego na chodniku. Gdy usłyszał dźwięk moich korków spojrzał na mnie i coś chciał powiedzieć, lecz nie zdążył, bo pocałowałam go namiętnie.
 -Przepraszam-powiedziałam
Wtedy Hazza przyssał się do moich ust. To było zniewalające uczucie, czułam, że pustka została wypełniona. 
 -Ja też przeprasza-powiedział w końcu-Jutro jedziemy nad jeziorko. Porobią nam zdjęcia. Chcę się tobą pochwalić.
Zgodziłam się. Poszłam do domu. Zjadłam kolacje, umyłam się i poszłam spać..