Rozdział 14
Wielka przygoda dzień 15
-Na spanie? Of course!
-Ochh sweetie
-Od kiedy ty mnie tak nazywasz?
-Od dzisiaj-uśmiechnął się
-Jestem zmęczona Haroldzie
-Angelaa!
-Nie przeszkadzaj innym, pewnie się dobrze bawią-mówiłam to specjalnie, wiedziałam, czego chce Harry
-To pobawmy się tak jak oni-nalegał
-Momencik-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki
Wróciłam i dałam Harry'emu bokserki. Pewnie się zastanawiacie skąd je mam. Otóż kiedyś, jakoś na początku mojej znajomości z Stylesem, on po prostu mi ja dał, mówiąc, że kiedyś na pewno się przydadzą. Miał racje skubany..
-Masz 20 minut kochanie i gaszę światło.
Harry wyszedł z naburmuszoną miną. Ej no przepraszam, jestem z nim od niedawna. Hahaha, aż przypomniał mi się tekst mojego kolegi ' idziesz się ruchać, czy trzeba z Tobą chodzić' ten to był gościu. Te 20 minut się ciągnie w nieskończoność, a może An przyzwyczaiłaś się do Stylesa? Zamknij się głosiku! Ruchaj się z nim! Nieee będziesz mną rządzić! Będę przecież jestem z Tobą! Fuck. Jaką trzeba mieć pustą banie, żeby rozmawiać ze sobą, nieee ja mam tak zajebistą osobowość, że można z nią rozmawiać.. taa dodawaj sobie..
-O czym myślisz?
-W duupę! Przestraszyłeś mnie!-wstałam z podłogi i zaczęłam rozmasowywać sobie pośladki
-I'm sorry bunny!
-I love u
-Idziemy spać-zapytał cały czas na mnie zły
-Masz mi za złe, że wszyscy się ruchają tylko nie my?
-yy.. Tak!
-Wiesz gdzie jest wycieraczka?
-A co ma wycieraczka do tej sprawy?
-A to, że tam dzisiaj śpisz!
-Bunny
-Nope
-sweetie
-Fuck you!
-Honey
-Ok. You sleep with me, my little tiger.
Uśmiechnął się i wgramolił do łóżka. Poczułam jego ciepło.
-Miłoo-zamruczałam
-Byłoby przyjemnie gdybyś pozwoliła mi..
-Dobranoc.
-Wrrrr
-Zamknij się
-Zmuś mnie-uśmiechnął się
Wtedy mój mądry mózg zaczął szybko kalkulować moje szanse. Począwszy od zaklejenia mu ust taśmą, kończąc na .. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek wybrać Hazza odwrócił się do mnie dupą i zgasił lampkę stojącą koło łóżka.
-Nie będziesz się ode mnie odwracał
-Dobranoc
-Oo, ale oschle
-Powiedziałem dobranoc
Dałam mu soczystego kopniaka w dupcie, niby miękka, a noga tak mnie boli. Mój kopniak był tak silny (tssss.. mhmm, nie oszukujmy się, moje 'maleństwo' leżało na brzegu mego łoża), że Hazz zleciał prosto na klate!
-Ejj!
-Kocham. Wskakuj do mnie
-Niee!
-Nie daj się prosić
-Nie, śpię dzisiaj na podłodze!
Postanowiłam wciągnąć go na łóżko. Łapałam za wszystko
-Ty chcesz mnie wciągnąć czy obmacać?-mówiąc to tak dziwnie ruszał brwiami.
-I to i to, uwielbiam twoje ciało!
-Too wiesz co i jak-i znowu brwi
-Kochanie, weź daj sobie spokój
-Ale to jest idealny moment!
-Tak jednak mamy jeszcze czas-powiedziałam lekko zniecierpliwiona
-Teraz nikt nie będzie się przejmował odgłosami, przecież inni..
-Harold, ogarnij się
-Honey
-Spadówa
-Ale obiecujesz, że jeszcze kiedyś będę miał z tobą dziecko?
-Nawet kilka!
Dostałam soczystego buziaka od przyszłego ojca moich dzieci. Wtuliłam się w jego tors. Jak ja lubię wtulić się w niego. I że kiedyś uznawałam ich za panienki, którzy mieli szczęście. Gorzej, nawet beztalencie.. Teraz ja Angela, chodzę, a nawet rozmawiam o dzieciach z Haroldem Edwardem Stylesem! OMG! W DUPĘ OWCY! Teraz uważam ich za naprawdę, wspaniałe osoby, nie za gwiazdki.. Po prostu za przyjaciól.
Rozmyślając usłyszałam spokojny i zrównoważony oddech Harry'ego. Podniosłam się, zapaliłam lampkę i wstałam. Postanowiłam iść posłuchać jak zabawiają się inni. A nie chciałam słuchać narzekań Hazzy. Gdy tylko wyszłam z pokoju, zaatakowała mnie Goja, wylizała mi twarz. Moje maleństwo kochane. Zeszłam na dół i wsypałam jej karmy. Gdy tylko wychodziłam z kuchni, poczułam coś miękkiego pod stopą i MEOOOOOOOOOOOW! FUCK! Zamknij ryj kocioro! Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do kuchni, by następnie wlać jej trochę mleka do miski.
Skierowałam się na piętro. Podeszłam do pokoju Alex, ale tam słychać było tylko wymianę kilku zdań.
-Było super!
-Już widzę jutrzejszą minę Hazzy-zawołał Niall
-A czemu?
-Bo tak długo czekał na taki moment
Zapukałam i otworzyłam drzwi. Alex wskoczyła pod koc, a Niall przycisnął sobie poduszkę do.. no sami wiecie.
-To tylko ja-zaśmiałam się-wiem, że się zabawialiście, słychać było
Horan spalił buraka.
-Was też było słychać!-Alex chciała, abym i ja poczuła się niezręcznie
-Chyba naszą kłótnie. Nie, nie ruchałam się z Harrym, nie jestem gotowa..
-Ale on tak długo na to czekał!-zawołał Niall
-To poczeka jeszcze chwile!
-Żałuj, to wspaniałe uczucie-zachwycała się Alex
-A ty co. Się ciesz, że Ci pozwoliłam-zaśmiałam się
-Mam 17 lat, złotko
-A wyszczekana to ty też jesteś..
-Wyjdź z mojego pokoju.
Wytknęłam język i wstałam z łóżka.
-Zajmij się w końcu tym kotem, bo pod koła go rzucę.
-A Goja to co?!
-Właśnie ją nakarmiłam, teraz jest w ogrodzie i po nią idę
-Krzyż na drogę, chuj pod nogę
-Fuck you! I love you.
-Bay
Zbiegłam szybko po schodach, niczym wyścigówka! Podleciałam do drzwi, które prowadziły do ogrodu. Zawołałam psa.
Po pięciu minutach znowu leżałam koło Harry'ego
-Gdzie byłaś?-zapytał
-Siku
-Tak długo?
-No i psa nakarmiłam, wyprowadziłam i wróciłam do Ciebie.
-Dobranoc, kocham Cię
Wtuliłam się. Poczułam jego ciepło. Nie wiedząc kiedy zasnęłam.
OMG, ale sen. Śniło mi się, że goniła mnie wielka głowa dziecka! Leżałam chyba z 4 razy, a śmiał się z tego Harry..
Uciekaj uciekaj An! Od dzisiaj biegasz codziennie, o ile przeżyjesz.. Spręż dupę. Od kiedy ja mam takie krótkie nogi! Ja przecież biegam szybciej..
-Harry ratuj!
-hahahahahahahahahahahaha
-No sweetie!
-hahahahahahahahahahahaha
-Osz ty głupia suczo!
O nie przejebał sobie, obrażam się forever!
Otworzyłam oczy, przytuliłam się do Harry'ego, ale zaraz on jest większy i mniej włochaty. LOL jak to głupio brzmi. Przytulałam się nie do kogo innego jak do psa.. Hazz spał na podłodze, jedyny błąd jaki zrobił to zabrał mi kołdrę i nie zapominajmy o tym, że nie pomógł mi w walce z wielką głową niemowlaka. Wstałam położyłam mu stopy na plecach i zrobiłam kilka delikatnych kroczków. Zamruczał.
Pięć sekund i leżał na plecach, kolejne pięć i leżałam na nim. Goja zawarczała
-Uważaj, mam ochronę tak jak ty!
-Ale twoja jest krwiożercza!
Pocałowałam Hazzę w czoło i wstałam. Psina zaraz podleciała się przywitać. Zeszłam do kuchni, zastałam tam Lou
-HEJ!-wydarłam się
-Aaaaa!-zapiszczał jak mała dziewczynka-zawał, o boźe! Dajcie mi żyć!
-hahahahahahahah, omg Lou..
-A to ty ślicznoto! Pamiętasz jak mieliśmy się witać
-Masz dziewczyne-powiedziałam szybko, Tommo niebezpiecznie się zbliżał
-To co-dostałam soczystego całusa w polik.
W tym momencie do kuchni wparowała Alex
-Dajcie mi żreeeeeeeeeć! Ohh przeszkodziłam?-podniosła brew
-Niee! Ja i Lou się.. jak przyjaciele!-tłumaczyłam się
-To był przyjacielski buziak w policzka, a too..-pocałował mnie w usta-nazywa się miłość, jak brat z siostrą
-Nie pamiętam żeby jakikolwiek brat całował się ze swoją siostrą
-Bo my się kochamy bardziej-mówił to tak spokojnie, tymczasem ja paliłam takiego burola, że masakra!
-No powiedzmy..
-Zamknij się
-Zmuś mnie-uśmiechnął się
Wtedy mój mądry mózg zaczął szybko kalkulować moje szanse. Począwszy od zaklejenia mu ust taśmą, kończąc na .. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek wybrać Hazza odwrócił się do mnie dupą i zgasił lampkę stojącą koło łóżka.
-Nie będziesz się ode mnie odwracał
-Dobranoc
-Oo, ale oschle
-Powiedziałem dobranoc
Dałam mu soczystego kopniaka w dupcie, niby miękka, a noga tak mnie boli. Mój kopniak był tak silny (tssss.. mhmm, nie oszukujmy się, moje 'maleństwo' leżało na brzegu mego łoża), że Hazz zleciał prosto na klate!
-Ejj!
-Kocham. Wskakuj do mnie
-Niee!
-Nie daj się prosić
-Nie, śpię dzisiaj na podłodze!
Postanowiłam wciągnąć go na łóżko. Łapałam za wszystko
-Ty chcesz mnie wciągnąć czy obmacać?-mówiąc to tak dziwnie ruszał brwiami.
-I to i to, uwielbiam twoje ciało!
-Too wiesz co i jak-i znowu brwi
-Kochanie, weź daj sobie spokój
-Ale to jest idealny moment!
-Tak jednak mamy jeszcze czas-powiedziałam lekko zniecierpliwiona
-Teraz nikt nie będzie się przejmował odgłosami, przecież inni..
-Harold, ogarnij się
-Honey
-Spadówa
-Ale obiecujesz, że jeszcze kiedyś będę miał z tobą dziecko?
-Nawet kilka!
Dostałam soczystego buziaka od przyszłego ojca moich dzieci. Wtuliłam się w jego tors. Jak ja lubię wtulić się w niego. I że kiedyś uznawałam ich za panienki, którzy mieli szczęście. Gorzej, nawet beztalencie.. Teraz ja Angela, chodzę, a nawet rozmawiam o dzieciach z Haroldem Edwardem Stylesem! OMG! W DUPĘ OWCY! Teraz uważam ich za naprawdę, wspaniałe osoby, nie za gwiazdki.. Po prostu za przyjaciól.
Rozmyślając usłyszałam spokojny i zrównoważony oddech Harry'ego. Podniosłam się, zapaliłam lampkę i wstałam. Postanowiłam iść posłuchać jak zabawiają się inni. A nie chciałam słuchać narzekań Hazzy. Gdy tylko wyszłam z pokoju, zaatakowała mnie Goja, wylizała mi twarz. Moje maleństwo kochane. Zeszłam na dół i wsypałam jej karmy. Gdy tylko wychodziłam z kuchni, poczułam coś miękkiego pod stopą i MEOOOOOOOOOOOW! FUCK! Zamknij ryj kocioro! Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do kuchni, by następnie wlać jej trochę mleka do miski.
Skierowałam się na piętro. Podeszłam do pokoju Alex, ale tam słychać było tylko wymianę kilku zdań.
-Było super!
-Już widzę jutrzejszą minę Hazzy-zawołał Niall
-A czemu?
-Bo tak długo czekał na taki moment
Zapukałam i otworzyłam drzwi. Alex wskoczyła pod koc, a Niall przycisnął sobie poduszkę do.. no sami wiecie.
-To tylko ja-zaśmiałam się-wiem, że się zabawialiście, słychać było
Horan spalił buraka.
-Was też było słychać!-Alex chciała, abym i ja poczuła się niezręcznie
-Chyba naszą kłótnie. Nie, nie ruchałam się z Harrym, nie jestem gotowa..
-Ale on tak długo na to czekał!-zawołał Niall
-To poczeka jeszcze chwile!
-Żałuj, to wspaniałe uczucie-zachwycała się Alex
-A ty co. Się ciesz, że Ci pozwoliłam-zaśmiałam się
-Mam 17 lat, złotko
-A wyszczekana to ty też jesteś..
-Wyjdź z mojego pokoju.
Wytknęłam język i wstałam z łóżka.
-Zajmij się w końcu tym kotem, bo pod koła go rzucę.
-A Goja to co?!
-Właśnie ją nakarmiłam, teraz jest w ogrodzie i po nią idę
-Krzyż na drogę, chuj pod nogę
-Fuck you! I love you.
-Bay
Zbiegłam szybko po schodach, niczym wyścigówka! Podleciałam do drzwi, które prowadziły do ogrodu. Zawołałam psa.
Po pięciu minutach znowu leżałam koło Harry'ego
-Gdzie byłaś?-zapytał
-Siku
-Tak długo?
-No i psa nakarmiłam, wyprowadziłam i wróciłam do Ciebie.
-Dobranoc, kocham Cię
Wtuliłam się. Poczułam jego ciepło. Nie wiedząc kiedy zasnęłam.
OMG, ale sen. Śniło mi się, że goniła mnie wielka głowa dziecka! Leżałam chyba z 4 razy, a śmiał się z tego Harry..
Uciekaj uciekaj An! Od dzisiaj biegasz codziennie, o ile przeżyjesz.. Spręż dupę. Od kiedy ja mam takie krótkie nogi! Ja przecież biegam szybciej..
-Harry ratuj!
-hahahahahahahahahahahaha
-No sweetie!
-hahahahahahahahahahahaha
-Osz ty głupia suczo!
O nie przejebał sobie, obrażam się forever!
Otworzyłam oczy, przytuliłam się do Harry'ego, ale zaraz on jest większy i mniej włochaty. LOL jak to głupio brzmi. Przytulałam się nie do kogo innego jak do psa.. Hazz spał na podłodze, jedyny błąd jaki zrobił to zabrał mi kołdrę i nie zapominajmy o tym, że nie pomógł mi w walce z wielką głową niemowlaka. Wstałam położyłam mu stopy na plecach i zrobiłam kilka delikatnych kroczków. Zamruczał.
Pięć sekund i leżał na plecach, kolejne pięć i leżałam na nim. Goja zawarczała
-Uważaj, mam ochronę tak jak ty!
-Ale twoja jest krwiożercza!
Pocałowałam Hazzę w czoło i wstałam. Psina zaraz podleciała się przywitać. Zeszłam do kuchni, zastałam tam Lou
-HEJ!-wydarłam się
-Aaaaa!-zapiszczał jak mała dziewczynka-zawał, o boźe! Dajcie mi żyć!
-hahahahahahahah, omg Lou..
-A to ty ślicznoto! Pamiętasz jak mieliśmy się witać
-Masz dziewczyne-powiedziałam szybko, Tommo niebezpiecznie się zbliżał
-To co-dostałam soczystego całusa w polik.
W tym momencie do kuchni wparowała Alex
-Dajcie mi żreeeeeeeeeć! Ohh przeszkodziłam?-podniosła brew
-Niee! Ja i Lou się.. jak przyjaciele!-tłumaczyłam się
-To był przyjacielski buziak w policzka, a too..-pocałował mnie w usta-nazywa się miłość, jak brat z siostrą
-Nie pamiętam żeby jakikolwiek brat całował się ze swoją siostrą
-Bo my się kochamy bardziej-mówił to tak spokojnie, tymczasem ja paliłam takiego burola, że masakra!
-No powiedzmy..