Rozdział 10
Wielka przygoda dzień 11
"Julli tęsknię! Wracaj!"
-Cześć Angela!
-Bdwuum-powiedziałam
-Nie gadaj jak pijesz bo plujesz
Rzeczywiście oplułam blat.
-Co dzisiaj robimy?
-Melanż?-zapytała Alex
-Ty niedobra, jesteś nieletnia. Chcesz pić Piccolo?-zapytałam z uśmiechem-Pomyślałaś kogo zaprosimy, nikogo nie znamy!
-Ale chłopacy znają-zawołała Alex-poczekaj zadzwonię do misia
Ten ostatni wyraz spowodował, że znowu oplułam się sokiem. Wybuchnęłam śmiechem
-A on jak do Ciebie mówi? Kiełbasko, paróweczko czy malinko-i znowu śmiech.
-Chuj Ci do tego-wytknęła język-dzwonić czy nie?
-No jak nie-zawołałam-ostry melanż się przyda!
Alex wybrała numer, zauważyłam, że ma Niall'a podpisanego "Kochanie". Zawyłam ze śmiechu, śmiałam się i śmiałam. Usłyszałam tylko "No to za pięć minut" Alex rozłączając się weszła do kuchni:
-Z czego się śmiałaś?
-Z kocham Cię Kochanie moje!-zaśpiewałam
Ktoś zapukał, ja wyjąc ze śmiechu poszłam otworzyć. W drzwiach stał Niall, Harry Zayn i jakaś blondynka.
-Heej?-zapytałam, zerkając pytająco na blondynkę, która trzymała Zayn'a za rękę
-To jest..-zaczął Zayn
-Perrie-dokończyła owa blondynka
-Miło mi, ja jestem Angela-uśmiechnęłam się-wejdźcie
Chłopaki i Perrie skierowali się do kuchni, a ja za nimi.
-A więc i ty tu jesteś-powiedziałam do Harry'ego
-Chwila bez Ciebie to chwila stracona-powiedział na wydechu
-Ooochh-zawyła Perrie-Zayn czemu ty nie jesteś taki romantyczny?
-Ja jestem ten przystojny-uśmiechnął się
-I ten skromny-powiedziałam
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Do rzeczy-powiedziałam, wycierając łzę-chciałybyśmy poznać nowych ludzi, dlatego chcemy zrobić imprezę
-A my jesteśmy zaproszeni-powiedział Niall
-Musicie nam pomóc
-Jak-zapytał Zayn
-Zaprosicie waszych znajomych?-Alex zrobiła słodkie oczy
Niall spojrzał na nią i rzucił się łapczywie na jej usta
-Łeeee-zakrył oczy Hazza
-Dorośnij-uśmiechnęłam się
-To mi pomóż-mrugnął do mnie Harold
-Ani mi się śni-powiedziałam
-Kiedy "oficjalnie" będziemy parą?-zapytał Harry, ruszając palcami
Udawałam, że nie słyszę
-To jeszcze nie jesteście?-zdziwiła się Perrie
-No nie-powiedział skrępowany Harry
-Angel?-zapytała-czemu?
-Nie jestem typem kochającej dziewczynki-powiedziałam-wolę flirtować
-Ale..
-Nie Harry, nie zmienisz mnie-powiedziałam-zawsze tak było, odkąd pamiętam. Próbowałam to zmienić, nie potrafię
W kuchni zaległa cisza. Wszystkie oczy skierowane były na mnie. Zaczerwieniłam się
-Uda mi się-powiedział hardo
-pfff-prychnęłam i wyszłam z pokoju
Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać, czy potrafię się zmienić. Postanowiłam zadzwonić do Julli
-Heej
-An! Co tam słychać!?
-No wiesz-zamyśliłam się-n-normalnie
-Zająkałaś się! Czemu?
-Bo mam mały problem..
-Jaki?-zapytała
-No wieesz..
-Harry?
-Mhmm
-Co on zrobił?
-Próbował mnie zmienić, uważasz, że to możliwe?
-Wiesz.. Jeżeli się postarasz, to dokonać możesz nawet niemożliwego.. Mówią, że kobieta zmienną jest, dlaczego więc nie spróbujesz się zmienić?
-Problem w tym, że starałam się już dawno temu
-Nie załamuj się, próbuj, ciągle próbuj!
-Postaram się. Jak tam w polsce?
-U nas dobrze, za jakieś pięć minut przyjeżdżają twoi rodzice z Grace i Szymonem.
-Ooo pozdrów ich..
-Ok. Powiedz mi jak tam chłopaki i Alex?
-Super! Robimy jutro imprę ! Poznamy nowych ludzi
Przez chwilę nie było odpowiedzi. Ciekawe co się stało.
-Ann! Wiesz mamy szczeniaki!
-Co ?! Super. Zastanawiałam się czy kupić psiaka, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł.
-Czemu nie?
-Spacery..
-Masz ogród
-Gubi sierść
-I tak musisz sprzątać
-Karma
-To jedyna rzecz, którą trzeba robić
-Masz rację, KUPIĘ PSIAKA-ucieszyłam się-Kończę paa
-Do usłyszenia
Rozłączyłam się i akurat drzwi mojego pokoju otworzyły się. Weszła Perrie
-Czemu nie chcesz chodzić z Hazzą?
-To trudne
-To wcale nie jest trudne. Chodzi Ci o rozgłos?
-Tak, mniej więcej
-Posłuchaj, jeżeli czujesz coś do Harry'ego to ta jego sława nie powinna wam przeszkadzać-powiedziała
-Ty nie masz tego kłopotu, ty już byłaś sławna
-Taak, ale to mi nie przeszkadza, paparazzi zawsze będą wiedzieli o tobie więcej niż twoi najlepsi przyjaciele.
-Teraz jak tak o tym mówisz, to coś zrozumiałam. Bo widzi...
-Nie mów mi teraz.. Postaraj się coś zrobić. Proooooszę!-zrobiła słodkie oczy
- No dobrze.
-Hurra-uśmiechnęła się
Uściskała mnie. Podeszła do drzwi i odwróciła się
-Może zejdziemy razem do kuchni?
-No dobrze
-Pogadaj z Harry'm proszę
-Ok ok
Zeszliśmy do kuchni. Zauważyłam Hazzę siedzącego w salonie na fotelu. Podeszłam od niego od tyłu i zakryłam mu oczy. Poczułam jak się uśmiecha. Samowolnie też się uśmiechnęłam.
-Emm
-Emm.. Słucham?-powiedział Harry z udawaną obojętnością
-No wiesz..
-No wiem co?-powiedział patrząc w inną stronę
-Harry..
Udawał że nie słyszy
-Hazza
I znowu
-Hazzuś
I znowu
-Harold!
-Nie mów tak do mnie-powiedział uśmiechając się-Nie lubię tego
Zaśmiałam się. Próbowałam go przytulić, ale mnie odepchnął. Spojrzałam na niego wstałam, udawałam, że odchodzę, a tak naprawdę oddalałam się by zabrać rozpęd. Zatrzymałam się, Harry patrzył na mnie z ciekawością. Wtedy ja puściłam mu oczko i zaczęłam biec rzuciłam się na niego przytuliłam, wtedy wraz z fotelem polecieliśmy do tyłu
-Ajajajajj-uśmiechnął się-ty drapieżny tygrysie
-Rawr-zawołałam
Pocałowałam go, poczułam rękę Hazzy pod bluzką. Wtedy oderwałam się od niego i spojrzałam pytająco
-Mogę? Prooszę!
Uśmiechnęłam się
-Nie jestem pijana, narazie
Już wiedziałam o czym myśli. Przez ten czas Alex i inni ugadali się co do imprezy. Było popołudnie, chłopacy i Perrie poszli do domu, a ja postanowiłam iść do schroniska przygarnąć psa. Najpierw jednak poszłam kupić mu posłanie, zabawki, obrożę i smycz. Następnie poleciałam do schroniska i przygarnęłam suczkę o imieniu Goja. Pochodziłam jeszcze z nią po parku, nie było mi za wygodnie przez te wszystkie pakunki. Doszłam do domu i przygotowałam się na krzyk Alex
-Co to KURWA ma być ?!
-Kupiłam psa
-Kurwa! Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja też chce mieć zwierzę!
-Mamy psa-wkurzyłam się
-Ja chcę kota!
-Nie! Nie lubię kotów!
-A ja nie lubię psów. Idę kupić kota!
I wyleciała z domu. Po chwili wróciła się, poszła do kuchni i wzięła portfel. Ja poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam posłanie. Zamknęłam dom na klucz, wzięłam Goję i poszłam do sklepu zoologicznego kupić karmę. Wracając zauważyłam, że psinka trzyma się mojej nogi jakby się bała, że ją zostawię. Kochana psinka. Wróciłam do domu, a tam w progu stał kociak. Na szczęście Goja nie zareagowała agresywnie.
-Jak się nazywa?-wzięłam go/ją na ręce
-Agnes
-Pchh-prychnęłam, już miałam zacząć się śmiać kiedy zauważyłam wzrok Alex-to naprawdę śliczne imię
-Taaa...
Poszłam wziąć prysznic, weszłam do swojego pokoju ubrana w piżamę. Sunia już leżała w kojcu. Zgasiłam światło i weszłam na i'pada. Na Facebook'u nic się nie działo, więc weszłam na twitter'a. Przybyło mi follow. No cóż, takie moje życie.. Zgasiłam światło i położyłam się spać. Poczułam wtedy, że Goja wpycha mi się do łóżka. Przytuliła się do mojego brzucha. Czułam jak oddycha,zasnęłam.