wtorek, 23 października 2012


Rozdział 10

Wielka przygoda dzień 11


  "Julli tęsknię! Wracaj!"

      Obudziłam się rano. Był pochmurny dzień, dobrze odzwierciedlał mój nastrój. Byłam smutna, roztargniona a dodatkowo bolała mnie noga. Są jednak plusy gips ściągną mi już nie długo. Noga wraca do zdrowia szybko. Tak właściwie to co mnie obudziło? Achh tak budzik. Ale czemu go nastawiłam? Hmmm. Dupa nie wiem.. Ubrałam się w ciuszki i zbiegłam do kuchni.. Bynajmniej chciałam zbiec, ale gips mi na to za bardzo nie pomagał. Chwilaa.. Wiem czemu nastawiłam budzik! Bo miałam iść na plażę. Oglądałam wczoraj prognozę pogody i albo ja źle zrozumiałam albo ona mówiła coś o placku.. A co do czego zjadłabym sobie szarlotkę, trzeba iść na zakupy, oo taak. O kurde, rozmarzyłam się. Miałam iść na plażę, ale zaczęło padać, i to jak padać. Wlewałam sobie soku pomarańczowego, gdy Alex wpadła do kuchni:
 -Cześć Angela!
 -Bdwuum-powiedziałam
 -Nie gadaj jak pijesz bo plujesz
Rzeczywiście oplułam blat. 
 -Co dzisiaj robimy?
 -Melanż?-zapytała Alex
 -Ty niedobra, jesteś nieletnia. Chcesz pić Piccolo?-zapytałam z uśmiechem-Pomyślałaś kogo zaprosimy, nikogo nie znamy!
 -Ale chłopacy znają-zawołała Alex-poczekaj zadzwonię do misia
Ten ostatni wyraz spowodował, że znowu oplułam się sokiem. Wybuchnęłam śmiechem
 -A on jak do Ciebie mówi? Kiełbasko, paróweczko czy malinko-i znowu śmiech.
 -Chuj Ci do tego-wytknęła język-dzwonić czy nie?
 -No jak nie-zawołałam-ostry melanż się przyda!
Alex wybrała numer, zauważyłam, że ma Niall'a podpisanego "Kochanie".  Zawyłam ze śmiechu, śmiałam się i śmiałam.  Usłyszałam tylko "No to za pięć minut" Alex rozłączając się weszła do kuchni:
 -Z czego się śmiałaś?
 -Z kocham Cię Kochanie moje!-zaśpiewałam
Ktoś zapukał, ja wyjąc ze śmiechu poszłam otworzyć. W drzwiach stał Niall, Harry Zayn i jakaś blondynka.
 -Heej?-zapytałam, zerkając pytająco na blondynkę, która trzymała Zayn'a za rękę
 -To jest..-zaczął Zayn
 -Perrie-dokończyła owa blondynka
 -Miło mi, ja jestem Angela-uśmiechnęłam się-wejdźcie
Chłopaki i Perrie skierowali się do kuchni, a ja  za nimi.  
 -A więc i ty tu jesteś-powiedziałam do Harry'ego
 -Chwila bez Ciebie to chwila stracona-powiedział na wydechu
 -Ooochh-zawyła Perrie-Zayn czemu ty nie jesteś taki romantyczny?
 -Ja jestem ten przystojny-uśmiechnął się
 -I ten skromny-powiedziałam
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. 
 -Do rzeczy-powiedziałam, wycierając łzę-chciałybyśmy poznać nowych ludzi, dlatego chcemy zrobić imprezę
 -A my jesteśmy zaproszeni-powiedział Niall
 -Musicie nam pomóc
 -Jak-zapytał Zayn
 -Zaprosicie waszych znajomych?-Alex zrobiła słodkie oczy
Niall spojrzał na nią i rzucił się łapczywie na jej usta
 -Łeeee-zakrył oczy Hazza
 -Dorośnij-uśmiechnęłam się
 -To mi pomóż-mrugnął do mnie Harold
 -Ani mi się śni-powiedziałam
 -Kiedy "oficjalnie" będziemy parą?-zapytał Harry, ruszając palcami
Udawałam, że nie słyszę
 -To jeszcze nie jesteście?-zdziwiła się Perrie
 -No nie-powiedział skrępowany Harry
 -Angel?-zapytała-czemu?
 -Nie jestem typem kochającej dziewczynki-powiedziałam-wolę flirtować
 -Ale..
 -Nie Harry, nie zmienisz mnie-powiedziałam-zawsze tak było, odkąd pamiętam. Próbowałam to zmienić, nie potrafię
W kuchni zaległa cisza. Wszystkie oczy skierowane były na mnie. Zaczerwieniłam się
  -Uda mi się-powiedział hardo
  -pfff-prychnęłam i wyszłam z pokoju
Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać, czy potrafię się zmienić. Postanowiłam zadzwonić do Julli

 -Heej
 -An! Co tam słychać!?
 -No wiesz-zamyśliłam się-n-normalnie
 -Zająkałaś się! Czemu?
 -Bo mam mały problem..
 -Jaki?-zapytała
 -No wieesz..
 -Harry?
 -Mhmm
 -Co on zrobił?
 -Próbował mnie zmienić, uważasz, że to możliwe?
 -Wiesz.. Jeżeli się postarasz, to dokonać możesz nawet niemożliwego.. Mówią, że kobieta zmienną jest, dlaczego więc nie spróbujesz się zmienić?
 -Problem w tym, że starałam się już dawno temu
 -Nie załamuj się, próbuj, ciągle próbuj!
 -Postaram się. Jak tam w polsce?
 -U nas dobrze, za jakieś pięć minut przyjeżdżają twoi rodzice z Grace i Szymonem.
 -Ooo pozdrów ich..
 -Ok. Powiedz mi jak tam chłopaki i Alex?
 -Super! Robimy jutro imprę ! Poznamy nowych ludzi 
Przez chwilę nie było odpowiedzi. Ciekawe co się stało. 
 -Ann! Wiesz mamy szczeniaki!
 -Co ?! Super. Zastanawiałam się czy kupić psiaka, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł.
 -Czemu nie?
 -Spacery..
 -Masz ogród
 -Gubi sierść
 -I tak musisz sprzątać
 -Karma
 -To jedyna rzecz, którą trzeba robić
 -Masz rację, KUPIĘ PSIAKA-ucieszyłam się-Kończę paa
 -Do usłyszenia

Rozłączyłam się i akurat drzwi mojego pokoju otworzyły się. Weszła Perrie
 -Czemu nie chcesz chodzić z Hazzą?
 -To trudne
 -To wcale nie jest trudne. Chodzi Ci o rozgłos?
 -Tak, mniej więcej
 -Posłuchaj, jeżeli czujesz coś do Harry'ego to ta jego sława nie powinna wam przeszkadzać-powiedziała
 -Ty nie masz tego kłopotu, ty już byłaś sławna
 -Taak, ale to mi nie przeszkadza, paparazzi zawsze będą wiedzieli o tobie więcej niż twoi najlepsi przyjaciele.
 -Teraz jak tak o tym mówisz, to coś zrozumiałam. Bo widzi...
 -Nie mów mi teraz.. Postaraj się coś zrobić. Proooooszę!-zrobiła słodkie oczy
 - No dobrze.
 -Hurra-uśmiechnęła się
Uściskała mnie. Podeszła do drzwi i odwróciła się
 -Może zejdziemy razem do kuchni?
 -No dobrze
 -Pogadaj z Harry'm proszę
 -Ok ok
Zeszliśmy do kuchni. Zauważyłam Hazzę siedzącego w salonie na fotelu. Podeszłam od niego od tyłu i zakryłam mu oczy. Poczułam jak się uśmiecha. Samowolnie też się uśmiechnęłam.
 -Emm
 -Emm.. Słucham?-powiedział Harry z udawaną obojętnością
 -No wiesz..
 -No wiem co?-powiedział patrząc w inną stronę
 -Harry..
Udawał że nie słyszy
 -Hazza
I znowu
 -Hazzuś
I znowu
 -Harold!
 -Nie mów tak do mnie-powiedział uśmiechając się-Nie lubię tego 
Zaśmiałam się. Próbowałam go przytulić, ale mnie odepchnął. Spojrzałam na niego wstałam, udawałam, że odchodzę, a tak naprawdę oddalałam się by zabrać rozpęd. Zatrzymałam się, Harry patrzył na mnie z ciekawością. Wtedy ja puściłam mu oczko i zaczęłam biec rzuciłam się na niego przytuliłam, wtedy wraz z fotelem polecieliśmy do tyłu
 -Ajajajajj-uśmiechnął się-ty drapieżny tygrysie
 -Rawr-zawołałam
Pocałowałam go, poczułam rękę Hazzy pod bluzką. Wtedy oderwałam się od niego i spojrzałam pytająco
 -Mogę? Prooszę!
Uśmiechnęłam się
 -Nie jestem pijana, narazie
Już wiedziałam o czym myśli. Przez ten czas Alex i inni ugadali się co do imprezy. Było popołudnie, chłopacy i Perrie poszli do domu, a ja postanowiłam iść do schroniska przygarnąć psa. Najpierw  jednak poszłam kupić mu posłaniezabawki,  obrożę i smycz. Następnie poleciałam do schroniska i przygarnęłam suczkę o imieniu Goja. Pochodziłam jeszcze z nią po parku,  nie było mi za wygodnie przez te wszystkie pakunki. Doszłam do domu i przygotowałam się na krzyk Alex
 -Co to KURWA ma być ?!
 -Kupiłam psa
 -Kurwa! Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja też chce mieć zwierzę!
 -Mamy psa-wkurzyłam się
 -Ja chcę kota!
 -Nie! Nie lubię kotów!
 -A ja nie lubię psów. Idę kupić kota!
I wyleciała z domu. Po chwili wróciła się, poszła do kuchni i wzięła portfel. Ja poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam posłanie. Zamknęłam dom na klucz, wzięłam Goję i poszłam do sklepu zoologicznego kupić karmę. Wracając zauważyłam, że psinka trzyma się mojej nogi jakby się bała, że ją zostawię. Kochana psinka. Wróciłam do domu, a tam w progu stał kociak. Na szczęście Goja nie zareagowała agresywnie.
 -Jak się nazywa?-wzięłam go/ją na ręce
 -Agnes
 -Pchh-prychnęłam, już miałam zacząć się śmiać kiedy zauważyłam wzrok Alex-to naprawdę śliczne imię
 -Taaa...
Poszłam wziąć prysznic, weszłam do swojego pokoju ubrana w piżamę. Sunia już leżała w kojcu. Zgasiłam światło i weszłam na i'pada. Na Facebook'u nic się nie działo, więc weszłam na twitter'a. Przybyło mi follow. No cóż, takie moje życie.. Zgasiłam światło i położyłam się spać. Poczułam wtedy, że Goja wpycha mi się do łóżka. Przytuliła się do mojego brzucha. Czułam jak oddycha,zasnęłam.

sobota, 6 października 2012


Rozdział 9

Wielka przygoda dzień 10


 "BOOOOZIU! Jak taki gips ma mi pomóc? Cały czas mi ciąży! Jeszcze tylko dwa tygodnie, Ann dwa tygodnie.. CO ja wygaduje, to jest Kupa, taak KUPA czasu! A jak złamie sobie drugi piszczel, to będą dwa tygodnie do kwadratu? Jezu Ann ogarnij, nigdy więcej alkoholu, bierz tabletki!"
       No więc, Alex nie miała tabletek na tą pieprzoną nogę, więc dała mi kieliszek wódki. To dziwne, że tabletek w domu nie ma, a jest wóda! No w każdym bądź razie, nigdy więcej. Więc wstałam i ubrałam się w  ciuchy, zrobiłam sobie mocny makijaż bo miałam wory i wogóle wyglądałam strasznie. Zeszłam na dół, Julii siedziała na kanapie, była smutna.
 -O co chodzi kochanie?
 -Wracam-powiedziała przez łzy-mama dzwoniła, mam wracać
 -Posłuchaj kochanie-uśmiechnęłam się-przecież my też kiedyś wracamy
 -Tak pod koniec wakacji!
 -Ale wrócimy, a jeżeli nie-powiedziałam-to przyjedziesz na ferie.
 -Przecież masz szkołe!-zawołała-Alex też
 -Ja już skończyłam szkołę, byłam w technikum, zawód mam, a o Alex się nie przejmuj, będzie się uczyła.
Kurwa! Po co ja to mówiłam, żeby się nie rozryczała, poczłapałam się po telefon i każdemu z chłopaków, napisałam takiego sms:
               
           "Te ludzie, Julli WYLATUJE do Polski! Za 2h ma samolot, jak chcecie się żegnać to 
                                        teraz, bo następna okazja dopiero w lutym!"

Nikt jednak nie przychodził, po półtora godziny czekania na nich, stwierdziłam, że nie mamy już czasu. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechaliśmy na lotnisko. Na którym o dziwno nie było ludzi! Czekaliśmy na samolot 10 minut, gdy nagle na lotnisko wszedł Niall, w ręku miał gitarę i na niej grał. Za nim szli chłopcy i śpiewali piosenkę: 
    " But it has already been and will not come back for more
And even though it happened so forward
Still pulls a silly heart"

 Zdziwiłam się, w końcu to polska piosenka. W ich wykonaniu, brzmiało to cudownie. Julli się rozryczała, nawet mi się zakręciła łezka w oku. Uśmiechnęłam się do każdego z nich
 -Jesteście niesamowici-zawołała Julli-kocham was!
Przytuliła każdego z osobna
 -To nic wielkiego-uśmiechnął się Liam-jesteś jak młodsza siostra, ukochana młodsza siostra. Będzie nam Cię brakować, czemu tak krótko byłaś?
 -Ja mam szkołę-powiedziała oschle-edukacja  panowie, edukacja!
 -Julli SAMOLOT!-zawołałam
Julli zdążyła w ostatniej sekundzie wsiąść do samolotu, dopiero teraz zauważyłam, że jest pełno ludzi na lotnisku. Wiele kobiet płakało bądź uśmiechało się przez łzy. Ja również się poryczałam. Nie sądziłam, że tak trudno będzie mi się z nią rozstać. Tak mało rzeczy z nią zrobiłam, a nie wiedziałam kiedy znów ją ujrzę. Schowałam głowę w ręce.Poczułam uścisk, spojrzałam w górę, to Harry. Zauważył, że płaczę.. Ochh moje kochanie, wie co i jak. Samolot odleciał, czułam się źle, nie było jej pięć minut, a już mi jej brakowało
 -Może chodźmy już-powiedział Zayn-Fanki!
Spojrzeliśmy za siebie, ku nam biegł tabun fanek. Zaczęliśmy uciekać
 -Gdzie ochrona!-zawołałam
 -Kurczę, wiedziałem, że o czymś zapomniałem-powiedział Niall, rycząc ze śmiechy
 -Niall!-zaczęliśmy się śmiać
 -Auu! Kolka-zawołałam
Liam wziął mnie na barana. 
 -Jak dobrze, że mam kondycję-zawołał-A co do czego, musisz przytyć!
 -Eej!-zawołałam-nie, jestem idealnie proporcjonalna!
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Dobiegliśmy do samochodu Hazzy, wpakowaliśmy się i już mieliśmy odjeżdżać, gdy nagle otoczyły nas fanki. Chłopacy zadzwonili po ochronę. Krzyczały, piszczały, a niektóre płakały zapewne ze szczęścia.
Wysiadłam, pomimo tego co mówili chłopacy. 
 -Jeżeli się nie odczepicie, zadzwonię po policję-powiedziałam-zresztą zaraz będzie tu ochrona. Jednak spełnię marzenie jednej. Którą by tu wybrać, proszę się ustawić w ogonku i być spokojną!
Dziewczyny mnie posłuchały, było cicho i spokojnie. Byłam z siebie, dumną. Na samym końcu zauważyłam grupkę kłócących się dziewczyn. Podkradłam się i posłuchałam
 -Spierdalaj szczeniaku!-zawołała jakaś 17 latka, do małej dziewczynki, miała na oko z 10 lat
 -Czemu?-powiedziała przez łzy
 -Bo nie jesteś niczego warta, zresztą i tak ledwie wystajesz znad ziemi i Cię nie widać.
Uśmiechnęłam się mściwie. Podjechała ochrona i otoczyła dziewczyny, wtedy ja zawołałam
 -Dokonałam wyboru. Ta dziewczyna, którą wskażę podejdzie do mnie i poprosi o cokolwiek związane z chłopakami, a ja postaram się to spełnić. A więc-wskazałam palcem, na te dziewczyny co się kłóciły. Ta starsza podskoczyła i zaczęła płakać-Nie ty! Ta mała, podejdź kochanie.
Dziewczynka podeszła, cała się trzęsła
 -Jak masz na imię?-zapytałam
 -Olivia-powiedziała
 -Miło mi Cię poznać-uśmiechnęłam się-Ja jestem Angel, dzi..-o kurcze prawie powiedziałam dziewczyna-przyjaciółka chłopaków, jakie jest twoje największe marzenie?
 -Jesteś dziewczyną Harry'ego!-zawołała mała-chciałabym się z nimi przyjaźnić, tak jak ty!
 -No więc chodź, zawieziemy Cię do domu-uśmiechnęłam się-daleko mieszasz?
 -Nie-powiedziała-89 kilometrów stąd. 
 -Tak, bardzo blisko-powiedziałam-podasz Harry'emu adres, a w drodze was poznam ze sobą
Olivka, promieniowała szczęściem. Powiedziała Hazzie gdzie mieszka i odjechaliśmy. 
 -No więc chłopcy, gdyby nie mój geniusz, nadal stalibyśmy na lotnisku-zawołałam-ta oto tu dziewczynka, to  Olivia, zapewne słyszeliście co mówiłam tam na lotnisku, spełniam jej marzenie. Słodka co nie?
 -Taak-uśmiechnął się Harry
 -Prowadź i nie gadaj-powiedziałam-jesteś mój
Spojrzałam w lusterko, i Harry mrugnął do mnie. Odezwał się Liam
 -A więc, ja jestem Liam, to jest..-chciał przedstawić każdego
 -Ale ja was znam-zawołała maluda-jesteście ekstra! Normalnie nie wierzę, że was poznałam!
Podróż była przyjemna, żałowałam, że nie było z nami Alex, ale było wcześnie jak wyjechałam z Julli na lotnisko, ona jeszcze spała. Olivia mało mówiła, wolała słuchać o nich. Postanowiłam ją zabrać kiedyś do wesołego miasteczka
 -Oliv, może miałabyś ochotę przejechać się ze mną kiedyś do wesołego miasteczka?
 -Oczywiście! A chłopacy też będą?
 -Oni mają dużo pracy, kochanie
 -Ochh, szkoda-zawołała-no trudno, ważne, że ty będziesz
Dojechaliśmy do jej domu, poszłam ją odprowadzić. Otworzyła nam drzwi jakaś kobieta, zapewne jej matka
 -Olivia-zawołała-tak się martwiłam!
 -Nic mi nie jest, Angela mnie odwiozła, nie zgadniesz kto jest w samochodzie!
Matka się przeraziła i chwyciła ją za rękę:
 -KTO?!
 -One Direction! Mój ukochany zespół!
 -Dziękuje Ci Angel-uśmiechnęła się do mnie
 -Proszę bardzo-powiedziałam-mogłabym zabrać kiedyś małą do wesołego miasteczka, jest taka słodka, aż szkoda się z nią rozstawać
 -Oczywiście-powiedziała-masz mój numer
Wzięła kawałek kartki i zapisała ciąg cyferek. Wzięłam kartkę, pożegnałam się i wsiadłam do samochodu. Było popołudnie, dojechaliśmy do domu po czwartej p.m. Weszłam do domu napadła mnie Alex
 -Gdzie Julli, przeszukałam cały dom nie ma jej!-zawołała
 -Poleciała do domu-powiedziałam i znowu łzy
 -Uchh.. Szkoda..-powiedziała-przyzwyczajałam się..
Poszłam do pokoju Julli, zostawiła pamiętnik. Chcąc nie chcąc przeczytałam ostatnią zapisaną stronę: 

                "Kochany pamiętniku!
To były wspaniałe dni, kiedy spotkałam się z 1D, Alex i An. Muszę niedługo wracać, szkoda. Tu jest wspaniale! Czuję się wolna. Kocham ten kraj, czuję się super, właśnie w nim. Najgorsze jest to, że ja muszę wracać, a one zostają i mogą się cieszyć życiem tu z nimi! No cóż, przynajmniej wiem jak to jest znać Zayn'a, Harry'ego, Liam'a Lou i Niall'a..."


   PS. Angel, jeżeli to czytasz, a czytasz na pewno, to zostawiłam pamiętnik celowo, żebyś mi go wysłała, dodaj jeszcze autografy chłopaków. Przeczytaj sobie dwa rozdziały wcześniejsze, proszę! Kocham Julietta!

Czytałam i czytałam, łzy napłynęły mi do oczy, Julli opisywała jak to fajnie tu jest, i że chciała tu zostać na zawsze! Nie wytrzymałam, założyłam piżamę i poszłam spać..