Rozdział 11
Wielka przygoda dzień 12
Otworzyłam oczy, popatrzyłam w sufit i po 15 minutach poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam się i uczesałam się. Było bardzo wcześnie, nie wiem, coś koło 11:00. Zeszłam do kuchni.
-An..
-Mhmm?
-Czy to nie dziś mają zdjąć Ci gips-zapytała Alex
-Serio?!
-Taaak!
-Jeaaa!
Szybko pojechałam do szpitala. Czekałam jakoś 30 minut. gdy wróciłam do domu (już bez gipsu)wszystko było już ustrojone na zabawę. Fioletowe i srebrne balony, serpentyna, a tam gdzie powinien być żyrandol, kula dyskotekowa. Fotele były pod ścianą poustawiane w trójeczki i dwójeczki, były też jakieś podostawiane. Telewizor gdzieś zniknął, przed kominkiem stały ogromne głośniki. Wypuściłam psa do ogrodu, a sama poszłam do Alex, która siedziała w kuchni.
-O której zabawa?
-Zaczyna się o 16-odpowiedziała Alex-ciekawe czy Niall wreszcie...-pomyślała i wyszła
-Ej!-zawołałam-nie zostawiaj mnie samej
-Idę kupić jedzonko na zabawę i jakieś super ciuszki idziesz?
-Raczej
Wyszliśmy, chodziliśmy po centrum i chodziliśmy. Alex kupiła sobie świetną sukienkę i super buty (wybrała sobie chyba najdroższe! Jak dobrze, że pieniędzy mamy sporo) zaś ja kupiłam sobie zestaw. Później poszliśmy na lody, zanim się zorientowałam była 14:50 dzwonił Harry
-Tu Ann.
-Hej kochanie! Gdzie jesteście trzeba wszystko przygotować?!
-Byłyśmy wszystko kupić, spokojnie wracamy w ślimaczym tempie tyle tych paczek, że masakra!
-Streszczajcie się proszę!
-Zaraz będziemy, obiecuję
-Ok, kocham Cię
-Ja Ciebie również
-Do zobaczenia
-Taa.
Alex patrzyła na mnie pytająco
-To Harry, mamy się streszczać.
-Jak?
-Normalnie-powiedziałam i zagwizdałam, momentalnie pojawiła się taksówka
Podałyśmy adres i w 10 minut byłyśmy pod domem. Harold zaraz do nas podleciał i pocałował mnie w policzek wziął połowę pakunków i podszedł do drzwi ja i Alex wzięliśmy resztę i zanieśliśmy do domu. Zaczęło się rozkładanie jedzenia. Zajęło nam to ok. 30 minut. Przyszli chłopacy, a ja i Alex poszłyśmy się ubrać. Uczesałam się. I zeszłam na dół. Alex uczesała się podobnie, ona miała włosy z tyłu lekko podpięte. Chłopacy zagwizdali, była Perrie, i Daniel. Jednak ja szukałam wzrokiem Lou. Stał przy kuchence, ale był sam. podeszłam do niego
-A El. To ona skradła mi chłopaka-mrugnęłam zadziornie-chciałam ją poznać
-Taa-powiedział zrezygnowanym tonem-a ona was nie, zrobiła mi wielką awanturę o to, że mam się nie zbliżać do dziewczyn, bo będę miał kłopoty! Sama zaś nie chciała przychodzić, bo ona nie wejdzie nigdy w progi tego domu! Ja uważam, że i tak przyjdzie, El jest zazdrosna o Ciebie, Angela-uśmiechnął się
-Miło mi-zawołałam-boi się, przyjdzie zobaczysz-i uściskałam go
Zbliżała się 16, wszystko było gotowe. Pięć minut przed zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyłam drzwi, a tam o dziwo Eleanor
-O hej!-chciałam być miła
-Posłuchaj-zaczęła-nie chcę tu być, ale słyszałam, że podoba Ci się Lou. Przyszłam na zabawę, tylko po to żebyś ty się do niego nie zbliżała. Było nam dobrze kiedy Cię nie znał. Zbliż się do niego, a pożałujesz
-Posłuchaj kochanie, nie miałam zamiaru..-chciałam coś powiedzieć ale zabrakło mi słów-no w każdym bądź razie, ty nie przeszkodzisz mi w rozmawianiu czy nawet tańczeniu z nim!
-Taak?-podniosła brew-zobaczymy
-Ty!-ściągnęłam jednego buta, już ściągałam drugiego, miałam się na nią rzucić, ale ktoś mnie złapał w pasie. Wisiałam w powietrzu, ale i tak chciałam się wyrwać. El stała wryta i przerażona. Uspokoiłam się i spojrzałam za siebie, to Harry mnie trzymał.
-Kochanie-powiedział, patrząc mi w oczy-miałaś się z nią zaprzyjaźnić, a nie wydrapywać jej oczy
-Ale..-zaczęłam-ona! Arghh! Nie ma prawa przekroczyć progu tego domu!
-Angel-powiedział-dla Lou
Spojrzałam na nią z odrazą, postałam chwilę w drzwiach, założyłam buty i weszłam do domu, krzycząc
-Niech wejdzie, ale pierwszego wolnego tańczę z Lou! A i po zabawie jedzie do domu, albo śpi na wycieraczce!
-To ta twoja miła strona?-zapytał Harry
-A chcesz jej towarzyszyć?
Oparłam się o framugę drzwi do salonu, zrobiłam to specjalnie, bo z tego miejsca znakomicie widziałam Louisa. Podeszłą do niego El. Zauważyłam, że się uśmiechnął. Zrobiło mi się smutno, chciałam jej najebać, a Lou tak bardzo ją kochał. Trudno trzeba znaleźć z nią jeden wspólny język.
Impreza się zaczynała, zjeżdżali się ludzie, było podawanie rąk, małych, dużych, twardych, delikatnych. Poznałam wielu ludzi, nawet nie wiedziałam, że tyle ich może być. Dom był pełen. Zabawa była super. Ale ciągle nie puszczali wolnego. Zauważyłam, że Lou się do mnie zbliża, a El siedzi i się na mnie patrzy z oddali.
-Ann-powiedział-dziękuję Ci, że pozwoliłaś jej wejść
-Wieszz..-powiedziałam-gdyby to ode mnie zależało, nie było by jej tu.
-Taak.. Ale jest i dziękuje Ci za to-uśmiechnął się-przytuliłbym Cię, ale zapewne na nas patrzy
Akurat puścili wolny kawałek. Dziękuje Ci Boże!
-Powiedziałam jej, że pierwszy wolny tańczysz ze mną-mrugnęłam
-A więc chodź-powiedział, wziął mnie za rękę na parkiet
Wtedy to zaczęła się poważna rozmowa
-Powiedz mi, co powiedziała Ci El na wejściu?
-Wiesz..-zająkałam się-z tego co pamiętam, mówiła, że jak zbliżę się lub Cię dotknę, to mnie zabije
-Przepraszam z nią-powiedział-bo kiedyś powiedziałem jej, że jesteś ładna i od tego czasu..
-Powiedziałeś..Myślisz..Uważasz, że jestem ładna?-zapytałam
-Oczywiście! Elka uważa to jednak za zdradę.. Myśli, że przy pierwszej chwili, no wiesz..
-Co?
-To jest śmieszne-zawołał-nie powiem tego!
-Powiedz
-Nie-uśmiechnął się
-Och, no dalej!-zniecierpliwiłam się
-No dobra, ale się nie śmiej-powiedział-że porwę Cię... Do łóżka
Przystanęłam, przekrzywiłam głowę i wybuchnęłam śmiechem
-Serio?!
-An!
-No dobra, dobra-przysunęła się i znowu zaczęliśmy tańczyć-To trochę dziwne, bo z tego co pamiętam prawie się.. Ale czemu.. Nie ufa Ci?
-Mi tak-zmieszał się-tobie nie
-Ale przecież wystarczy, że ufa Tobie!
-Niby tak
-Lou, zdobądź się na odwagę, bo musisz z nią o tym porozmawiać. Tyle razy spotkałam się z osobami, które wyzywały El. Nie jestem z takich co to robią, ale ona nie jest taka jak myślałam..Myślałam, że będzie miła, czy coś. A tu zonk! Porozmawiajcie sobie, proszę!
-Mówi to ta, co z Hazzą ma problemy-uśmiechnął się
-Ja nie mam z nim problemów, po prostu.. Zrozum, że.. On chce, abym była mu w chuj wierna, a skąd mam wiedzieć, że na tych wszystkich koncertach, on jest wierny mi. To mnie boli. Wiem, powinnam mu ufać, tyle Ci o tym mówiłam, ale ja sama nie wiem czy potrafię.
-Harry to Harry. Nic nie poradzisz. Zmienił się, bo niejedna dziewczyna dawała mu kosza, mówił wtedy "nie ta, to inna". Z Tobą tak nie jest, mówił, że nie ważne jak długo i jak będzie trudno, wywalczy twe serce..
-To słodkie.. Ja jednak cały czas wolę Ciebie-przeczesałam palcami jego włosy
-Angela-zaśmiał się-ale wiesz, że nasz związek jest nie realny?
-Taak-uśmiechnęłam się. Akurat skończyła się piosenka-dziękuje za tą rozmowę, jakoś rzadko tak rozmawiamy ze sobą-uściskałam go na pożegnanie
-To najwyraźniej trzeba częściej-a on pocałował mnie w rękę-dobra trzeba poszukać mej ukochanej.
Odszedł. Pomyśleć tyle się z nim nagadałam, a nic nie wywnioskowałam.
Zabił zegar. Była o dziwo 22. Poszukałam wzrokiem Alex, która miziała się z Niall'em na fotelu. Pociągnęłam ją za rękaw, a ona poszła za mną do kuchni. Opowiedziałam jej moją rozmowę z Lou, wtedy ona:
-An, zastanów się-zastukała się w czoło-Ty kochasz Lou, Lou kocha El, a Harry ciebie. To błędne koło! Bądź z Harrym
-Tak dla Ciebie to łatwe, bo zawsze chciałaś Nialla!
-Tak-uśmiechnęła się-a ty nigdy nie byłaś zdecydowana!
Wyszła z kuchni, po chwili wszedł Harry, a ja udawałam, że robię sobie chleba.
-Hej myszko!-złapał mnie od tyłu w talii
-Ochh.. Hej
-Powiedz mi, czemu jeszcze nie miałem okazji zatańczyć z Tobą?
-Bo nie lubię tańczyć. Zatańczę z tobą następną wolną piosenkę. Ok?
-Pewnie-ucieszył się. Schylił się, żeby mnie pocałować. Odsunęłam się- co-coś się stało?
-W pewnym sensie-złapałam jego dłoń-chodź do mnie do pokoju
-A jesteś pijana?-zapytał
-Co? nie-uśmiechnęłam się-chcę porozmawiać
Poszliśmy do mnie do pokoju, w między czasie zamknęłam Goję w pokoju Julli (nie obrazi się, chyba)
Harry jak to Harry, rozłożył mi się na łóżku
-A więc.. Jeżeli obiecasz mi być wiernym do bólu, a wiedz, że będzie bolało jeśli wierny nie będziesz! Ja się zgodzę być twoim króliczkiem.
-Serio?!-momentalnie się wyprostował-skąd taka nagła zmiana?
-Rozmowa z pewnym kolegą
-Lou?
-Mhmm.
-Tak!-zeskoczył z łóżka i mnie pocałował. Co do czego, nieźle całował. Uwielbiałam jego pocałunki, ciepłe, romantyczne, namiętne, a czasami i dzikie-obiecuję Ci wierność! I mnóstwo dzieci
-Co-zaśmiałam się-dzieci to później!
-Ale ważne, że z tobą-pocałował mnie jeszcze raz
-Chwila, ale my jeszcze nie jesteśmy razem-zauważyłam jego zdziwioną minę i dodałam-nie poprosiłeś mnie jeszcze
-Ochh, tak! A więc. Czy Ty śliczna, zgrabna i już nie długo ma żona Angela Drake chcesz, chwilowo oczywiście, zostać mą lubą?
-Chwilowo?-zapytałam
-No bo do ślubu, to jeszcze trochę trzeba czekać!
-Achh, a więc tak!
Harry tak się ucieszył, że wziął mnie w ramiona i okręcił, co spowodowało podniesienie się sukienki i ukazanie czerwonych koronkowych majtek. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to możliwe. Szybko poprawiłam sukienkę, wytykając język i wybiegając z pokoju. Byliśmy w salonie.
Pod koniec zabawy byłam trochę pijana. No dobra, trochę bardzo. Jednak nie aż tak, żeby zgodzić się na sex z Harrym...
Ciąg dalszy nastąpi..
_____________________________________________________________________
Sorki, za takie opóźnienie, ale jakoś brak czasu na pisanie.
Nauka i nauka, wkońcu egzaminy, bo trzecia gimnazjum
Ale postaram się dodawać częściej!
-An..
-Mhmm?
-Czy to nie dziś mają zdjąć Ci gips-zapytała Alex
-Serio?!
-Taaak!
-Jeaaa!
Szybko pojechałam do szpitala. Czekałam jakoś 30 minut. gdy wróciłam do domu (już bez gipsu)wszystko było już ustrojone na zabawę. Fioletowe i srebrne balony, serpentyna, a tam gdzie powinien być żyrandol, kula dyskotekowa. Fotele były pod ścianą poustawiane w trójeczki i dwójeczki, były też jakieś podostawiane. Telewizor gdzieś zniknął, przed kominkiem stały ogromne głośniki. Wypuściłam psa do ogrodu, a sama poszłam do Alex, która siedziała w kuchni.
-O której zabawa?
-Zaczyna się o 16-odpowiedziała Alex-ciekawe czy Niall wreszcie...-pomyślała i wyszła
-Ej!-zawołałam-nie zostawiaj mnie samej
-Idę kupić jedzonko na zabawę i jakieś super ciuszki idziesz?
-Raczej
Wyszliśmy, chodziliśmy po centrum i chodziliśmy. Alex kupiła sobie świetną sukienkę i super buty (wybrała sobie chyba najdroższe! Jak dobrze, że pieniędzy mamy sporo) zaś ja kupiłam sobie zestaw. Później poszliśmy na lody, zanim się zorientowałam była 14:50 dzwonił Harry
-Tu Ann.
-Hej kochanie! Gdzie jesteście trzeba wszystko przygotować?!
-Byłyśmy wszystko kupić, spokojnie wracamy w ślimaczym tempie tyle tych paczek, że masakra!
-Streszczajcie się proszę!
-Zaraz będziemy, obiecuję
-Ok, kocham Cię
-Ja Ciebie również
-Do zobaczenia
-Taa.
Alex patrzyła na mnie pytająco
-To Harry, mamy się streszczać.
-Jak?
-Normalnie-powiedziałam i zagwizdałam, momentalnie pojawiła się taksówka
Podałyśmy adres i w 10 minut byłyśmy pod domem. Harold zaraz do nas podleciał i pocałował mnie w policzek wziął połowę pakunków i podszedł do drzwi ja i Alex wzięliśmy resztę i zanieśliśmy do domu. Zaczęło się rozkładanie jedzenia. Zajęło nam to ok. 30 minut. Przyszli chłopacy, a ja i Alex poszłyśmy się ubrać. Uczesałam się. I zeszłam na dół. Alex uczesała się podobnie, ona miała włosy z tyłu lekko podpięte. Chłopacy zagwizdali, była Perrie, i Daniel. Jednak ja szukałam wzrokiem Lou. Stał przy kuchence, ale był sam. podeszłam do niego
-A El. To ona skradła mi chłopaka-mrugnęłam zadziornie-chciałam ją poznać
-Taa-powiedział zrezygnowanym tonem-a ona was nie, zrobiła mi wielką awanturę o to, że mam się nie zbliżać do dziewczyn, bo będę miał kłopoty! Sama zaś nie chciała przychodzić, bo ona nie wejdzie nigdy w progi tego domu! Ja uważam, że i tak przyjdzie, El jest zazdrosna o Ciebie, Angela-uśmiechnął się
-Miło mi-zawołałam-boi się, przyjdzie zobaczysz-i uściskałam go
Zbliżała się 16, wszystko było gotowe. Pięć minut przed zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyłam drzwi, a tam o dziwo Eleanor
-O hej!-chciałam być miła
-Posłuchaj-zaczęła-nie chcę tu być, ale słyszałam, że podoba Ci się Lou. Przyszłam na zabawę, tylko po to żebyś ty się do niego nie zbliżała. Było nam dobrze kiedy Cię nie znał. Zbliż się do niego, a pożałujesz
-Posłuchaj kochanie, nie miałam zamiaru..-chciałam coś powiedzieć ale zabrakło mi słów-no w każdym bądź razie, ty nie przeszkodzisz mi w rozmawianiu czy nawet tańczeniu z nim!
-Taak?-podniosła brew-zobaczymy
-Ty!-ściągnęłam jednego buta, już ściągałam drugiego, miałam się na nią rzucić, ale ktoś mnie złapał w pasie. Wisiałam w powietrzu, ale i tak chciałam się wyrwać. El stała wryta i przerażona. Uspokoiłam się i spojrzałam za siebie, to Harry mnie trzymał.
-Kochanie-powiedział, patrząc mi w oczy-miałaś się z nią zaprzyjaźnić, a nie wydrapywać jej oczy
-Ale..-zaczęłam-ona! Arghh! Nie ma prawa przekroczyć progu tego domu!
-Angel-powiedział-dla Lou
Spojrzałam na nią z odrazą, postałam chwilę w drzwiach, założyłam buty i weszłam do domu, krzycząc
-Niech wejdzie, ale pierwszego wolnego tańczę z Lou! A i po zabawie jedzie do domu, albo śpi na wycieraczce!
-To ta twoja miła strona?-zapytał Harry
-A chcesz jej towarzyszyć?
Oparłam się o framugę drzwi do salonu, zrobiłam to specjalnie, bo z tego miejsca znakomicie widziałam Louisa. Podeszłą do niego El. Zauważyłam, że się uśmiechnął. Zrobiło mi się smutno, chciałam jej najebać, a Lou tak bardzo ją kochał. Trudno trzeba znaleźć z nią jeden wspólny język.
Impreza się zaczynała, zjeżdżali się ludzie, było podawanie rąk, małych, dużych, twardych, delikatnych. Poznałam wielu ludzi, nawet nie wiedziałam, że tyle ich może być. Dom był pełen. Zabawa była super. Ale ciągle nie puszczali wolnego. Zauważyłam, że Lou się do mnie zbliża, a El siedzi i się na mnie patrzy z oddali.
-Ann-powiedział-dziękuję Ci, że pozwoliłaś jej wejść
-Wieszz..-powiedziałam-gdyby to ode mnie zależało, nie było by jej tu.
-Taak.. Ale jest i dziękuje Ci za to-uśmiechnął się-przytuliłbym Cię, ale zapewne na nas patrzy
Akurat puścili wolny kawałek. Dziękuje Ci Boże!
-Powiedziałam jej, że pierwszy wolny tańczysz ze mną-mrugnęłam
-A więc chodź-powiedział, wziął mnie za rękę na parkiet
Wtedy to zaczęła się poważna rozmowa
-Powiedz mi, co powiedziała Ci El na wejściu?
-Wiesz..-zająkałam się-z tego co pamiętam, mówiła, że jak zbliżę się lub Cię dotknę, to mnie zabije
-Przepraszam z nią-powiedział-bo kiedyś powiedziałem jej, że jesteś ładna i od tego czasu..
-Powiedziałeś..Myślisz..Uważasz, że jestem ładna?-zapytałam
-Oczywiście! Elka uważa to jednak za zdradę.. Myśli, że przy pierwszej chwili, no wiesz..
-Co?
-To jest śmieszne-zawołał-nie powiem tego!
-Powiedz
-Nie-uśmiechnął się
-Och, no dalej!-zniecierpliwiłam się
-No dobra, ale się nie śmiej-powiedział-że porwę Cię... Do łóżka
Przystanęłam, przekrzywiłam głowę i wybuchnęłam śmiechem
-Serio?!
-An!
-No dobra, dobra-przysunęła się i znowu zaczęliśmy tańczyć-To trochę dziwne, bo z tego co pamiętam prawie się.. Ale czemu.. Nie ufa Ci?
-Mi tak-zmieszał się-tobie nie
-Ale przecież wystarczy, że ufa Tobie!
-Niby tak
-Lou, zdobądź się na odwagę, bo musisz z nią o tym porozmawiać. Tyle razy spotkałam się z osobami, które wyzywały El. Nie jestem z takich co to robią, ale ona nie jest taka jak myślałam..Myślałam, że będzie miła, czy coś. A tu zonk! Porozmawiajcie sobie, proszę!
-Mówi to ta, co z Hazzą ma problemy-uśmiechnął się
-Ja nie mam z nim problemów, po prostu.. Zrozum, że.. On chce, abym była mu w chuj wierna, a skąd mam wiedzieć, że na tych wszystkich koncertach, on jest wierny mi. To mnie boli. Wiem, powinnam mu ufać, tyle Ci o tym mówiłam, ale ja sama nie wiem czy potrafię.
-Harry to Harry. Nic nie poradzisz. Zmienił się, bo niejedna dziewczyna dawała mu kosza, mówił wtedy "nie ta, to inna". Z Tobą tak nie jest, mówił, że nie ważne jak długo i jak będzie trudno, wywalczy twe serce..
-To słodkie.. Ja jednak cały czas wolę Ciebie-przeczesałam palcami jego włosy
-Angela-zaśmiał się-ale wiesz, że nasz związek jest nie realny?
-Taak-uśmiechnęłam się. Akurat skończyła się piosenka-dziękuje za tą rozmowę, jakoś rzadko tak rozmawiamy ze sobą-uściskałam go na pożegnanie
-To najwyraźniej trzeba częściej-a on pocałował mnie w rękę-dobra trzeba poszukać mej ukochanej.
Odszedł. Pomyśleć tyle się z nim nagadałam, a nic nie wywnioskowałam.
Zabił zegar. Była o dziwo 22. Poszukałam wzrokiem Alex, która miziała się z Niall'em na fotelu. Pociągnęłam ją za rękaw, a ona poszła za mną do kuchni. Opowiedziałam jej moją rozmowę z Lou, wtedy ona:
-An, zastanów się-zastukała się w czoło-Ty kochasz Lou, Lou kocha El, a Harry ciebie. To błędne koło! Bądź z Harrym
-Tak dla Ciebie to łatwe, bo zawsze chciałaś Nialla!
-Tak-uśmiechnęła się-a ty nigdy nie byłaś zdecydowana!
Wyszła z kuchni, po chwili wszedł Harry, a ja udawałam, że robię sobie chleba.
-Hej myszko!-złapał mnie od tyłu w talii
-Ochh.. Hej
-Powiedz mi, czemu jeszcze nie miałem okazji zatańczyć z Tobą?
-Bo nie lubię tańczyć. Zatańczę z tobą następną wolną piosenkę. Ok?
-Pewnie-ucieszył się. Schylił się, żeby mnie pocałować. Odsunęłam się- co-coś się stało?
-W pewnym sensie-złapałam jego dłoń-chodź do mnie do pokoju
-A jesteś pijana?-zapytał
-Co? nie-uśmiechnęłam się-chcę porozmawiać
Poszliśmy do mnie do pokoju, w między czasie zamknęłam Goję w pokoju Julli (nie obrazi się, chyba)
Harry jak to Harry, rozłożył mi się na łóżku
-A więc.. Jeżeli obiecasz mi być wiernym do bólu, a wiedz, że będzie bolało jeśli wierny nie będziesz! Ja się zgodzę być twoim króliczkiem.
-Serio?!-momentalnie się wyprostował-skąd taka nagła zmiana?
-Rozmowa z pewnym kolegą
-Lou?
-Mhmm.
-Tak!-zeskoczył z łóżka i mnie pocałował. Co do czego, nieźle całował. Uwielbiałam jego pocałunki, ciepłe, romantyczne, namiętne, a czasami i dzikie-obiecuję Ci wierność! I mnóstwo dzieci
-Co-zaśmiałam się-dzieci to później!
-Ale ważne, że z tobą-pocałował mnie jeszcze raz
-Chwila, ale my jeszcze nie jesteśmy razem-zauważyłam jego zdziwioną minę i dodałam-nie poprosiłeś mnie jeszcze
-Ochh, tak! A więc. Czy Ty śliczna, zgrabna i już nie długo ma żona Angela Drake chcesz, chwilowo oczywiście, zostać mą lubą?
-Chwilowo?-zapytałam
-No bo do ślubu, to jeszcze trochę trzeba czekać!
-Achh, a więc tak!
Harry tak się ucieszył, że wziął mnie w ramiona i okręcił, co spowodowało podniesienie się sukienki i ukazanie czerwonych koronkowych majtek. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to możliwe. Szybko poprawiłam sukienkę, wytykając język i wybiegając z pokoju. Byliśmy w salonie.
Pod koniec zabawy byłam trochę pijana. No dobra, trochę bardzo. Jednak nie aż tak, żeby zgodzić się na sex z Harrym...
Ciąg dalszy nastąpi..
_____________________________________________________________________
Sorki, za takie opóźnienie, ale jakoś brak czasu na pisanie.
Nauka i nauka, wkońcu egzaminy, bo trzecia gimnazjum
Ale postaram się dodawać częściej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz