Rozdział 8
Wielka przygoda dzień 9
Gdy obudziłam się rano i wyjrzałam przez okno, okazało się, że jest piękna pogoda. To był naprawdę specjalny dzień. Wydawało się, że wszystko pójdzie genialnie, gdy nagle schodząc do kuchni, zleciałam ze schodów. Czułam jak pęka mi kość w nodze, nie wiedziałam która, ale bolało jak cholera.
-ALEEX!-krzyknęłam
-Śpię!-ryknęła
-To pośpij jeszcze z dwie, trzy godziny, a ja poczekam-wkurzyłam się-może mi się kość zrośnie
-Co?!-zawołała i przybiegła do mnie.
Zaprowadziła mnie do salonu, to była męczarnia. Nigdy więcej, dobrą pielęgniarką to ona nie jest, ot co. Posadziła mnie na kanapie i zadzwoniła po taksówkę. Przyjechała w pięć minut, chociaż dla mnie to była wieczność. Jakoś dojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że pękł mi piszczel. Ajajajajajajj! Założyli mi gips, i pozwolili wrócić do domu. Byłam cała posiniaczona, obolała i zmarznięta (byłam w piżamie). Ludzie gapili się na mnie, wracaliśmy autobusem. W domu byliśmy około 12. Do przedpokoju wleciała Julli
-Gdzie wyście były! I co jest z Ann?!
-Wiesz, tak dla zwały założyli mi gips-uśmiechnęłam się
-Achh..-westchnęła-a już myślałam, że coś Ci się stało..
-Ty debilu-zaśmiałam się-mam złamaną nogę
-O nie!-zawołała z udawaną rozpaczą-a co z Harrym czy on wie?
-Zapewne śpi-mruknęłam-leniuszek
Dziwnie było się tak do niego zwracać, wciąż wolałam Lou. Jednak El.. Ogar, An. Może i jest trochę zarozumiała, ale to dlatego, że ledwie ją znasz... Zdążyłam się ubrać w ciuchy, gdy nagle ktoś zapukał. Alex poleciała otworzyć drzwi, ale nie zdążyła. Bydło, a dokładniej cały zespół 1D wparował nam do chaty.
-To dzisiaj impreza!-krzyczeli wszyscy
-Eeem?!-zająknęła się Alex-jaka impreza?
-Aaa.. Wy jeszcze nie wiecie-uśmiechnął się Zayn-robimy imprezę, ale nie mamy jeden problem..
-Gdzie będzie-zapytałam zaciekawiona wchodząc do kuchni i chowając się za ladą.
-To jest ten problem-powiedział Zayn
-Ale ja go rozwiązałem-uśmiechnął się Harry i wypiął dumnie pierś-a będzie ona... famfary poproszę!
Stałam zniecierpliwiona, noga mnie bolała, a druga zaczęła mi drętwieć.
-Impreza odbędzie się-zaczął-U was. Najpierw posłuchaj-powiedział Hazza, gdy zauważył, że otwierałam usta-macie przeogromny dom, dużo pokoi, wielki ogród, ogółem wypas. A i Ann ma wygodne łóżko, jeszcze, powtarzam JESZCZE niezarwane. Ale nie długo.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja stałam jak wryta. Myślałam co odpowiedzieć, moje przemyślenia przerwał Harry
-Nie wstydź się kochanie. Damy radę.
-Mnie chyba nie będzie-zawołał Lou-El i ja wylatujemy do Francji.
-Taak-powiedziałam z poirytowaniem w głosie-El musi lecieć..
-Ja wiem co ty czujesz do mnie An-powiedział Loueh, tak żebym tylko ja mogła to usłyszeć-muszę Ci powiedzieć, że jedyną przeszkodą jest Ela. Niczego Ci nie brakuje, kocham Cię, ale to El jest tą jedyną. Masz Hazzę
-Nie mam-odpowiedziałam-nie jesteśmy razem...
-Na razie-powiedział i odszedł
Podszedł do mnie Harry, niechcący zahaczył o gips, spojrzał w dół, a wtedy
-Co to?!
-Eee-zająknęłam się-nic?
-Angela!-krzyknął Harry-kotku co Ci jest?
-Złamałam nogę, nie widać ?
-Nie irytuj mnie dziewczyno
-Co się stało An?-zapytał Niall, wchodząc do kuchni
Postanowiłam iść do salonu, żeby nie musieć opowiadać to każdemu z osobna. Gdy skończyłam mówić wstałam i zapytałam
-Lou, mógłbyś iść ze mną do mnie do pokoju, na chwilkę?
-Eee..-spojrzał na Hazzę-jasne..
Poszliśmy na górę. Zamknęłam nas w pokoju, chciałam z nim pogadać szczerze.
-Bo widzisz chciałabym coś sprawdzić, bo wiesz podobasz mi się od kilku dobrych miesięcy. Chciałabym, żebyś mnie pocałował...
-Eee?..-powiedział z niedowierzaniem-Czemu?
Wstałam podeszłam do ściany, i powiedziałam do niej
-Bo po prostu chcę..
Odwróciłam się przodem do Lou, który stał tuż przede mną. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, i rozpłynęłam się. On uśmiechnął się, oparł rękę o ścianę, tuż nad moją głową i namiętnie rzucił się na moje usta. Pocałunek był tak nagły, że nagle leżeliśmy na łóżku. Lou przygniatał mnie, jednak pokochałam to. Gdy całowaliśmy się i macaliśmy po różnych miejscach przez dobre pięć minut i Lou chciał skończyć, usiadł na łóżku, wtedy ja rzuciłam się na niego. Lou zdjął mi koszulkę i spodnie. Ja zaś zdjęłam mu koszulę. Było ekstra! Gdy miało już do czegoś dojść, Lou wstał i usiadł na łóżku
-To nie jest w porządku
-Wiem. Ale to jest coś. Zazdroszczę Eli..
Lou ubrał koszulę, poczekał aż się ubiorę otworzył drzwi. Zeszliśmy na dół.
-Coś długo was nie było-powiedział Zayn
Spojrzałam na zegar, była godzina 17, czyli nie było nas z 20 minut
-Achh.. taa-uśmiechnęłam się-rozmawialiśmy
-Okk-powiedział Harry-my już się zwijamy, impreza już jutro trzeba zaplanować wszystko. Ann, chodź do Ciebie na sekundę
I znowu, wchodzenie po schodach. Weszłam do pokoju, dopiero teraz zobaczyłam ten bałagan na łóżku pozostawiony przeze mnie i Lou.
-Zapomniałam posprzątać rano
-Nie szkodzi
Hazza podszedł do mnie i ściącnął mi bluzkę
-Zaraz, zaraz-powiedziałam-co robisz?
-Chcę to teraz zrobić
-Nie!-powiedziałam-nie teraz, nie dziś..
Harry, nie zważając na moje protesty zdjął mi spodnie, próbował stanik, ale mu nie wyszło. Sam zdjął koszulę i spodnie
-Jak ty to sobie wyobrażasz z gipsem-zapytałam
-Ochh, zapomniałem..
-Ahaa?-powiedziałam z uśmiechem
Pocałowaliśmy się, i ubraliśmy. Harry zszedł na dół i poszedł do domu. Ja nie wytrzymując bólu nogi poszłam spać.
-ALEEX!-krzyknęłam
-Śpię!-ryknęła
-To pośpij jeszcze z dwie, trzy godziny, a ja poczekam-wkurzyłam się-może mi się kość zrośnie
-Co?!-zawołała i przybiegła do mnie.
Zaprowadziła mnie do salonu, to była męczarnia. Nigdy więcej, dobrą pielęgniarką to ona nie jest, ot co. Posadziła mnie na kanapie i zadzwoniła po taksówkę. Przyjechała w pięć minut, chociaż dla mnie to była wieczność. Jakoś dojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że pękł mi piszczel. Ajajajajajajj! Założyli mi gips, i pozwolili wrócić do domu. Byłam cała posiniaczona, obolała i zmarznięta (byłam w piżamie). Ludzie gapili się na mnie, wracaliśmy autobusem. W domu byliśmy około 12. Do przedpokoju wleciała Julli
-Gdzie wyście były! I co jest z Ann?!
-Wiesz, tak dla zwały założyli mi gips-uśmiechnęłam się
-Achh..-westchnęła-a już myślałam, że coś Ci się stało..
-Ty debilu-zaśmiałam się-mam złamaną nogę
-O nie!-zawołała z udawaną rozpaczą-a co z Harrym czy on wie?
-Zapewne śpi-mruknęłam-leniuszek
Dziwnie było się tak do niego zwracać, wciąż wolałam Lou. Jednak El.. Ogar, An. Może i jest trochę zarozumiała, ale to dlatego, że ledwie ją znasz... Zdążyłam się ubrać w ciuchy, gdy nagle ktoś zapukał. Alex poleciała otworzyć drzwi, ale nie zdążyła. Bydło, a dokładniej cały zespół 1D wparował nam do chaty.
-To dzisiaj impreza!-krzyczeli wszyscy
-Eeem?!-zająknęła się Alex-jaka impreza?
-Aaa.. Wy jeszcze nie wiecie-uśmiechnął się Zayn-robimy imprezę, ale nie mamy jeden problem..
-Gdzie będzie-zapytałam zaciekawiona wchodząc do kuchni i chowając się za ladą.
-To jest ten problem-powiedział Zayn
-Ale ja go rozwiązałem-uśmiechnął się Harry i wypiął dumnie pierś-a będzie ona... famfary poproszę!
Stałam zniecierpliwiona, noga mnie bolała, a druga zaczęła mi drętwieć.
-Impreza odbędzie się-zaczął-U was. Najpierw posłuchaj-powiedział Hazza, gdy zauważył, że otwierałam usta-macie przeogromny dom, dużo pokoi, wielki ogród, ogółem wypas. A i Ann ma wygodne łóżko, jeszcze, powtarzam JESZCZE niezarwane. Ale nie długo.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja stałam jak wryta. Myślałam co odpowiedzieć, moje przemyślenia przerwał Harry
-Nie wstydź się kochanie. Damy radę.
-Mnie chyba nie będzie-zawołał Lou-El i ja wylatujemy do Francji.
-Taak-powiedziałam z poirytowaniem w głosie-El musi lecieć..
-Ja wiem co ty czujesz do mnie An-powiedział Loueh, tak żebym tylko ja mogła to usłyszeć-muszę Ci powiedzieć, że jedyną przeszkodą jest Ela. Niczego Ci nie brakuje, kocham Cię, ale to El jest tą jedyną. Masz Hazzę
-Nie mam-odpowiedziałam-nie jesteśmy razem...
-Na razie-powiedział i odszedł
Podszedł do mnie Harry, niechcący zahaczył o gips, spojrzał w dół, a wtedy
-Co to?!
-Eee-zająknęłam się-nic?
-Angela!-krzyknął Harry-kotku co Ci jest?
-Złamałam nogę, nie widać ?
-Nie irytuj mnie dziewczyno
-Co się stało An?-zapytał Niall, wchodząc do kuchni
Postanowiłam iść do salonu, żeby nie musieć opowiadać to każdemu z osobna. Gdy skończyłam mówić wstałam i zapytałam
-Lou, mógłbyś iść ze mną do mnie do pokoju, na chwilkę?
-Eee..-spojrzał na Hazzę-jasne..
Poszliśmy na górę. Zamknęłam nas w pokoju, chciałam z nim pogadać szczerze.
-Bo widzisz chciałabym coś sprawdzić, bo wiesz podobasz mi się od kilku dobrych miesięcy. Chciałabym, żebyś mnie pocałował...
-Eee?..-powiedział z niedowierzaniem-Czemu?
Wstałam podeszłam do ściany, i powiedziałam do niej
-Bo po prostu chcę..
Odwróciłam się przodem do Lou, który stał tuż przede mną. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, i rozpłynęłam się. On uśmiechnął się, oparł rękę o ścianę, tuż nad moją głową i namiętnie rzucił się na moje usta. Pocałunek był tak nagły, że nagle leżeliśmy na łóżku. Lou przygniatał mnie, jednak pokochałam to. Gdy całowaliśmy się i macaliśmy po różnych miejscach przez dobre pięć minut i Lou chciał skończyć, usiadł na łóżku, wtedy ja rzuciłam się na niego. Lou zdjął mi koszulkę i spodnie. Ja zaś zdjęłam mu koszulę. Było ekstra! Gdy miało już do czegoś dojść, Lou wstał i usiadł na łóżku
-To nie jest w porządku
-Wiem. Ale to jest coś. Zazdroszczę Eli..
Lou ubrał koszulę, poczekał aż się ubiorę otworzył drzwi. Zeszliśmy na dół.
-Coś długo was nie było-powiedział Zayn
Spojrzałam na zegar, była godzina 17, czyli nie było nas z 20 minut
-Achh.. taa-uśmiechnęłam się-rozmawialiśmy
-Okk-powiedział Harry-my już się zwijamy, impreza już jutro trzeba zaplanować wszystko. Ann, chodź do Ciebie na sekundę
I znowu, wchodzenie po schodach. Weszłam do pokoju, dopiero teraz zobaczyłam ten bałagan na łóżku pozostawiony przeze mnie i Lou.
-Zapomniałam posprzątać rano
-Nie szkodzi
Hazza podszedł do mnie i ściącnął mi bluzkę
-Zaraz, zaraz-powiedziałam-co robisz?
-Chcę to teraz zrobić
-Nie!-powiedziałam-nie teraz, nie dziś..
Harry, nie zważając na moje protesty zdjął mi spodnie, próbował stanik, ale mu nie wyszło. Sam zdjął koszulę i spodnie
-Jak ty to sobie wyobrażasz z gipsem-zapytałam
-Ochh, zapomniałem..
-Ahaa?-powiedziałam z uśmiechem
Pocałowaliśmy się, i ubraliśmy. Harry zszedł na dół i poszedł do domu. Ja nie wytrzymując bólu nogi poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz