środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 5.

Wielka przygoda <3 dzień 4 i 5


 Dzień wcześniej nic specjalnego się nie działo, pogoda była paskudna więc cały dzień spędziłam oglądając z Alex filmy. Dziś miała przyjechać Julietta. Ubrałam się i zadzwoniłam o TAXI. Był jeden problem, Juli nie posługiwała się biegle językiem angielskim, dlatego trzeba było z nią wszędzie chodzić.
  Pojechałam na lotnisko sama, bo Alex musiała uszykować Juli miejsce do spania. Na lotnisko dojechałam normalnie, akurat dojechałam jak Julietta wychodziła z samolotu.
 -Angelaa!-ucieszyła się na mój widok-Stęskniłam się
 -Julii-odwzajemniłam uczucie-Ja tam u Ciebie?
 -Opowiem Ci w drodze do domu-powiedziała-Czemu ludzie się na mnie patrzą?
 -Bo rozmawiamy w obcym im języku-uśmiechnęłam się-A poza tym drzemy się na całe gardło.
 -ok-powiedziała prawie szeptem-jedziemy?
 -A walizki-powiedziałam-przyprowadź je
Juli poszła po walizki, po jakiś 5 minutach wróciła. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu. Gdy dojechaliśmy i Juli zobaczyła nasz dom uśmiechnęła się. 
 -Macie tu internet-powiedziała-albo chociaż laptopa?
 -jest i to i to-uśmiechnęłam się-Jednak tu nie ma siedzenia tylko na laptopie, jesteś u mnie i są inne zasady. Jutro przejdziemy się do schroniska
 -Super-ucieszyła się-dobra idziemy czy siedzimy w tym samochodzie ?
 -Co -zapytałam-Idziemy
Weszliśmy do domu i Juli zaraz poleciała do kuchni, bo stwierdziła, że jest głodna.
 -Juli-zawołała Alex-Nie zapominaj, że nie jesteś u siebie, a to są pączki Niall'a.
 -Tego wymyślonego?-zapytała-Wymyśl mu też pączki
 -Nie Julietto-powiedziałam z powagą-znamy chłopców, możliwe, że dzisiaj wejdą do nas na chwilę. Będzie też Zayn
 -TAK?!-zawołała podniecona Julii-Mam nadzieję, że go poznam
 -Aleex!-zawołałam
 -Taa?-zapytała Alex-jestem do góry robię łóżko dla Juli, śpi u Ciebie
 -No ok?-zdziwiłam się-Alex chodź do mnie
Alex zbiegła do mnie z góry.
 -Napisz do Niall'a czy wejdą do nas-powiedziałam-Przedstawimy im Julii
 -No nie wiem-uśmiechnęła się-Ale i tak miałam go zaprosić.
Alex poszła na korytarz zadzwonić. Julietta siedziała zniecierpliwiona. Alex wróciła i oznajmiła, że chłopacy i tak chcieli wejść. Minęła godzina i weszli chłopcy, Hazza zaraz podszedł do Julii
 -Cześć ślicznoto-uśmiechnął się-Jak Ci mija dzie...-przerwał widząc moje mordercze spojrzenie. 
 -Tak, jest jeden mały problem-zaczęłam-Haroldzie trzymaj się od niej na metr.
Hazzie zniknął głupi uśmieszek z twarzy i poszedł do kuchni. Podszedł Niall przywitał się z nią spokojnie, i poszedł ucałować Alex. Podszedł Liam i Lou. Na samym końcu przyszedł czas na badboy'a. 
 -Hej-usmiechnął się-co powiesz?
 -A dobrze-odpowiedziała Julli-a jak u Ciebie?
 -A jakoś leci-zawołał Zayn. Julietta patrzyła się nie niego z otwartą buzią-może pójdziemy do reszty?
 -Co, achh.. Tak-powiedziała.
Gdy wszyscy znaleźliśmy się w kuchni, zaczęło się debatowanie co będziemy dzisiaj robić.
 -Kupimy sobie..-zaczął Lou, zebrał siły-MAAARCHEWKI ?
 -Lou uspokój się-powiedziałam-kupiłam Ci marchewki są w lodówce. Może dzisiaj nic ponierobimy?
 -Dobry pomysł-zawołał Harry, ale ja wiedziałam, że chce on mi się podlizać.
 -Zagramy w butelkę?!-zawołał Liam
 -Taaaak!-zawołali wszyscy
Tak więc po wielkim przygotowaniu się i po znalezieniu butelki, zaczęliśmy grać. Butelka kręciła się od każdego do każdego, w końcu wypadło na Hazzę
 -Pytanie czy wyzwanie?-powiedział Lou
 -Pytanie-odpowiedział prawie natychmiast
 -Co jest twoim marzeniem?-zapytał go Tomo
 -Pocałunek w deszczu z tą jedyną-uśmiechnął się i mrugnął do Julii
 -Wrrr-wkurzyłam się, wiedziałam, że robi to specjalnie-fajnie..miło..Kręć butelką
To był błąd, butelka wypadła na mnie. Spostrzegłam uśmieszek wszystkich zgromadzonych. Postanowiłam wybrać..
 -Pytanie-powiedziałam zanim Harry otworzył usta
 -Co w nas tu zgromadzonych chłopców-usmiechnął się z nadzieją-podoba Ci się najbardziej.
Tu się zaczął mój dylemat
 -No więc-odchrząknęłam-W Liam'ie podoba mi się to, że jest taki spokojny, że aż słodki, w Zayn'ie podoba mi się jego..hmm..wszystko-Zayn zaczerwienił się-w Niall'u podobają mi się jego proste ząbki, ładny ma uśmiech, w tobie Harry, podobają mi się twoje loczki, a w Louisie uśmiech, włosy, charakter, wogóle wszystko-zamrugałam
 -Uuu-zaśmiał się Niall-El ma rywalkę
 -Wcale, że nie-odgryzłam się-ty siedź cicho i się Alex zajmij, bo się nudzi
Butelka kręciła się i kręciła, w końcu wypadło na Julli. Kręcił Niall, wiedziałam, że palnie głupotę
 -Zadanie-powiedziała Julietta
 -Pocałuj Zayn'a-odpowiedział od razu Niall
 -Niall!-zdenerwowałam się-powied..
 -Angela!-przerwała mi Julli-nie rządź tak mną, mam wystarczająco lat, żeby się sama sobą zajmować.
 -Masz piętnaście lat-zaczęłam-jestes u mnie więc..
Tym razem przerwał mi Lou
 -Angel, może i Julli jest u Ciebie, ale nie musisz jej matkować. Zrozum to tylko gra..
Popatrzyłam po twarzach szukając ratunku, jednak nikt nie chciał mi pomóc
 -Zgoda, ale ja idę spać!-wkurzyłam się-Dobranoc
Wstawałam gdy Lou złapał mnie za rękę, nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Jedna ja była wkurzona, a druga nie chciała się rozstawać z ręką Louisa. Po chwili namysłu jednak postanowiłam iść spać.
 -Wybacz Lou-mrugnęłam do niego-ale nie mam zamiaru tego oglądać. No to kto idzie ze mną-spojrzałam na Lou, zamiast niego wstał Hazza, ściągając bluzę-Nie! Haroldzie ty zostajesz, miałam inną osobę na myśli, ale no cóż ..
    *Oczami Julietty*
Angela poszła spać, a ja przygotowywałam się do pocałowania Zayn'a
 -Chwila-powiedział Zayn-ja mam dziewczynę
 -To tylko gra-powiedział Lou udając tę małpę z Simby
 -No dobra-powiedział-ale będę się czuł dziwnie
Podskoczyło mi coś w żołądku, zaczęłam się do niego zbliżać. Zamknęłam oczy i wtedy.. On nagle się cofnął           -Co się stało-zapytałam głupio
 -To nie fair-powiedział-w stosunku do Perrie
 -Zayn-zaczęłam-jeżeli nie chcesz nie musisz
 -To nie jest fair-zaprotestował Niall-są zasady
 -Nie-przerwałam-jak nie chce to nie
Zayn spojrzał na mnie, usmiechnął się i dał mi całusa w polik. W mojej głowie eksplodowały różne myśli. Uświadomiłam sobie, że się na niego zapatrzyłam więc odwróciłam głowę. Graliśmy i graliśmy, nie patrząc na zegarek. Było bardzo późno jak wszyscy rozeszliśmy się do łóżek. Umyliśmy się z Alex i poszliśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz